03.06.2024, 18:38 ✶
Rozmowa na temat innych perspektyw i doświadczeń mogłaby być nawet ciekawa. Obaj chyba mieli w sobie na tyle spokoju i wyrozumiałości, by nie oceniać aż tak od razu, by wysłuchać i spróbować się odnieść. No, Nikolai bardziej, chociaż kto wie, może na razie nie pokazał swojej innej strony, a patrząc na to, że to ich drugie spotkanie, to może faktycznie, początkowa grzeczność nie zniknęła.
Aloes to bardzo dobra roślina, która również może pomóc w wielu przypadłościach, chociaż na pewno żal ją uszkadzać.
Uniósł brwi na pytanie. Noo... Niby paznokci nie ukrywał, ale mało kto o nie pytał. Też nie był na pewno jedynym czarodziejem co takie ma pazury, w końcu były bardzo przydatne czasem.
-Coś wymyślę.- jakoś zadba o bandaże, albo je ubrudzi i wymieni, chociaż żal było mu takiego ładnego wiązania jakie zrobił czarodziej.
Specjalne rękawiczki były opcją, chociaż dalej tu chodziło o wygląd. Z drugiej strony czarodzieje często ubierali się dziwacznie, z trzeciej jednak strony nie żył aż tak bardzo wśród czarodziejów. Mugole też byli mu bliscy i to z nimi się spotyka gdy tylko opuszcza Londyn, pomijając pojedyncze osoby w Dolinie.
Porzucili ciekawe tematy roślin i zwierząt, schodząc na pierwsze spotkanie w mieście. Czy dzisiaj rozmawialiby ze sobą, gdyby się wtedy nie spotkali? Czy Nikolai by go przeprosił i poszedł?
-Oh, nie ma za co przepraszać, w końcu się nie widzieliśmy, z resztą to twoja lalka, możesz z nią zrobić co chcesz. Też nie chcę być hieną cmentarną.- zaraz, tak się to mówi? Nie, to chyba złe porównanie.- Ważne, że nic ci się nie stało.- pokiwał głową, lekko zdenerwowany swoją słowną pomyłką, aż akcent mocniej mu się w głosie zaznaczył. Sięgnął też po filiżankę z herbatą, łapiąc ją obiema dłońmi, bojąc się, że ta się wyślizgnie mu z dłoni przez bandaż.
Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, nieco spięty.
-Właściwie to gdzie twoja rodzina? W sumie, nieważne, głupie pytanie, jest środek dnia, praca i takie tam.-zamachał odruchowo dłonią, a pozostawiona w jednej ręce filiżanka zabujała się niebezpiecznie, ulewając kilka kropel herbaty, która spłynęła po rancie i chciała skapywać niżej, więc Neil szybko przesunął herbatę nas stolik, byle nie skapnęło na dywan, a wtedy kolejne krople ku przerażeniu animaga uciekły z filiżanki, szczęśliwie na stół.
-Przepraszam.- rzucił, odstawiając filiżankę na blat i wstając.- Posprzątam, tylko jakąś ścierkę bym prosił.- ledwo wszedł i już burdelu narobił i ręce do opatrzenia i herbata rozchlapana, dobrze, że nie cała filiżanka, a tylko pół łyka, ale jednak!
Aloes to bardzo dobra roślina, która również może pomóc w wielu przypadłościach, chociaż na pewno żal ją uszkadzać.
Uniósł brwi na pytanie. Noo... Niby paznokci nie ukrywał, ale mało kto o nie pytał. Też nie był na pewno jedynym czarodziejem co takie ma pazury, w końcu były bardzo przydatne czasem.
-Coś wymyślę.- jakoś zadba o bandaże, albo je ubrudzi i wymieni, chociaż żal było mu takiego ładnego wiązania jakie zrobił czarodziej.
Specjalne rękawiczki były opcją, chociaż dalej tu chodziło o wygląd. Z drugiej strony czarodzieje często ubierali się dziwacznie, z trzeciej jednak strony nie żył aż tak bardzo wśród czarodziejów. Mugole też byli mu bliscy i to z nimi się spotyka gdy tylko opuszcza Londyn, pomijając pojedyncze osoby w Dolinie.
Porzucili ciekawe tematy roślin i zwierząt, schodząc na pierwsze spotkanie w mieście. Czy dzisiaj rozmawialiby ze sobą, gdyby się wtedy nie spotkali? Czy Nikolai by go przeprosił i poszedł?
-Oh, nie ma za co przepraszać, w końcu się nie widzieliśmy, z resztą to twoja lalka, możesz z nią zrobić co chcesz. Też nie chcę być hieną cmentarną.- zaraz, tak się to mówi? Nie, to chyba złe porównanie.- Ważne, że nic ci się nie stało.- pokiwał głową, lekko zdenerwowany swoją słowną pomyłką, aż akcent mocniej mu się w głosie zaznaczył. Sięgnął też po filiżankę z herbatą, łapiąc ją obiema dłońmi, bojąc się, że ta się wyślizgnie mu z dłoni przez bandaż.
Rozejrzał się jeszcze raz po pokoju, nieco spięty.
-Właściwie to gdzie twoja rodzina? W sumie, nieważne, głupie pytanie, jest środek dnia, praca i takie tam.-zamachał odruchowo dłonią, a pozostawiona w jednej ręce filiżanka zabujała się niebezpiecznie, ulewając kilka kropel herbaty, która spłynęła po rancie i chciała skapywać niżej, więc Neil szybko przesunął herbatę nas stolik, byle nie skapnęło na dywan, a wtedy kolejne krople ku przerażeniu animaga uciekły z filiżanki, szczęśliwie na stół.
-Przepraszam.- rzucił, odstawiając filiżankę na blat i wstając.- Posprzątam, tylko jakąś ścierkę bym prosił.- ledwo wszedł i już burdelu narobił i ręce do opatrzenia i herbata rozchlapana, dobrze, że nie cała filiżanka, a tylko pół łyka, ale jednak!