06.06.2024, 01:16 ✶
W świetle różdżki jeszcze dokładniej widać było, że mężczyzna, którego Penny znalazła był blady i chyba osłabiony. W odczuciu jego skóra była chłodnawa, ale czarownica wyczuła również słaby oddech. Żył. Drgnął. Albo zbudził go jej dotyk, albo jaskrawe światło różdżki, albo słowotok Millie, ale podniósł głowę. Zamrugał. Zmrużył lekko oczy, skupiając na nich spojrzenie.
- Czarownice – wydusił z siebie. Głos miał chropowaty, jakby nie używał go od pewnego czasu. Pobrzmiewała w nim ulga. Całe morze ulgi. – Myślałem, że już nigdy nie zobaczę żywego człowieka. Te korzenie pojmały mnie, gdy próbowałem się przebić w stronę powierzchni – wyjaśnił, czemu znalazł się w takim a nie w innym położeniu. – Jak się tu znalazłyście?
Teleportacja nadal nie działała. Korzenie przesuwały się wokół talii uwięzionego człowieka. Nie zareagowały w żaden sposób, gdy Millie próbowała do nich przemawiać i je rozginać. Czuła pulsującą od nich energię. Ich wilgoć i piach, którym były otoczone, brudziły jej ręce. Wyglądało również na to, że poza tym, że stanowiły rodzaj unieruchomienia, nie próbowały dusić swojej ofiary.
Penny tymczasem usłyszała głosy. Ludzkie głosy. Po chwili dotarły też do uszu Moody i mężczyzny, którego znaleźli.
- Kurwa mać. To chyba mój denerwujący kuzyn – wymamrotał pod nosem.
Właściciele głosów zdawali się być całkiem blisko nich. Drugi z nich należał do Basiliusa Prewetta. Tylko gdzie? Penny dostrzegła kolejny tunel, pewnie prowadzący do kolejnej kawerny. Najwyraźniej pod Ośrodkiem Windermere był cały zespół wykutych przez magię korzennych tuneli.
@Penny Weasley @Millie Moody
Zakładam, że w następnej sesji zostaniecie już połączone z Isaakiem i Basiliusem. Sesja będzie kontynuowana w tym wątku.
- Czarownice – wydusił z siebie. Głos miał chropowaty, jakby nie używał go od pewnego czasu. Pobrzmiewała w nim ulga. Całe morze ulgi. – Myślałem, że już nigdy nie zobaczę żywego człowieka. Te korzenie pojmały mnie, gdy próbowałem się przebić w stronę powierzchni – wyjaśnił, czemu znalazł się w takim a nie w innym położeniu. – Jak się tu znalazłyście?
Teleportacja nadal nie działała. Korzenie przesuwały się wokół talii uwięzionego człowieka. Nie zareagowały w żaden sposób, gdy Millie próbowała do nich przemawiać i je rozginać. Czuła pulsującą od nich energię. Ich wilgoć i piach, którym były otoczone, brudziły jej ręce. Wyglądało również na to, że poza tym, że stanowiły rodzaj unieruchomienia, nie próbowały dusić swojej ofiary.
Penny tymczasem usłyszała głosy. Ludzkie głosy. Po chwili dotarły też do uszu Moody i mężczyzny, którego znaleźli.
- Kurwa mać. To chyba mój denerwujący kuzyn – wymamrotał pod nosem.
Właściciele głosów zdawali się być całkiem blisko nich. Drugi z nich należał do Basiliusa Prewetta. Tylko gdzie? Penny dostrzegła kolejny tunel, pewnie prowadzący do kolejnej kawerny. Najwyraźniej pod Ośrodkiem Windermere był cały zespół wykutych przez magię korzennych tuneli.
@Penny Weasley @Millie Moody
Czas na odpis do 9.06, godz. 21.00
Zakładam, że w następnej sesji zostaniecie już połączone z Isaakiem i Basiliusem. Sesja będzie kontynuowana w tym wątku.