04.06.2024, 21:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2024, 21:45 przez Bard Beedle.)
Już w windzie, BUMowiec zdawał się nie zwracać na Neila większej uwagi, trzymając go pewnie w żelaznym uścisku jednego, potężnego łapska, zatrzaśniętego niczym swoiste imadło na lewym ramieniu. Dopiero kiedy tamten się odezwał, barczy mężczyzna obrzucił go nieco obojętnym spojrzeniem.
- Mam ci wyczarować wiadro? - zaproponował jedynie chłodno.
Nawet jeśli Neil po złości obrzygałby mu buty, wyczyszczenie ich zakleciem nie było zadaniem szczególnie trudnym.
Wtedm jednak do windy na jednym z pięter wszedł ktoś obydwu im dobrze znany.
- Isaac - kiwnął mu głową BUMowiec z nieco gorzkim uśmiechem. - Pewnie nigdy, jeśli tak dalej będą mi wciskać cudze zmiany. Psia mać. Za każym razem, kiedy kogoś zastępuję, trafiają mi się jacyś młodociani przestępcy. Słowo daję, nowe pokolenie czarodziejów to najgorsze, co nas spotkało! Zaraz po Śmierciogównożercach!
Brian wyglądał, jakby chciał kontynuować narzekanie na swój dzień, ale wtedy zorientował się, że jego znajomy z pracy zna pijaczka, którego tu przytarabanił.
- Dzieciak brykał na kradzionej, mugolskiej łódce po pijaku. Nie mówiąc o rzucaniu zaklęć, jak gdyby prawa czarodziejów ich nie obowiązywały - nakreślił koledze twardo sytuację.
- Mam ci wyczarować wiadro? - zaproponował jedynie chłodno.
Nawet jeśli Neil po złości obrzygałby mu buty, wyczyszczenie ich zakleciem nie było zadaniem szczególnie trudnym.
Wtedm jednak do windy na jednym z pięter wszedł ktoś obydwu im dobrze znany.
- Isaac - kiwnął mu głową BUMowiec z nieco gorzkim uśmiechem. - Pewnie nigdy, jeśli tak dalej będą mi wciskać cudze zmiany. Psia mać. Za każym razem, kiedy kogoś zastępuję, trafiają mi się jacyś młodociani przestępcy. Słowo daję, nowe pokolenie czarodziejów to najgorsze, co nas spotkało! Zaraz po Śmierciogównożercach!
Brian wyglądał, jakby chciał kontynuować narzekanie na swój dzień, ale wtedy zorientował się, że jego znajomy z pracy zna pijaczka, którego tu przytarabanił.
- Dzieciak brykał na kradzionej, mugolskiej łódce po pijaku. Nie mówiąc o rzucaniu zaklęć, jak gdyby prawa czarodziejów ich nie obowiązywały - nakreślił koledze twardo sytuację.