Melodyjny głos wpadający w ciepłe tony - takim krótkim zdaniem można określić pierwsze zetknięcie z głosem Laurenta. Jest selkie, ma głos stworzony do śpiewania i posługuje się tym głosem bardzo sprawnie. Głównie śpiewa w kontratenorze (kontratenor sopranowy, przykład skali głosu). Do jego śpiewu wykorzystuję claima na Vinny Marchi.
Później przychodzi łagodność i spokój w jego tonie, ciepło, jakie zazwyczaj niesie ze sobą i sympatię. Zazwyczaj. Mówi wyraźnie, nie zniża tego głosu zanadto, ale jednocześnie o tym, że kiedyś krzyknął, krążą tylko legendy.
W końcu przychodzi poznać jego kwiecistą mowę. Nie da się nie zauważyć, z jaką sprawności posługuje się słowem. Niejeden go już pytał, czy pisuje wiersze, ale kiedy przychodzi do przelania czegoś w dzieło na papier - jakoś nie potrafi. Lubi poetyckie bajdurzenie, malowanie obrazów słowem przed innymi ludźmi, co sprawia że jego wypowiedzi są pełne porównań i metafor. Przez to również niedopowiedzeń. Lubi mówić - potrafi mówić dużo i najlepiej, kiedy jest słuchany, bo kiedy tylko odbierze pomysł, że to co mówi nie jest interesujące dla drugiej osoby od razu się przygasza i wycofuje. Uwielbia prowadzić różnego rodzaju dyskusje, a w różne filozoficzne dysputy wciągnąć go można od razu - wystarczy rzucić temat. Unika bardzo wypowiadania się o rzeczach, które mogą zrazić do niego drugą osobę, dopóki ktoś mocno nie wchodzi na jego przekonania zmuszając go do "kontrataku" bądź nie czuje się na tyle swobodnie, żeby mówić o wszystkim. Sposób i styl wypowiedzi Laurenta mają głównie na celu przypodobać się swojemu rozmówcy. Przez to gładko bryluje między zagadnieniami i śmiało można mówić o manipulacji.
Ze względu na wychowanie w rodzinie czystej krwi i obracanie się wśród wykształconego towarzystwa z salonów przykłada dużą wagę do grzeczności i dopóki nie padnie obopólna zgoda na rozluźnienie relacji to raczej się ich trzyma - zwrotów formalnych, grzecznościowych regułek czy gestów.
Bardzo łatwo podłapuje wszelkie flirty i dwuznaczności i rzadko kiedy im odmawia.
Ma w zwyczaju, szczególnie przy poznawaniu ludzi, stawiać tezy co do upodobań czy przekonań drugiej strony. Na przykład stwierdzić, że Pan X lubi gorzką czekoladę i powiedzieć to tylko po to, żeby się przekonać, czy tak jest, czy miał rację, czy może się pomylił. Dla niego samego to pewnego rodzaju gra.
Kiedy przychodzi do sytuacji skrajnie stresowych Laurent zaczyna się odrobinę jąkać. W złości i nerwach schodzi na niezwykle klarowny, wyraźny, aż do gniewu, gdzie potrafi zacząć drżeć. Ciekawostką jest to, że Laurent bardzo unika wulgarnego języka, choć w bardzo rzadkich przypadkach się zdarza.