03.06.2024, 22:22 ✶
Z chęcią zapoznałby się z jego aloesem, dzień jest długi, wszystko przed nimi. Może w końcu chłopak zaprosi go do obejrzenia domu, a nie trzyma tak w salonie, jak zwykłego gościa. Zaraz, przecież był zwykłym gościem i do tego bardzo, ale to bardzo przypadkowym.
Rozmowa o paznokciach była nietypowa. Kobiety jeszcze czasem go o to podpytały, z dziwnym, zainteresowanym spojrzeniem, albo wyrażały zazdrość i pochwałę, ale od faceta raczej nie słyszy się słów pochwał, co najwyżej zerknie i uda, że nie widział, albo fuknie coś z dezaprobatą. Dlatego jeszcze bardziej się zdziwił kiedy Niko wyraził podziw. Ale... to mu się nie zgadzało. Jego kalkulacje, jego oczekiwania... Jak miał rozumieć po chwałę paznokci? Czy on? Nie, zaraz, chwila. Co się właśnie stało. Zaśmiał się nerwowo, mając ewidentnie przez chwilę kompletną pustkę w głowie. To wyraz był sympatii? Czego miał się tu doszukiwać? Zaraz, Nikolai jest z innego kraju, może tam takie rzeczy mówi się otwarcie, może to zwykła pochwała.
-Wiesz... Długie paznokcie nie są dla każdego, czasem się człowiek za nic nie może do czegoś przyzwyczaić. Jak ja do mienia krótkich włosów, więc rozumiem cię.- nie umiał się skupić na tym co mówił, bo dalej się zastanawiał.
-I niech tak będzie najdłużej.- uczucie umierania nie było miłe zarówno jeśli chodzi o wykrwawianie się, bliskość zaklęć śmiertelnych, jak i o topienie się. Z resztą jeśli Petrov umrze, to kto go będzie uczyć o hipogryfach?
Rozlana herbata została posprzątana i mały kryzys został zażegnany.
Zauważył ten specyficzny uśmiech. Ile razy sam się tak do siebie przed lustrem uśmiechał mówiąc sobie, że będzie dobrze, że jakoś się sprawy rozwiążą? I zawsze wszystko leciało na łeb, na szyję, plącząc się jeszcze bardziej. Teraz jednak wszystko wydawało się być względnie proste, kanapa, herbata.
-O, no znaczy niby to nie jest wycieczka. Mój tata trochę choruje, polecono nam lekarza za granicą i planujemy tam pojechać, więc to będzie głównie chodzenie po sanatoriach i... takich tam. Na pewno jednak znajdziemy czas na zwiedzanie. Nie mamy terminu, ale wiesz, jakbyś miał ochotę i pieniądze, to możesz jechać z nami. Raźniej zawsze z kimś niż samemu- uśmiechnął się do niego przyjaźnie. Nie miał pojęcia czy się zgodzi i czy jeśli się zgodzi to czy faktycznie będzie w stanie zapewnić mu przyjemną wycieczkę i tu pojawiło się pytanie.- W sumie zastanawiam się. Masz hipogryfy, dlaczego na nich gdzieś nie polecisz? Chociaż stąd do innych krajów daleko... No, do Francji nie aż tak.- był z Francji, mógłby zrobić mu za przewodnika i za kogoś do kontaktu z ludźmi w sklepach, restauracjach i hotelach. Dlaczego planuje z nim takie rzeczy, dalej nie wiedząc o nim prawie nic podstawowego?
Rozmowa o paznokciach była nietypowa. Kobiety jeszcze czasem go o to podpytały, z dziwnym, zainteresowanym spojrzeniem, albo wyrażały zazdrość i pochwałę, ale od faceta raczej nie słyszy się słów pochwał, co najwyżej zerknie i uda, że nie widział, albo fuknie coś z dezaprobatą. Dlatego jeszcze bardziej się zdziwił kiedy Niko wyraził podziw. Ale... to mu się nie zgadzało. Jego kalkulacje, jego oczekiwania... Jak miał rozumieć po chwałę paznokci? Czy on? Nie, zaraz, chwila. Co się właśnie stało. Zaśmiał się nerwowo, mając ewidentnie przez chwilę kompletną pustkę w głowie. To wyraz był sympatii? Czego miał się tu doszukiwać? Zaraz, Nikolai jest z innego kraju, może tam takie rzeczy mówi się otwarcie, może to zwykła pochwała.
-Wiesz... Długie paznokcie nie są dla każdego, czasem się człowiek za nic nie może do czegoś przyzwyczaić. Jak ja do mienia krótkich włosów, więc rozumiem cię.- nie umiał się skupić na tym co mówił, bo dalej się zastanawiał.
-I niech tak będzie najdłużej.- uczucie umierania nie było miłe zarówno jeśli chodzi o wykrwawianie się, bliskość zaklęć śmiertelnych, jak i o topienie się. Z resztą jeśli Petrov umrze, to kto go będzie uczyć o hipogryfach?
Rozlana herbata została posprzątana i mały kryzys został zażegnany.
Zauważył ten specyficzny uśmiech. Ile razy sam się tak do siebie przed lustrem uśmiechał mówiąc sobie, że będzie dobrze, że jakoś się sprawy rozwiążą? I zawsze wszystko leciało na łeb, na szyję, plącząc się jeszcze bardziej. Teraz jednak wszystko wydawało się być względnie proste, kanapa, herbata.
-O, no znaczy niby to nie jest wycieczka. Mój tata trochę choruje, polecono nam lekarza za granicą i planujemy tam pojechać, więc to będzie głównie chodzenie po sanatoriach i... takich tam. Na pewno jednak znajdziemy czas na zwiedzanie. Nie mamy terminu, ale wiesz, jakbyś miał ochotę i pieniądze, to możesz jechać z nami. Raźniej zawsze z kimś niż samemu- uśmiechnął się do niego przyjaźnie. Nie miał pojęcia czy się zgodzi i czy jeśli się zgodzi to czy faktycznie będzie w stanie zapewnić mu przyjemną wycieczkę i tu pojawiło się pytanie.- W sumie zastanawiam się. Masz hipogryfy, dlaczego na nich gdzieś nie polecisz? Chociaż stąd do innych krajów daleko... No, do Francji nie aż tak.- był z Francji, mógłby zrobić mu za przewodnika i za kogoś do kontaktu z ludźmi w sklepach, restauracjach i hotelach. Dlaczego planuje z nim takie rzeczy, dalej nie wiedząc o nim prawie nic podstawowego?