-Jeśli to nie problem - podrapał się po karku, trochę zawstydzony. -Pocztówka byłaby całkiem miłym upominkiem - figurki też, jeśli przedstawiały coś ciekawego, ale stawia się to na meblach, stoi to, kurz zbiera, często ma jakieś małe zagięcia, które trudno doczyścić. Same problemy.
A taka pocztówka? Ładny krajobraz przedstawia, powiesić można na ścianie i będzie ładnie wisieć. Oczywiście, nie będzie nękał Neila o pamiątkę, jeśli dowie się, że chłopak wrócił z wycieczki, ale sama propozycja była bardzo miła.
Kamienie nie były, jego zdaniem, ciekawą pamiątką. Nawet jeśli kupuje się jakieś ładniejsze kamienie, jak Onyksy czy Ametysty, to fakt, potem się zapomina, co skąd było i jaką wtedy wartość ma pamiątka?
Zaklęcia Kameleona, tak? W sumie mógłby spróbować rzucić takim na jednego z hipogryfów, ale co to da, poza tym, że zmniejszy to szanse, że ktoś go zobaczy? Stanie się niewidzialny, ale nie niewyczuwalny i jeśli ktoś by na hipogryfa wpadł, dobrze by się to nie skończyło. Jeszcze rozpocząłby jakąś historię o duchach, ktoś nieodpowiedni zacząłby drążyć temat. Kłopoty murowane. Może kiedyś wybierze się gdzieś na jakąś wycieczkę do innego kraju, ale chyba jeszcze nie teraz.
Nie, żadnego zastosowania dla laleczki nie miał. Leżała po prostu w szufladzie, pomiędzy jakimiś rzeczami, i czasami Nikolai po prostu o niej zapominał, więc spokojnie mógł ją oddać.
-W porządku. Mam ją w swoim pokoju. Chodź - nie chciał go zostawiać samego w salonie, bo to by chyba było niegrzeczne, nawet jeśli miał tylko iść do pokoju i zaraz wrócić.
O kaktusie nic mu Neil nie wspominał, bo niby kiedy? Ostatnim razem, kiedy się spotkali, było to spotkanie przypadkowe i rozmawiali o klątwie, nie o kaktusach, ale historia była całkiem zabawna. Szampon, który powodował wyrośnięcie kaktusa - czy w świecie czarodziejów powinno to kogokolwiek dziwić?
-No to niezła pamiątka - zaśmiał się, prowadząc Neila na piętro, jeśli Neil za nim poszedł. Nie zostały ci korzenie we włosach? Może wyrośnie drugi?
Pokój Nikolaia nie był duży, ale jasne kolory optycznie go powiększały. Łóżko, szafa na ubrania, komoda - zwykły pokój. Duże okno z jasnymi firanami. Żadnych zdjęć, ale na ścianie nad komodą wisiały dwie rzeczy - skrzypce z ciemnego drewna, a zaraz obok nich, przewiązany rzemieniem, grot ułamanej strzały (na końcu ostrza można było zauważyć małe, bordowe plamki). W pokoju nie było bałaganu, ale widać było, że mieszkał w nim ktoś, kto nie był pedantem.
Laleczka leżała w pierwszej szufladzie komody i Nikolai musiał najpierw zdjąć z niej kilka rzeczy - między innymi puste opakowania po papierosach, które miały były zbyt ładne, żeby je wyrzucać - zanim ją wyciągnął i podał Neilowi.
-Nie lubiłem na nią patrzeć, więc musiałem ją zasłonić, ale nic jej się nie stało.
Obietnicy dotrzymał. Częściowo.