05.06.2024, 18:09 ✶
Ghoul.... Tak, to miało sens. Szczególnie jeśli chodziło o zapach. Nie, że szczególnie się znał na ghoulach.
– Nie wiem – mruknął, zbyt zapatrzony w poprzetykaną pajęcznami czerni szarość aury młodej (nie młodej?) kobiety (ghoulicy?), by na poważnie zastanowić się, co dalej z tym fantem zrobić. Współczuł jej. To nie była dobra aura. To była jedna z tych aur, które widywał w swoich koszmarach w okół najbliższych mu przyjaciół. Musiał koniecznie powiedzieć komuś jeszcze za swojego życia, by jak coś to pod żadnym pozorem nie próbowali go ożywić, nawet jeśli cała Anglia będzie za nim płakać. Jeszcze skończyłby jako biegający w ścianach oszalały ghoul. I nawet nie mógłby nikogo straszyć! Nie z tak czarującą aparycją!
Westchnął cicho.
– Tak, zabierzmy ją stąd, a potem jedno z nas zawoła kogoś. Nie wszystkich. Nie chce jej bardziej niepokoić – Lub rozwcieczać. Spróbował złapać spojrzenie lokatorki tutejszych ścian. Gdyby wiedział, że ja spotkają to by się nauczył imion członków rodziny, lub przynajmniej zerknął na notatki innych. A tak to musiał improwizować. Gdyby był kimś z Juliusów to jakby nazwał dziecko? Julia Julius? Juliette Julius? Jenny? Juniper. Jinfadora? – Nic ci nie zrobimy. Obiecuję. Jesteś bezpieczna. Trzymamy cię bo nas zaatakowałaś. – powiedział, cofając się nieco by odblokować prowadzące do bawialni lustro.
– Nie wiem – mruknął, zbyt zapatrzony w poprzetykaną pajęcznami czerni szarość aury młodej (nie młodej?) kobiety (ghoulicy?), by na poważnie zastanowić się, co dalej z tym fantem zrobić. Współczuł jej. To nie była dobra aura. To była jedna z tych aur, które widywał w swoich koszmarach w okół najbliższych mu przyjaciół. Musiał koniecznie powiedzieć komuś jeszcze za swojego życia, by jak coś to pod żadnym pozorem nie próbowali go ożywić, nawet jeśli cała Anglia będzie za nim płakać. Jeszcze skończyłby jako biegający w ścianach oszalały ghoul. I nawet nie mógłby nikogo straszyć! Nie z tak czarującą aparycją!
Westchnął cicho.
– Tak, zabierzmy ją stąd, a potem jedno z nas zawoła kogoś. Nie wszystkich. Nie chce jej bardziej niepokoić – Lub rozwcieczać. Spróbował złapać spojrzenie lokatorki tutejszych ścian. Gdyby wiedział, że ja spotkają to by się nauczył imion członków rodziny, lub przynajmniej zerknął na notatki innych. A tak to musiał improwizować. Gdyby był kimś z Juliusów to jakby nazwał dziecko? Julia Julius? Juliette Julius? Jenny? Juniper. Jinfadora? – Nic ci nie zrobimy. Obiecuję. Jesteś bezpieczna. Trzymamy cię bo nas zaatakowałaś. – powiedział, cofając się nieco by odblokować prowadzące do bawialni lustro.