04.06.2024, 21:54 ✶
Próbował przetrwać, już nie mówiąc o samym tym, że był w windzie, jaka w każdej chwili mogła zacząć spadać.
Bumowiec zdawał się jednak nie przejmować ani możliwymi problemami technicznymi, których może w życiu nie doświadczył, ani tym, że było aresztowanemu niedobrze. Jakby mu puścił pawia na podłogę, to by... No właśnie, to co? Nie takich ludzi w kajdankach prowadził, nie takie sytuacje widział.
-Byłoby miło...- zaszeptał, ochrypniętym głosem. Nie liczył jednak na wysłuchanie jego prośby, z resztą winda się otworzyła, więc może poczuje się lepiej, o ile da radę wyjść sensownie. Picie wody zmienionej w wino nie było dobrym pomysłem. Do tego czarował to nieswoją różdżką, więc nie powinien się dziwić, że będą jakieś efekty uboczne.
Drzwi się otworzyły, a wilkołak popatrzył na znajomą twarz i się jeszcze bardziej załamał. Czemu... To tak wyjście z domu w makijażu i nikogo nie spotkasz, pójdziesz śmieci w piżamie wywalić i nagle cała klasa stoi pod twoją kamienicą.
Spojrzał spode łba na psioczącego psa i jęknął cicho, tracąc nadzieję. A niech gada, może i ma rację, nie będzie się kłócić, bo spieranie się z tymi co zajmują się prawem i biurokracją nigdy nie miało sensu.
Otworzył usta i zamknął je, kiedy Isaac zadał pytania. Opuścił głowę kiedy bumowiec zaczął tłumaczyć, ale nie tłumaczył tego dobrze.
-Technicznie... To nie ja czarowałem...- zamruczał pod nosem, wzruszając ramionami. Zamamrotał coś jeszcze, ale sam nawet nie usłyszał co. Przygarbił się tylko nieco mocniej, starając się oddychać trochę głębiej. No w głowie kręciło mu się coraz mocniej, a teraz doszło do tego więcej nerwów. No ma przekichane. Dobrze, że i tak miał mieć wolne, w związku z pełnią, to nie będzie tak źle, chociaż nie wie co go teraz czeka.
Bumowiec zdawał się jednak nie przejmować ani możliwymi problemami technicznymi, których może w życiu nie doświadczył, ani tym, że było aresztowanemu niedobrze. Jakby mu puścił pawia na podłogę, to by... No właśnie, to co? Nie takich ludzi w kajdankach prowadził, nie takie sytuacje widział.
-Byłoby miło...- zaszeptał, ochrypniętym głosem. Nie liczył jednak na wysłuchanie jego prośby, z resztą winda się otworzyła, więc może poczuje się lepiej, o ile da radę wyjść sensownie. Picie wody zmienionej w wino nie było dobrym pomysłem. Do tego czarował to nieswoją różdżką, więc nie powinien się dziwić, że będą jakieś efekty uboczne.
Drzwi się otworzyły, a wilkołak popatrzył na znajomą twarz i się jeszcze bardziej załamał. Czemu... To tak wyjście z domu w makijażu i nikogo nie spotkasz, pójdziesz śmieci w piżamie wywalić i nagle cała klasa stoi pod twoją kamienicą.
Spojrzał spode łba na psioczącego psa i jęknął cicho, tracąc nadzieję. A niech gada, może i ma rację, nie będzie się kłócić, bo spieranie się z tymi co zajmują się prawem i biurokracją nigdy nie miało sensu.
Otworzył usta i zamknął je, kiedy Isaac zadał pytania. Opuścił głowę kiedy bumowiec zaczął tłumaczyć, ale nie tłumaczył tego dobrze.
-Technicznie... To nie ja czarowałem...- zamruczał pod nosem, wzruszając ramionami. Zamamrotał coś jeszcze, ale sam nawet nie usłyszał co. Przygarbił się tylko nieco mocniej, starając się oddychać trochę głębiej. No w głowie kręciło mu się coraz mocniej, a teraz doszło do tego więcej nerwów. No ma przekichane. Dobrze, że i tak miał mieć wolne, w związku z pełnią, to nie będzie tak źle, chociaż nie wie co go teraz czeka.