03.06.2024, 18:44 ✶
Charlie oparł się o bar i bardzo starał zachować pozory rozluźnienia. Nie miał niczego, czym mógłby się denerwować, lecz spojrzenia rodziny sprawiały, że znajdował się w sytuacji ciągłego napięcia. Zupełnie, jakby ktoś znów miał zwrócić mu uwagę.
- Nie, nie szkodzi. W ogóle jej nie pamiętam. - Przyjął kondolencje z powodu śmierci mamy, której praktycznie nie pamiętał. - Jeśli miałbym składać naprawdę szczere przeprosiny, wątpię, czy użyłbym wyłącznie słowa "przepraszam". - Zastanowił się na głos. - Nie ma nic złego w uprzejmości, chociaż może rzeczywiście masz rację. Za to nie przeproszę. - Uśmiechnął się, chcąc odgonić resztę powagi, która nastała po jego wyznaniu. - Może usiądziemy, co? Chyba że jesteś tu z kimś, a ja... zatrzymuję cię? - Podpytał. - Nie chcę się narzucać. Ale wybrałaś świetne piwo, to muszę ci przyznać. Które to? - Podpytał, patrząc za bar. Większość nazw nie mówiła mu nic a nic. - Kolejne stawiam ja. A twoja mama chyba trochę się pospieszyła... nie jesteś jeszcze starą panną. Ile możesz mieć lat? Nie więcej, niż dwadzieścia trzy.
Charlie nie był zbyt dobry w ocenianiu wieku, ale gdyby nawet był, to Olivia i tak nie wyglądała mu na zbyt dojrzałą. Była po prostu kobietą, nie dziewczyną, ale też nie dojrzałą matroną.
- Zresztą, jaka to różnica? Żyjesz jak chcesz, nie pod dyktando rodziny. - Dodał, odruchowo zerkając w kierunku stolika, gdzie zostawił Mulciberów. - Nie jestem za dobry w zaczynaniu rozmów, ale teraz widzę, że trik z piwem jest skuteczny. Wykorzystam go w przyszłości!
- Nie, nie szkodzi. W ogóle jej nie pamiętam. - Przyjął kondolencje z powodu śmierci mamy, której praktycznie nie pamiętał. - Jeśli miałbym składać naprawdę szczere przeprosiny, wątpię, czy użyłbym wyłącznie słowa "przepraszam". - Zastanowił się na głos. - Nie ma nic złego w uprzejmości, chociaż może rzeczywiście masz rację. Za to nie przeproszę. - Uśmiechnął się, chcąc odgonić resztę powagi, która nastała po jego wyznaniu. - Może usiądziemy, co? Chyba że jesteś tu z kimś, a ja... zatrzymuję cię? - Podpytał. - Nie chcę się narzucać. Ale wybrałaś świetne piwo, to muszę ci przyznać. Które to? - Podpytał, patrząc za bar. Większość nazw nie mówiła mu nic a nic. - Kolejne stawiam ja. A twoja mama chyba trochę się pospieszyła... nie jesteś jeszcze starą panną. Ile możesz mieć lat? Nie więcej, niż dwadzieścia trzy.
Charlie nie był zbyt dobry w ocenianiu wieku, ale gdyby nawet był, to Olivia i tak nie wyglądała mu na zbyt dojrzałą. Była po prostu kobietą, nie dziewczyną, ale też nie dojrzałą matroną.
- Zresztą, jaka to różnica? Żyjesz jak chcesz, nie pod dyktando rodziny. - Dodał, odruchowo zerkając w kierunku stolika, gdzie zostawił Mulciberów. - Nie jestem za dobry w zaczynaniu rozmów, ale teraz widzę, że trik z piwem jest skuteczny. Wykorzystam go w przyszłości!