04.06.2024, 01:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2024, 01:32 przez Jonathan Selwyn.)
Kolejny drink i… Jonathan znowu nie czuł żadnej różnicy. Chociaż… Czy ta muzyka zawsze wydawała się taka skoczna i zapraszająca do tańca, czy dopiero teraz?
– Pan młody? – spytał zaskoczony jej nagłym pytaniem, wystukując palcami na ramieniu czarownicy bliżej nieokreślony rytm. – Nie jestem pewny. Sugerujesz, że to już czas, abyśmy wreszcie dali nasze prezenty?
Mogli to zrobić. Aaaaaalbo mogli iść zatańczyć. Tak, zdecydowanie powinni iść teraz zatańczyć. Taniec jak się nad tym chwilę zastanowić był jednym z istotniejszych elementów każdej kultury. Taniec był istotny nawet dla samego teatru! Nie ważne, że widownia nieraz kręciła nosem na ten szczególny sposób przekazu emocji i historii, kiedy to artyści zamiast dialogów, opisywali wszystko własnym ciałem w rytm muzyki. Selwyn też tak chciał. Ten nocy i on stanie się artystą pragnącym wykrzyczeć za pomocą tańca swoją miłość do… No, tańca i wszystkiego co taniec ze sobą niósł. Niech wszyscy patrzą i wiedzą, że w całej Wielkiej Brytanii nie było nikogo, kto kochałby taniec na równi z Jonathanem Selwynem. I już miał zaciągać Charlotte na parkiet, gdy…
– Co? – Zmarszczył brwi, zbyt pogrążony w wymyślaniu własnego układu tanecznego, by w pierwszej chwili zrozumieć o co chodziło Lottie. A potem zobaczył to co ona. – Oh… – mruknął, tupiąc jedną nogą, jakby już nie mógł doczekać się tańca. – To… Oh.
Rozejrzał się po sali. W przeciwieństwie do wielu sytuacji w ich pracy bardzo potrzebował tutaj Anthony’ego i jego opinii, jako eksperta w morpheusologii. Chyba był na parkiecie. Powinien po niego biec, odbić go jego partnerce i zaciągnąć tutaj? Przerwać cokolwiek Morpheus planował? Czekać, bo może Longbottom miał jakiś plan, ale jakby coś poszło nie tak, to rzucić w Vakela kieliszkiem?
– Spokojnie – powiedział po chwili, wciąż przyglądając się siedzącej przy stole dwójce. Jeśli jego przyjaciel wychwycił jego spojrzenie, to Selwyn uniósł do góry kciuka, chcąc pokazać mu, że nie ważne co głupiego teraz robił, miał ich wsparcie. – Morpheus jest dorosły. Może po prostu wie co robi?
Podobnie jak Lottie nie znał całej historii, ale z szacunku i przyjaźni do ich niskiego przyjaciela nie zamierzał sprawdzać łączących go z drugim czarodziejem nici. Pozostało tylko czekać na rozwój wydarzeń… I tańczyć w miejscu. No i ewentualnie rzucać szkłem.
– Pan młody? – spytał zaskoczony jej nagłym pytaniem, wystukując palcami na ramieniu czarownicy bliżej nieokreślony rytm. – Nie jestem pewny. Sugerujesz, że to już czas, abyśmy wreszcie dali nasze prezenty?
Mogli to zrobić. Aaaaaalbo mogli iść zatańczyć. Tak, zdecydowanie powinni iść teraz zatańczyć. Taniec jak się nad tym chwilę zastanowić był jednym z istotniejszych elementów każdej kultury. Taniec był istotny nawet dla samego teatru! Nie ważne, że widownia nieraz kręciła nosem na ten szczególny sposób przekazu emocji i historii, kiedy to artyści zamiast dialogów, opisywali wszystko własnym ciałem w rytm muzyki. Selwyn też tak chciał. Ten nocy i on stanie się artystą pragnącym wykrzyczeć za pomocą tańca swoją miłość do… No, tańca i wszystkiego co taniec ze sobą niósł. Niech wszyscy patrzą i wiedzą, że w całej Wielkiej Brytanii nie było nikogo, kto kochałby taniec na równi z Jonathanem Selwynem. I już miał zaciągać Charlotte na parkiet, gdy…
– Co? – Zmarszczył brwi, zbyt pogrążony w wymyślaniu własnego układu tanecznego, by w pierwszej chwili zrozumieć o co chodziło Lottie. A potem zobaczył to co ona. – Oh… – mruknął, tupiąc jedną nogą, jakby już nie mógł doczekać się tańca. – To… Oh.
Rozejrzał się po sali. W przeciwieństwie do wielu sytuacji w ich pracy bardzo potrzebował tutaj Anthony’ego i jego opinii, jako eksperta w morpheusologii. Chyba był na parkiecie. Powinien po niego biec, odbić go jego partnerce i zaciągnąć tutaj? Przerwać cokolwiek Morpheus planował? Czekać, bo może Longbottom miał jakiś plan, ale jakby coś poszło nie tak, to rzucić w Vakela kieliszkiem?
– Spokojnie – powiedział po chwili, wciąż przyglądając się siedzącej przy stole dwójce. Jeśli jego przyjaciel wychwycił jego spojrzenie, to Selwyn uniósł do góry kciuka, chcąc pokazać mu, że nie ważne co głupiego teraz robił, miał ich wsparcie. – Morpheus jest dorosły. Może po prostu wie co robi?
Podobnie jak Lottie nie znał całej historii, ale z szacunku i przyjaźni do ich niskiego przyjaciela nie zamierzał sprawdzać łączących go z drugim czarodziejem nici. Pozostało tylko czekać na rozwój wydarzeń… I tańczyć w miejscu. No i ewentualnie rzucać szkłem.