05.06.2024, 03:05 ✶
Taniec na parkiecie
— Może szukają ci już kogoś innego. Kogoś kto właśnie tańczy na tym parkiecie.Nie powiedziała tego z wyczuwalnym rozżaleniem, ale cierpkość jakoś omiotła jej język. Cierpkość i rozżalenie uwieczniły się również w jej sercu po skiepszczonej sytuacji z Sarą, w której choć Ollivanderówna nie maczała palców, to wciąż odczuwała dziwny bełt wyrzutów sumienia czyhający podstępnie w gardle. Bo przecież jakaś niezrozumiała część Timmy chciała aby do ślubu nigdy nie doszło i aby Levi koniec końców został kawalerem jak najdłużej tylko mógł. Ale nie powinna była teraz o tym myśleć, nie kiedy zaproszono ją na uczczenie święta miłości zupełnie innej pary, pary której miało i mogło się udać, wbrew wszystkim głupiutkim półszeptom i spojrzeniom, których kobieta właściwie nie dostrzegała.
Wyglądacie państwo jak władcy Hadesu powiedział z uśmiechem przechodzący obok Morpheus, na co ślamazarna Septima nie zdążyła odpowiedzieć niczym dowcipnym, za to bezsłownie oddała się w dłonie Leviego, porywając się rytmom walca.
Na parkiecie lśniącym od blasku kryształowych żyrandoli, wirowali w akordowej harmonii. On, z wrodzoną dumą i pewnością, prowadził ją delikatnie, jakby ich stopy ledwie dotykały ziemi. Ona, z głową odchyloną lekko w tył, na wpół zamkniętymi oczyma i uśmiechem, maskującym żołądkowy dyskomfort. Była wciąż struta!
Muzyka płynęła łagodnie, otulając ich jak miękka, puchata chmurka, w ramionach której, nareszcie czuła się bezpiecznie i swobodnie.
— Zapomniałam już o tym liście — przyznała, nie dodając, że musiała wtedy być jeszcze pijana — dzięki za odpowiedź — cmoknęła siląc się na niezadowolony ton, bo tak naprawdę to miała mu tego za złe — to było przyjęcie...ekhm taneczne. Troszkę się wygłupiłam i za dużo wypiłam. Spotkałam wiele nowych osób, było głośno, tłoczno oraz niezwykle łatwo było przesadzić z alkoholem.
Wolała żeby nie komentował wypowiedzi żadnym od kiedy ty lubisz tańczyć? A może lepiej jeśli to właśnie ten trop konwersacji Levi podłapie, bo Timmy niezręcznie zjadała swoją pauzę, wilżąc wyobraźnię wspomnieniami gorącego Neapolu i stygnącego piasku pod jej stopami.
Pauza się pogłębiała. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
— Nie. To znaczy, nie wiem. Nie, chyba, nie?
Wzrok uniosła na przestrzeń ponad ramionami Leviego, gdzieś w nieokreśloną dal.
— Nie potrafię odczytać tych sygnałów — dodała półszeptem, nachylając się nad jego uchem.