31.12.2022, 05:13 ✶
Dora zapuszczała w sumie żurawia w stronę Camerona, bardziej zainteresowana zbieraniną dookoła Sally niż kobietą, która zaczepiła Fernah. Wydawała się miła, więc jakąż szkodę mógłby przysporzyć fakt, że postanowiła zagadać do Slughorn? Uwagę Crawley szybko jednak sprowadził na właściwe tory ton przyjaciółki. Spojrzenie przekierowane na nią szybko zlokalizowało pionową zmarszczkę, która utworzyła się na jej czole, dzieląc jej brwi i suerując, że ta nie była absolutnie zadowolona z intern akcji. Spojrzenie Dory powędrowało niepewnie w kierunku panny Woodright, Slughorn sama wyznaczyła kierunek w jakim powinny się udać i jednocześnie zakończyć tę rozmowę.
- Tak, chodźmy. Jeszcze te jeże ich tam zjedzą - rzuciła, próbując nieco rozluźnić wiszące w powietrzu napięcie, jakie utworzyła ta nader krótka konwersacja o miotłach. Sama ruszyła we wskazanym kierunku, niedyskretnie oddzielając Paprotkę od Ady, w razie gdyby ta druga miała coś jeszcze do dodania w temacie.
Przepchnęły się między straganami w stronę, gdzie jeszcze niedawno udał się zafrasowany Cameron by nieść pomoc pokrzywdzonym przez jeże z koszyka Szalonej Sally. Tłumek zdawał się przerzedzić lekko, dzięki czemu po chwili wytężania spojrzenia udało im się go znaleźć i znowu połączyć w tercet. Czekało ich jeszcze parę atrakcji, z czego Dora koniecznie zajrzała na stoisko z paczkami nasion, które kupiła. Udało im się też znaleźć źródło wianków, które nosili na głowach niektórzy z odwiedzających festyn. Crawley nawet sama dała się porwać muzyce w nagrodę za co dostała jeden. W końcu też ona i reszta towarzystwa rozeszli się w swoje strony, opuszczając festyn.
[opuszczam lokację razem z Fernah i Cameronem(?)]
- Tak, chodźmy. Jeszcze te jeże ich tam zjedzą - rzuciła, próbując nieco rozluźnić wiszące w powietrzu napięcie, jakie utworzyła ta nader krótka konwersacja o miotłach. Sama ruszyła we wskazanym kierunku, niedyskretnie oddzielając Paprotkę od Ady, w razie gdyby ta druga miała coś jeszcze do dodania w temacie.
Przepchnęły się między straganami w stronę, gdzie jeszcze niedawno udał się zafrasowany Cameron by nieść pomoc pokrzywdzonym przez jeże z koszyka Szalonej Sally. Tłumek zdawał się przerzedzić lekko, dzięki czemu po chwili wytężania spojrzenia udało im się go znaleźć i znowu połączyć w tercet. Czekało ich jeszcze parę atrakcji, z czego Dora koniecznie zajrzała na stoisko z paczkami nasion, które kupiła. Udało im się też znaleźć źródło wianków, które nosili na głowach niektórzy z odwiedzających festyn. Crawley nawet sama dała się porwać muzyce w nagrodę za co dostała jeden. W końcu też ona i reszta towarzystwa rozeszli się w swoje strony, opuszczając festyn.
[opuszczam lokację razem z Fernah i Cameronem(?)]
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.