03.06.2024, 22:07 ✶
Im dłużej Bulstrode stał w cieniu drzew tym pewniejszy był, że powinien sobie tego dnia zrobić wolne. Że w ogóle nie powinno go tutaj dzisiejszego dnia być, a zamiast tego należało leżeć dramatycznie na kanapie w salonie. Eliksir na tego typu sytuacje skończył się i teraz był w całości wyeksponowany na okropności natury. W pierwszej chwili, kiedy Brenna się odezwała, miał wrażenie że coś jej się pomyliło i mówiła do niego, bo jeśli ktoś nie był tutaj trzeźwy, to był to właśnie on. Mrugnął, trochę zbyt powolnie, zanim dotarło do niego że po prostu ten dzień najpewniej tak będzie wyglądał.
- Albo czeka na imienne zaproszenie - rzucił, mimowolnie uśmiechając się do Longbottom nonszalancko, ale jeśli kobieta poświęciła jego twarzy więcej niż dwie sekundy, to z łatwością wyłapała że był to wyraz nieco wymuszony. Dla zachowania tak zwanych pozorów.
- Jakaś rodzina? - zapytał, bo w przeciwieństwie do niej, nie mieszkał w Dolinie ani też nie znał tutejszych mieszkańców. W sumie to i większości ludzi z Horyzontalnej nie znał, ale to był chyba taki urok miasta, że nagromadzenie ludzi nie sprzyjało aż tak możliwości zaznajomienia się ze wszystkimi. - Czekaj chwilę, mugol? - obudził się jakby nagle, marszcząc przy tym brwi. Obejrzał się na ciało i rozlewającą się w wodzie czerń. - Skąd on to wziął, do cholery - mruknął już raczej, wyraźnie trawiąc powoli tę rewelację.
- Mamy ślady butów, przede wszystkim przy mostku. Rzeka płynie w dół, więc może tam się podziało więcej i zmyło ciało? - zasugerował, patrząc w stronę kładki. - Byłaś tu pierwsza, co nie? Więc może wystraszyłaś kogoś kto próbował coś tutaj zdziałać. Skoro to mugol to ten przedmiot nie powinien w ogóle wpaść w jego ręce, to może go ukradł? Drobne na flaszkę, czy coś takiego. Ale się przeliczył - pokręcił głowa, spoglądając na nieszczęśnika, chociaż ciężko było powiedzieć że mu współczuł. - Cóż... póki leży i nic nie robi to raczej nie powinno nic się stać. Zabarwia wodę, ale nie spływa dalej. Obstawiam że to albo ta szkatułka, albo coś co znajduje się w środku.
- Albo czeka na imienne zaproszenie - rzucił, mimowolnie uśmiechając się do Longbottom nonszalancko, ale jeśli kobieta poświęciła jego twarzy więcej niż dwie sekundy, to z łatwością wyłapała że był to wyraz nieco wymuszony. Dla zachowania tak zwanych pozorów.
- Jakaś rodzina? - zapytał, bo w przeciwieństwie do niej, nie mieszkał w Dolinie ani też nie znał tutejszych mieszkańców. W sumie to i większości ludzi z Horyzontalnej nie znał, ale to był chyba taki urok miasta, że nagromadzenie ludzi nie sprzyjało aż tak możliwości zaznajomienia się ze wszystkimi. - Czekaj chwilę, mugol? - obudził się jakby nagle, marszcząc przy tym brwi. Obejrzał się na ciało i rozlewającą się w wodzie czerń. - Skąd on to wziął, do cholery - mruknął już raczej, wyraźnie trawiąc powoli tę rewelację.
- Mamy ślady butów, przede wszystkim przy mostku. Rzeka płynie w dół, więc może tam się podziało więcej i zmyło ciało? - zasugerował, patrząc w stronę kładki. - Byłaś tu pierwsza, co nie? Więc może wystraszyłaś kogoś kto próbował coś tutaj zdziałać. Skoro to mugol to ten przedmiot nie powinien w ogóle wpaść w jego ręce, to może go ukradł? Drobne na flaszkę, czy coś takiego. Ale się przeliczył - pokręcił głowa, spoglądając na nieszczęśnika, chociaż ciężko było powiedzieć że mu współczuł. - Cóż... póki leży i nic nie robi to raczej nie powinno nic się stać. Zabarwia wodę, ale nie spływa dalej. Obstawiam że to albo ta szkatułka, albo coś co znajduje się w środku.