Zmrużył oczy, jednak nie skomentował słów Nory. Korciło go, aby rzucić, że chyba powinien jeszcze raz przemyśleć kupienie jakiegoś wielkiego zwierzęcia Mabel. Skoro jej matka tak niedbale podchodziła do kwestii swojego bezpieczeństwo, to może hipogryf by jej w tym pomógł? Oczywiście, wiązałoby się to z masą obowiązków, karmieniem specjalnym żarciem i wieloma innymi czynnikami, ale skoro... Nie. To i tak nie zadziała, stwierdził z niesmakiem. Figg i tak by go przegadała i udowodniła, że powinien o tym zapomnieć. Na wieki wieków.
— Pamiętam. To nie moja pierwsza kuchnia — potwierdził, przypominając sobie wizyty w szkolnej kuchni zarządzanej przez skrzaty domowe. Miał wrażenie, że one potrafiły zrobić więcej rabanu niż Nora lub Brenna. Ich chochle też bardziej bolały. A może to przez to, że po prostu był wtedy młodszy i inaczej postrzegał świat wokół siebie?
Mrugnął porozumiewawczo do przyjaciółki. Takich uwag to dopiero lubił słuchać. Mina mu jednak nieco zrzedła, a na czole pojawiła się charakterystyczna zmarszczka, gdy wspomniała o nastrojach panujących wśród klientów. Nie był tym przesadnie zaskoczony. Sam słyszał już parę razy w biurze o tym, że ludzie mieli do nich pretensje przy wystawianiu mandatów.
„Zamiast zajmować się takimi duperelami, powinniście łapać tych terrorystów!”. Erik przewrócił oczami na samą myśl. Przecież nie olewali sprawy. Po prostu, gdyby wszyscy zostali przekierowani do tej jednej sprawy, mogłoby to doprowadzić do jeszcze większego chaosu. Ciekawe, jak ludzie by zareagowaliby, gdyby się dowiedzieli, że wszelkie zgłoszenia z ostatnich tygodni lub miesięcy zostały zawieszone? No właśnie.
— Dekret dekretem, a rzeczywistość rzeczywistością — rzucił z nutą bezsilnością w głosie. — Czy Ministerstwo Magii wystosuje oficjalny komunikat, że działania tego typu będą potępiane i ścigane? Tak, zrobi to. Czy cokolwiek to zmieni w kwestii przyjmowania zgłoszeń, czy szybkiego reagowania? Ciężko stwierdzić. Może się okazać, że po prostu spora część wypadków będzie automatycznie przerzucona do Biura Aurorów z obawy, że brygadziści nie poradzą sobie z zagrożeniem.
Zdaniem Erika lwia część problemów związanych z funkcjonowaniem Biura Aurorów oraz Brygady Uderzeniowej wynikała z tego, że sporo członków tej drugiej organizacji traktowała Brygadę jako punkt przejściowy. Po przepracowaniu odpowiedniego czasu będą mogli przystąpić do odpowiednich egzaminów i ubiegać się o transfer na wyższe stanowisko. Takim oto sposobem w Brygadzie często pozostawali ludzie, którzy odnaleźli się w tej organizacji lub ci, którzy nie mogli wznieść się wyżej. Poza tym mieli całe mnóstwo młodych członków, którzy ledwo co opuścili mury Hogwartu. To wpływało na ich efektywność w terenie.
— Gdyby to wszystko działało sprawniej, szybciej i faktycznie byśmy współpracowali w pełnym zakresie, może wtedy byłoby łatwiej — dorzucił zamyślony, bębniąc palcami o blat. Po chwili wykrzywił lekko usta w przepraszającym grymasie. — Wybacz, powinienem być nieco bardziej pozytywny, prawda? To nie tak, że my tam nic nie robimy, po prostu... To nie jest standardowa sytuacja. Nie każdy wie, jak sobie z tym radzić, nie mówiąc już o szybkim wprowadzeniu zmian w działaniu tak dużej grupy.
Skinął ochoczo głową. Cóż, skoro pytał, to raczej nie po to, żeby oznajmić, że nie może tyle czekać i zostawić dziewczynę samą. Zwłaszcza po tym, jak zobaczył, w jak tragicznym stanie bywają zabezpieczenia budynku, gdy Nora poświęca swoją uwagę przede wszystkim swoim kulinarnym cudom. Pół godziny go nie zbawi, a może wręcz pomoże wszystkim wokół.
— Zostanę. W domu pewnie nawet to docenią, bo nie będę zawracał głowy w kuchni. Może pierniczki w tym roku faktycznie wyjdą tak, jak powinny — Uśmiechnął się półgębkiem. Nie było to kłamstwo. Gdyby faktycznie pobiegłby teraz do posiadłości, wysoce prawdopodobne było, że wylądowałby wśród garów i świątecznych wypieków, a ze swoją posturą i dużą ilością osób dookoła, mógł przez przypadek popełnić jakiś głupi błąd. — Powinnaś do nas wpaść z Mabel w któryś dzień świąt.❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞