06.06.2024, 15:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2024, 16:18 przez Millie Moody.)
– Czekamy? Co? Nie, po prostu... – złociste oczy ześlizgnęły się raz jeszcze po jej towarzystwie przewidzianym na ten mały wypad – Spodziewałam się kogoś innego, potem myślałam, że jesteś kimś innym. Nic... odkrywczego, ja to co chwila jestem mylona z jakimś dzieciakiem. Ostatnio nowy próbował mnie legitymować, bo sądził że zwiałam zeszkoły, także wiesz... jak ma się dwa metry, a ja pracuje zwykle z detektywem, który ma dwa metry, no to kurwa, jak się nie pomylić. Choć teraz tak jak patrze, to nie masz takich barów jak on. Papierkowa robota co? Bo nie chcę zwalać na wiek, faceci ponoć jak wino – drażniła go ciekawa reakcji. Nie rozkręciła się jeszcze na stówencję, ale powiedzmy że miała dobry humor no i wypadałoby najpierw uratować pannę, a potem dorzucić do pieca, żeby sprawdzić jak szybko będzie uciekał. Wyciągnęła z kieszeni srebrną papierośnicę, na której wieku wciąż szalał sztorm targający biedny bryg. Co jakiś czas nieboskłon rozświetlał piorun, pamiątka po tym jak jebło ją w Hogwarcie. Prezent od brata, szczęsliwy talizman. Zapaliła skręta nie to, że nie było jej stać na fajki, ostatnio się przerzuciła na własne, bo smaczniejsze i zaciągnęła powoli obserwując sytuację. Musieli śmiesznie wyglądać, ona taka mała on taki wielki. Z drugiej strony kurwa, siła przyzwyczajenia – przy Aliku czy Eriku nie wyglądała dużo lepiej. No teraz dodawała sobie kaktusem. Znaczy... kokiem. Koktusem?
W pierwszej chwili nie zrozumiała gdy powiedział o niciach, ale gdy dotarło do niej, że jest nicio i pewnie też aurowidzem, bo to jakoś tak wśród ludzi których znała szło w parze, chuchnęła mu w twarz dymem i oblizała się.
– Słuchaj to raczej Ty się do mnie tak nie pochylaj, tylko gały wlepiaj czy widzisz czarne nitki na czarnym tle biegnące do tej panienki. Pokażesz paluszkiem a ja skoczę gdzie tylko będziesz chciał. Brzmi jak doskonały plan. Coś konkretnego chcemy robić z tymi dupkami? Mam ich zrzucić z wieży czy tylko nastraszyć? – zapytała niewinnie, ciskając petem na ulice. Prawie naciągnęła kaptur na głowę. Prawie. Koktus mógłby jednak wyglądać jeszcze bardziej podejrzanie taki sterczący.
W pierwszej chwili nie zrozumiała gdy powiedział o niciach, ale gdy dotarło do niej, że jest nicio i pewnie też aurowidzem, bo to jakoś tak wśród ludzi których znała szło w parze, chuchnęła mu w twarz dymem i oblizała się.
– Słuchaj to raczej Ty się do mnie tak nie pochylaj, tylko gały wlepiaj czy widzisz czarne nitki na czarnym tle biegnące do tej panienki. Pokażesz paluszkiem a ja skoczę gdzie tylko będziesz chciał. Brzmi jak doskonały plan. Coś konkretnego chcemy robić z tymi dupkami? Mam ich zrzucić z wieży czy tylko nastraszyć? – zapytała niewinnie, ciskając petem na ulice. Prawie naciągnęła kaptur na głowę. Prawie. Koktus mógłby jednak wyglądać jeszcze bardziej podejrzanie taki sterczący.