03.06.2024, 19:42 ✶
wejście do ogrodu
Atreus żwawym krokiem przeszedł przez ogród, kierując się prosto do Maeve i przystając z nią w wyjściu do ogrodu. Spadła mu dosłownie z nieba, a raczej drink, który to ewidentnie dla niego tutaj przyniosła. No normalnie łezka mu się w oku niemal zakręciła, bo to było dokładnie to, czego w tym momencie potrzebował. To, że istniało ryzyka ponownego zrobienia z siebie błazna, nawet nie wydawało mu się aż takie straszne w tym momencie, bo go suszyło okropnie. Jakoś ta rozmowa z Rosierem niby oczyściła atmosferę między nimi, ale z drugiej strony to mu do tego gadania w gardle zaschło.
- Amelia - rzucił, obrzucając Chang spojrzeniem. Nie był jakimś szczególnym fanem garniturów na kobietach, albo raczej nie była ich fanem socjeta, ale był to kompromis na który był gotowy pójść, skoro już ją tutaj zaprosił. - Proszę powiedz, że to była Amelia - dodał już dyskretnie, tak żeby nikt inny tego nie podchwycił, bo prawdę powiedziawszy miał małe wątpliwości. A co jeśli ta transmutacja i amortencja namieszały mu w głowie i to nie była właśnie Amelka tylko jakaś Marysia czy inna Zuzia?
- Widziałaś? Podobało ci się małe przedstawienie? - zapytał, uśmiechając się ni to trochę głupio, ni to kwaśno bo jeszcze nie był pewien czy śmiać się z tego czy płakać. Za bardzo go chyba stresowała wizja Florence, która go przyjdzie w końcu kiedyś wyjaśnić. - Powinnaś uważać, bo te drinki to takie wiesz... spicy. Jeszcze podskoczysz do kogoś wyznać mu miłość i Lorraine się załamie - ale to co mówił wcale mu nie przeszkadzało w tym żeby na jeden raz wlać w siebie połowę kieliszka.
- W sumie jak tak przy niej jesteśmy to rozmawiałaś z nią już, czy jeszcze się nie zorientowała?
zero strachu
!weselnedrinki