31.12.2022, 03:37 ✶
Słysząc stwierdzenie "pomagałeś" mimowolnie parsknął, kręcąc przy tym głową. Cóż, zdecydowanie mu pomagał, nie ulegało to żadnym wątpliwościom. Pozostawało jednak jedno pytanie. Co, jeśli został w to wmieszany nie do końca z własnej woli? Zastanawiał się nad tym już od jakiegoś czasu, ale nie potrafił znaleźć odpowiedzi.
Cały ten strumień świadomości trwał na szczęście jedynie krótką chwilę. Gdy w końcu otrząsnął się z tego zamyślenia, posłał jej lekki, ciepły uśmiech. Może i był zmęczony, ale starczyło mu jeszcze energii na spędzenie nieco czasu z siostrą. No i rozwiązanie zagadki związanej z ich domem. Tak, zdecydowanie wolał nie zamykać oczu, póki nie rozwiążą tego problemu.
— Chyba można to tak nazwać, Flo. I nie martw się, nie zrobił nic złego czy niewłaściwego. Tak w zasadzie to od pewnego czasu w pracy jest wręcz wzorowy. No, poza tym jednym razem, gdy ukradł mi pączka, ale do takich rzeczy już przywykłem — rzucił połowicznie poważnie, zerkając przy tym w stronę siostry. Zaraz jednak wrócił do ściany, obrazu i potencjalnego problemu, który mogli tutaj mieć.
Zmarszczył lekko brwi, gdy usłyszał całość procesu, który zaszedł, aby się to udało. Tak, zdecydowanie miał zdolną siostrę.
— Transmutacja, hmm. Może to tego zabrakło, gdy ja się z tym mocowałem. Chociaż też, teraz pozostaje pytanie, czy dobrze zrobiliśmy — zaczął zamyślonym głosem, mimowolnie gładząc się przy tym po brodzie lewą dłonią. W ciszy wysłuchał jej dalszych wyjaśnień. Fakty, które mu dostarczyła, były niepokojące. Zastanawiało go, kto mógłby być za to odpowiedzialny. W przeszłości kamienica należały do ich krewnych i nawet jeśli ich nie znał, ciężko byłoby mu uwierzyć w to, że któryś Bulstrode parał się czarną magią. Dlaczego w ogóle sądził, że mogło to być coś z tym powiązanego? Cóż, zboczenie zawodowe.
— Rozbicie zostawiłbym jako ostatnie rozwiązanie. Pal licho bałagan. Nie mamy pewności, czy ktoś nie nałożył na to jakichś zabezpieczeń. Jeśli tak, rozbicie tego zdecydowanie je aktywuje. Niech pomyślę — Z zamyśleniem wymalowanym na twarzy raz jeszcze przysunął się do ściany. Różdżka trzymana w prawej ręce oświetliła to miejsce, podczas gdy lewa zaczęła sunąć po kamieniu. Miał nadzieję, że uda mu się znaleźć cokolwiek, co miałoby znamiona mechanizmów. Gdyby tak było, całość okazałaby się znacznie prostsza.
— Jaka jest szansa na to, że to jakaś kryjówka Atreusa, gdzie trzyma pieniądze z kasyn i Merlin raczy wiedzieć co więcej? — rzucił nagle podejrzliwym głosem, chociaż wciąż nie oderwał się od ściany. Różdżka nagle zgasła, a z jego ust zaczęły wydobywać się pomruki. Postanowił rzucić zaklęcia skanujące oraz kilka innych, które miały mu powiedzieć, czy na przejściu użyto jakiejś magii.
— Jak już z tym skończymy, komisyjnie spalmy ten obraz — dodał nagle, mimowolnie unosząc przy tym kącik ust.
Cały ten strumień świadomości trwał na szczęście jedynie krótką chwilę. Gdy w końcu otrząsnął się z tego zamyślenia, posłał jej lekki, ciepły uśmiech. Może i był zmęczony, ale starczyło mu jeszcze energii na spędzenie nieco czasu z siostrą. No i rozwiązanie zagadki związanej z ich domem. Tak, zdecydowanie wolał nie zamykać oczu, póki nie rozwiążą tego problemu.
— Chyba można to tak nazwać, Flo. I nie martw się, nie zrobił nic złego czy niewłaściwego. Tak w zasadzie to od pewnego czasu w pracy jest wręcz wzorowy. No, poza tym jednym razem, gdy ukradł mi pączka, ale do takich rzeczy już przywykłem — rzucił połowicznie poważnie, zerkając przy tym w stronę siostry. Zaraz jednak wrócił do ściany, obrazu i potencjalnego problemu, który mogli tutaj mieć.
Zmarszczył lekko brwi, gdy usłyszał całość procesu, który zaszedł, aby się to udało. Tak, zdecydowanie miał zdolną siostrę.
— Transmutacja, hmm. Może to tego zabrakło, gdy ja się z tym mocowałem. Chociaż też, teraz pozostaje pytanie, czy dobrze zrobiliśmy — zaczął zamyślonym głosem, mimowolnie gładząc się przy tym po brodzie lewą dłonią. W ciszy wysłuchał jej dalszych wyjaśnień. Fakty, które mu dostarczyła, były niepokojące. Zastanawiało go, kto mógłby być za to odpowiedzialny. W przeszłości kamienica należały do ich krewnych i nawet jeśli ich nie znał, ciężko byłoby mu uwierzyć w to, że któryś Bulstrode parał się czarną magią. Dlaczego w ogóle sądził, że mogło to być coś z tym powiązanego? Cóż, zboczenie zawodowe.
— Rozbicie zostawiłbym jako ostatnie rozwiązanie. Pal licho bałagan. Nie mamy pewności, czy ktoś nie nałożył na to jakichś zabezpieczeń. Jeśli tak, rozbicie tego zdecydowanie je aktywuje. Niech pomyślę — Z zamyśleniem wymalowanym na twarzy raz jeszcze przysunął się do ściany. Różdżka trzymana w prawej ręce oświetliła to miejsce, podczas gdy lewa zaczęła sunąć po kamieniu. Miał nadzieję, że uda mu się znaleźć cokolwiek, co miałoby znamiona mechanizmów. Gdyby tak było, całość okazałaby się znacznie prostsza.
— Jaka jest szansa na to, że to jakaś kryjówka Atreusa, gdzie trzyma pieniądze z kasyn i Merlin raczy wiedzieć co więcej? — rzucił nagle podejrzliwym głosem, chociaż wciąż nie oderwał się od ściany. Różdżka nagle zgasła, a z jego ust zaczęły wydobywać się pomruki. Postanowił rzucić zaklęcia skanujące oraz kilka innych, które miały mu powiedzieć, czy na przejściu użyto jakiejś magii.
— Jak już z tym skończymy, komisyjnie spalmy ten obraz — dodał nagle, mimowolnie unosząc przy tym kącik ust.