04.06.2024, 02:41 ✶
Trytony obserwowały nieufnie dyskutujących. Trudno było określić, czy ten który znał ludzką mowę, uwierzył im, czy też sądził, że Victoria i Perseus próbowali go zwieść. Nie odwrócił głowy do swoich i nie przekazał im żadnej wiadomości.
- Macie wyjaśnienia na wszystko – powiedział wreszcie. Jego głos nie brzmiał tak pewnie jak wcześniej, nawet nienawiść w nim nieco osłabła, choć nadal pozostawała głęboka nieufność.
Gdyby się magipsychiatra zastanowił dłużej, pewnie połączyłby nagły rozłam między trytonami z zalewającą jezioro czernią. Skoro barwy oddziaływały na siebie na lądzie to czemu nie miałyby zrobić tego samego i w jeziorze? Wedle tego co przekazał Laurent, dało się nawet wyodrębnić czas, kiedy wszystko się tutaj popsuło.
Ciril ruszył w stronę domostwa Ultha. Zanim jednak udało im się do niego wpłynąć, zza największej dziury wychynęła kolejna trytonka. Ta trzymała w rękach trójząb i najwidoczniej pełniła tu za coś w rodzaju straży.
Słyszeli popiskiwanie selkie, gdy ten próbował wytłumaczyć jej czemu przybywają. Przyglądała się z wyszczerzonymi zębami, pozwalając się wyminąć. Trytoński dom mocno różnił się od zwykłego domu – brakowało w nim drewnianych mebli, materiałów lub sztuki typowej dla tej na lądzie, ale jednocześnie był do niego zaskakująco podobny. Ciosany w wapieniu, miał nieregularne kształty, ale nawet będąc w nim po raz pierwszy, łatwo im było wyobrazić sobie, które kamienie służyły za siedziska, a przy których można było zjeść posiłek.
Victoria dostała swoje wyjaśnienie, gdy dostrzegła stosik skorupek po małżach leżący u stóp jednego z kamiennych stołów. W oknach zawieszono malutkie muszelki, jak jakiś rodzaj ozdób. Z rzęsy wodnej utkano narzutę na tron Ultha. Z trawy wodnej miski, z wikliny kosze. Za światło robiły fluorescencyjne glony, strategiczne rozmieszczone w różnych miejscach domostwa w taki sposób, by zapewniały właściwą ilość światła i budowały nastrój.
Wódz trytoński wyglądał na… na osłabionego. Nie był w tym samym stanie co kobieta, którą dostrzegli wcześniej, ale i Perseus, i Victoria (a pewnie i Laurent, choć on bardziej na zasadzie skojarzeń i dopiero co zdobytej wiedzy) dostrzegli wpływ trucizny. Wydawał się również stary. Jego oczy były lekko wypłowiałe, jakby nienawykłe do światła. Miał obwisłą skórę na twarzy i mocne, żylaste ciało. W długim, potężnym ogonie – który za czasów młodości musiał być jego chlubą – brakowało kilkunastu łusek. Na ludzkiej części jego ciała widać też było sporo blizn.
- Dziwną stanowicie grupę – powiedział Ulth. Głos miał głęboki, roznoszący się jak echo po całym domostwie. – Dwie selkie i dwoje ludzi.
- Czemu nie uwolniłeś swoich po ataku Adrii? – zapiszczał Ciril.
Tryton skupił na nim uwagę.
- Poszliby walczyć. Umieramy. Nie chcę kolejnych ofiar.
@Laurent Prewett @Perseus Black @Victoria Lestrange
- Macie wyjaśnienia na wszystko – powiedział wreszcie. Jego głos nie brzmiał tak pewnie jak wcześniej, nawet nienawiść w nim nieco osłabła, choć nadal pozostawała głęboka nieufność.
Gdyby się magipsychiatra zastanowił dłużej, pewnie połączyłby nagły rozłam między trytonami z zalewającą jezioro czernią. Skoro barwy oddziaływały na siebie na lądzie to czemu nie miałyby zrobić tego samego i w jeziorze? Wedle tego co przekazał Laurent, dało się nawet wyodrębnić czas, kiedy wszystko się tutaj popsuło.
Ciril ruszył w stronę domostwa Ultha. Zanim jednak udało im się do niego wpłynąć, zza największej dziury wychynęła kolejna trytonka. Ta trzymała w rękach trójząb i najwidoczniej pełniła tu za coś w rodzaju straży.
Słyszeli popiskiwanie selkie, gdy ten próbował wytłumaczyć jej czemu przybywają. Przyglądała się z wyszczerzonymi zębami, pozwalając się wyminąć. Trytoński dom mocno różnił się od zwykłego domu – brakowało w nim drewnianych mebli, materiałów lub sztuki typowej dla tej na lądzie, ale jednocześnie był do niego zaskakująco podobny. Ciosany w wapieniu, miał nieregularne kształty, ale nawet będąc w nim po raz pierwszy, łatwo im było wyobrazić sobie, które kamienie służyły za siedziska, a przy których można było zjeść posiłek.
Victoria dostała swoje wyjaśnienie, gdy dostrzegła stosik skorupek po małżach leżący u stóp jednego z kamiennych stołów. W oknach zawieszono malutkie muszelki, jak jakiś rodzaj ozdób. Z rzęsy wodnej utkano narzutę na tron Ultha. Z trawy wodnej miski, z wikliny kosze. Za światło robiły fluorescencyjne glony, strategiczne rozmieszczone w różnych miejscach domostwa w taki sposób, by zapewniały właściwą ilość światła i budowały nastrój.
Wódz trytoński wyglądał na… na osłabionego. Nie był w tym samym stanie co kobieta, którą dostrzegli wcześniej, ale i Perseus, i Victoria (a pewnie i Laurent, choć on bardziej na zasadzie skojarzeń i dopiero co zdobytej wiedzy) dostrzegli wpływ trucizny. Wydawał się również stary. Jego oczy były lekko wypłowiałe, jakby nienawykłe do światła. Miał obwisłą skórę na twarzy i mocne, żylaste ciało. W długim, potężnym ogonie – który za czasów młodości musiał być jego chlubą – brakowało kilkunastu łusek. Na ludzkiej części jego ciała widać też było sporo blizn.
- Dziwną stanowicie grupę – powiedział Ulth. Głos miał głęboki, roznoszący się jak echo po całym domostwie. – Dwie selkie i dwoje ludzi.
- Czemu nie uwolniłeś swoich po ataku Adrii? – zapiszczał Ciril.
Tryton skupił na nim uwagę.
- Poszliby walczyć. Umieramy. Nie chcę kolejnych ofiar.
@Laurent Prewett @Perseus Black @Victoria Lestrange
Czas na odpis do 6.06, godz. 21.00