03.06.2024, 22:54 ✶
Spojrzenie na Atreusa wystarczyło, aby się domyśleć, że jeśli nawet wytrzeźwiał, to na pewno nie wyleczył się ze skutków kaca. W takich chwilach przypominała sobie poranek w Wieży Astronomicznej, gdy obudziła się na krokwi, i kiedy nawet słońce zdawało się świecić zbyt głośno, a szept Victorii rozbrzmiewał w uszach na podobieństwo krzyku, i dochodziła do wniosku, że być może rezygnacja z alkoholu była najlepszą decyzją w jej życiu.
– Zacznę na wszelki wypadek nosić takie w kieszeni, ze złotymi literkami – powiedziała, podchodząc nieco bliżej brzegu i trupa, któremu robiono zdjęcia, a ktoś obok pobierał ostrożnie próbkę czarnej wody do fiolki. Brenna zesztywniała mimowolnie, gdy płyn lewitowano do fiolki, ale obyło się bez żadnych wybuchów. – Córka, ale od lat nie mieszka w Dolinie i z tego, co wiem nie mieli kontaktu. Mugol. Jeden z najbardziej mugolskich mugoli, jakich kiedykolwiek spotkałam. Mam wrażenie, że mogłabym zacząć czarować mu przed samym nosem, a on nazwałby mnie szarlatanką, która próbuje go na coś naciągnąć albo coś takiego.
Ted był niedowiarkiem, co dało się mu wybaczyć, i nieprzyjemnym człowiekiem, co jakoś ułatwiało jej stanie tutaj, jakieś dwa metry od jego trupa. Gdyby w wodzie leżał jeden z sąsiadów, których lubiła bardziej, pewnie zajęcie się tą sprawą przytłaczałoby ją znacznie mocniej. Co nie znaczyło, że miała zamiar czegokolwiek zaniedbać, bo nieważne, kim Moore był albo nie był: czarodzieje nie powinni stawiać mugoli przed sytuacjami, wobec których ci byli bezbronni. Mugole nie powinni umierać z powodu czarów. Właściwie to nikt nie powinien umierać z ich powodu.
– Nikogo ani niczego nie widziałam, ale przynajmniej jeden trop jest świeży. Tylko jeżeli ktoś używał czarnej magii, dlaczego miałby uciec na mój widok? – Ostatecznie była pojedynczą osobą, kobietą w dodatku, jeżeli jej nie znał, mógł ją wziąć za mugolkę, jeżeli nawet znał – czy czarnoksiężnik zwiewałby w podskokach przed jedną Brygadzistką? – Hm… może to nawet by pasowało do Teda. Coś ukradł, czarownik go tutaj dogonił i zabił? Ale wygląda mi na to, że on to się tutaj aportował i potem deportował – Obejrzała się w stronę mostu, a potem ruszyła w stronę brzegu. Rozważała przez moment zamienienie się z powrotem w wilka, ale ostatecznie zbliżyła się po prostu, próbując nie zadeptać przypadkiem śladów. Zsunęła się nieco niżej, tak że weszła niemal do wody, metr od miejsca, gdzie chyba Ted lub czarnoksiężnik wszedł do rzeki. – Tu chyba coś było – mruknęła, przyklękając, by z tej perspektywy spojrzeć na skałki pod niezbyt wysokim postem: wyglądało to jak… jakaś skrytka.
– Moment, muszę sfotografować!
Mężczyzna zajmujący się dokumentacją też ruszył w tę stronę, by zrobić zdjęcia śladów butów i mostu. Dźwięk migawki był cholernie irytujący: wżynał się niemal w umysł Brenny, i jakby…
…trzasnęły drzwi, ale przecież tutaj nie było żadnych drzwi.
Rzut kto widzi
– Zacznę na wszelki wypadek nosić takie w kieszeni, ze złotymi literkami – powiedziała, podchodząc nieco bliżej brzegu i trupa, któremu robiono zdjęcia, a ktoś obok pobierał ostrożnie próbkę czarnej wody do fiolki. Brenna zesztywniała mimowolnie, gdy płyn lewitowano do fiolki, ale obyło się bez żadnych wybuchów. – Córka, ale od lat nie mieszka w Dolinie i z tego, co wiem nie mieli kontaktu. Mugol. Jeden z najbardziej mugolskich mugoli, jakich kiedykolwiek spotkałam. Mam wrażenie, że mogłabym zacząć czarować mu przed samym nosem, a on nazwałby mnie szarlatanką, która próbuje go na coś naciągnąć albo coś takiego.
Ted był niedowiarkiem, co dało się mu wybaczyć, i nieprzyjemnym człowiekiem, co jakoś ułatwiało jej stanie tutaj, jakieś dwa metry od jego trupa. Gdyby w wodzie leżał jeden z sąsiadów, których lubiła bardziej, pewnie zajęcie się tą sprawą przytłaczałoby ją znacznie mocniej. Co nie znaczyło, że miała zamiar czegokolwiek zaniedbać, bo nieważne, kim Moore był albo nie był: czarodzieje nie powinni stawiać mugoli przed sytuacjami, wobec których ci byli bezbronni. Mugole nie powinni umierać z powodu czarów. Właściwie to nikt nie powinien umierać z ich powodu.
– Nikogo ani niczego nie widziałam, ale przynajmniej jeden trop jest świeży. Tylko jeżeli ktoś używał czarnej magii, dlaczego miałby uciec na mój widok? – Ostatecznie była pojedynczą osobą, kobietą w dodatku, jeżeli jej nie znał, mógł ją wziąć za mugolkę, jeżeli nawet znał – czy czarnoksiężnik zwiewałby w podskokach przed jedną Brygadzistką? – Hm… może to nawet by pasowało do Teda. Coś ukradł, czarownik go tutaj dogonił i zabił? Ale wygląda mi na to, że on to się tutaj aportował i potem deportował – Obejrzała się w stronę mostu, a potem ruszyła w stronę brzegu. Rozważała przez moment zamienienie się z powrotem w wilka, ale ostatecznie zbliżyła się po prostu, próbując nie zadeptać przypadkiem śladów. Zsunęła się nieco niżej, tak że weszła niemal do wody, metr od miejsca, gdzie chyba Ted lub czarnoksiężnik wszedł do rzeki. – Tu chyba coś było – mruknęła, przyklękając, by z tej perspektywy spojrzeć na skałki pod niezbyt wysokim postem: wyglądało to jak… jakaś skrytka.
– Moment, muszę sfotografować!
Mężczyzna zajmujący się dokumentacją też ruszył w tę stronę, by zrobić zdjęcia śladów butów i mostu. Dźwięk migawki był cholernie irytujący: wżynał się niemal w umysł Brenny, i jakby…
…trzasnęły drzwi, ale przecież tutaj nie było żadnych drzwi.
Rzut kto widzi
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.