Może i był bardziej delikatny, niż powinien, ale wynikało to przede wszystkim z troski o to, aby cokolwiek wyciągnęli z tego treningu. Gdyby faktycznie szala zwycięstwa raz po raz przechylała się na jego stronę i chciałby zabawić się kosztem przyjaciółki, mógłby sprawić, że następne dziesięć minut spędzi unieruchomiona lub wisząca głową w dół w powietrzu. Czy pomogłoby im to w poprawieniu swoich umiejętności magicznych? Raczej nie. Wręcz przeciwnie, jedno mogło zupełnie stracić wiarę w siebie, a drugie zacząć cierpieć na rozbuchane ego, co sprawiłoby, że ciężko by było dostrzec własne niedociągnięcia.
Ciskanie w Ger Flippendo może nie było czymś, co nazwałby odpowiednim poziomem pojedynkowania się, biorąc pod uwagę posady, jakie piastowali na co dzień, jednak skoro trafili na gorszy dzień, to musieli go wykorzystać najlepiej, jak tylko mogli. W duchu musiał przyznać, że niedziałająca różdżka sprawiła, że dodała to nieco... nowego wymiaru ich wymianie ognia.
Sukces!
Tak jak przewidywał, Geraldine nie zmarnowała szansy, aby zaatakować w najbardziej dogodnym momencie. Chyba nie mogła trafić lepiej, skoro jej przeciwnik głowił się nad tym, czemu różdżka odmówiła współpracy w tak kluczowym momencie pojedynku. W gruncie rzeczy Erik szykował się na to, że oberwie bezpośrednim uderzeniem, nie próbował nawet wymachiwać różdżką, aby spróbować stworzyć tarczę z obawy przed tym, że i tym razem mu się nie uda. Był przygotowany na to, że za chwilę trafi w niego zaklęcie, jednak ciało zdecydowanie nie zamierzało się poddać.
Kierowany instynktem odskoczył nagle w bok, rzucając się płasko na trawę. Różdżka wypadła mu z rąk i potoczyła się tuż poza zasięg jego ręki. Cóż, zrobił unik, ale za jaką cenę? Podniósł wzrok na swoją rywalkę, podnosząc się niemrawo z ziemi, rozglądając się za swoją główną bronią. Może celowanie w bezbronnego przeciwnika nie było zbytnio honorowe, ale raczej nikt nie winiłby panny Yaxley za to, że chciałaby odbić sobie ten pojedynek, który, póki co nie świadczył zbyt pozytywnie o jej umiejętnościach...
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞