04.06.2024, 18:47 ✶
-Pocztówka, to nie problem.- na pewno znajdzie chwilę by jakąś kupić, albo nawet kilka, bo w końcu tam gdzie jadą jest wiele pięknych miejsc. Albo sam zrobi pocztówki, w końcu ma w domu aparat.
Pokiwał z entuzjazmem głową. No to rodzina pamiątek mu się powiększy! Cudownie. Wstał więc i ruszył za nim, zaraz paplając głupoty dla zajęcia im czasu i dla potwierdzenia, że lalka nie trafi nigdzie w żaden kąt, tylko będzie dumnie ozdabiać pokój.
-NIE. Na bogów, nie strasz mnie tak.- rzucił głośno, zaraz śmiejąc się i machając rękami dookoła głowy, aby odgonić zły los.- Kaktusy mają zakaz porastania tej głowy. Nie po to mam szampony na miękkie włosy, żeby te były ozdabiane kolczystym sukulentem.- właśnie tak. Jedna taka przygoda mu starczy, więcej nie potrzebuje.
Wszedł nieśmiało do pokoju i rozejrzał się. Było tu przyjemnie, dużo milej niż w salonie, widać było jakieś przywiązanie do tej przestrzeni. Bujające się firanki, skrzypce i strzała, nierówno ułożona kołdra, nieco przyklepana w jednym miejscu porzuceniu na nią czegoś. Do tego niewielkie kłębki kurzu, włos, odcisk palca na szybie, dywan już trochę wydeptany tak, że ukazuje zwyczajowe ścieżki mieszkańca. Wolał być tu niż w salonie.
Przerzucił spojrzenie na czarodzieja, nagle jakby zaskoczony, że ten coś do niego mówi. Spojrzał na lalkę i wziął ją delikatnie w dłonie, oglądając tak jak wtedy nie miał okazji. Poruszył jej ręką, nogą, pogładził po głowie.
-Nie dziwię się.- nie był jednak pewien czy nie chciał na nią patrzeć przez klątwę czy przez coś jeszcze. Otulił podarunek dłońmi i uniósł wzrok na skrzypce.
-Grasz?- chociaż jak wiszą na ścianie, to może bardziej grał w przeszłości, bo na ścianie nie wiesza się raczej rzeczy jakie się używa, jakie nie są jedynie pamiątką. A może się mylił, może w jego kraju tak robią.
Pokiwał z entuzjazmem głową. No to rodzina pamiątek mu się powiększy! Cudownie. Wstał więc i ruszył za nim, zaraz paplając głupoty dla zajęcia im czasu i dla potwierdzenia, że lalka nie trafi nigdzie w żaden kąt, tylko będzie dumnie ozdabiać pokój.
-NIE. Na bogów, nie strasz mnie tak.- rzucił głośno, zaraz śmiejąc się i machając rękami dookoła głowy, aby odgonić zły los.- Kaktusy mają zakaz porastania tej głowy. Nie po to mam szampony na miękkie włosy, żeby te były ozdabiane kolczystym sukulentem.- właśnie tak. Jedna taka przygoda mu starczy, więcej nie potrzebuje.
Wszedł nieśmiało do pokoju i rozejrzał się. Było tu przyjemnie, dużo milej niż w salonie, widać było jakieś przywiązanie do tej przestrzeni. Bujające się firanki, skrzypce i strzała, nierówno ułożona kołdra, nieco przyklepana w jednym miejscu porzuceniu na nią czegoś. Do tego niewielkie kłębki kurzu, włos, odcisk palca na szybie, dywan już trochę wydeptany tak, że ukazuje zwyczajowe ścieżki mieszkańca. Wolał być tu niż w salonie.
Przerzucił spojrzenie na czarodzieja, nagle jakby zaskoczony, że ten coś do niego mówi. Spojrzał na lalkę i wziął ją delikatnie w dłonie, oglądając tak jak wtedy nie miał okazji. Poruszył jej ręką, nogą, pogładził po głowie.
-Nie dziwię się.- nie był jednak pewien czy nie chciał na nią patrzeć przez klątwę czy przez coś jeszcze. Otulił podarunek dłońmi i uniósł wzrok na skrzypce.
-Grasz?- chociaż jak wiszą na ścianie, to może bardziej grał w przeszłości, bo na ścianie nie wiesza się raczej rzeczy jakie się używa, jakie nie są jedynie pamiątką. A może się mylił, może w jego kraju tak robią.