• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick

[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#11
06.06.2024, 21:31  ✶  
Patrick zmarszczył brwi. Przypomniał sobie wystające z ziemi snopy światła. A potem mimowolnie przypomniał sobie kamień z kosmosu, który Czarny Pan porzucił w Limbo. Chwilę zastanawiał się nad zadanym przez Atreusa pytaniem.
- Wydaje mi się, że te kamienie, że to… - urwał na chwilę, jakby doprecyzowywał własne myśli. – Wydaje mi się, że te kamienie potrzebne były Voldemortowi, nie nam. On tam wszedł ciałem. Myśmy… myśmy weszli bardziej metaforycznie. – Duszami? Umysłami? Tym, co wchodzi do Limbo po śmierci? Gdyby jeszcze Steward choć trochę znał się na Limbo, nekromancji lub religii. Ale od tego wszystkiego miał Sebastiana i chociaż było to dziecinne, jakoś tak odruchowo pokładał gigantyczną wiarę w jego wiedzę. Ba, ufał mu bardziej niż arcykapłance, arcykapłanowi i wszystkim innym profesjonalistom razem wziętym. – No tak, twój przypadek chyba odrobinę różni się od mojego – zgodził się powoli. – Chociaż może… może jednak nie tak bardzo. Jeśli mnie, Mavelle, Victorię wzmocniła energia naszych bliskich z Limbo, to pewnie ta którą ty zostałeś wzmocniony również pochodzi z Limbo. Różnica tylko polegała na tym, że my chyba wiemy od kogo ją wzięliśmy a twoja jest bardziej rozproszona? – Ich została im ofiara, ta Bulstrode’a została mu wtłoczona przez coś, co zrobili kapłani. I dlatego Atreus nie miał cudzych wspomnień?
Kolejna teoria pisana palcem po wodzie. Najistotniejsze było to, że musieli jakoś odwrócić cały proces, bo inaczej mogli wszyscy przedwcześnie zakończyć swoje życia. Ciekawe czy Czarnemu Panu i śmierciożercy, który był obok niego również groził przedwczesny koniec.
Ścieżka, którą teraz wędrowali uległa zmianie. Stała się nieco szersza i bardziej rozmyta. Zniknęły okalające ją gęste krzaki. Pojawiła się jałowa ziemia, powykręcane, wystające z ziemi korzenie drzew (jakby zastygłe w spazmie) i pozbawione mchu głazy. Natura była zmarniała, pozbawiona swojej wcześniejszej świeżości i żywotności.
Kiwnął głową.
- Pewnie tak. Bezpieczne miejsce. Święte miejsce. W dodatku takie, które jest odwiedzane przez turystów. Może pierwszą czerń przynieśli do Ośrodka Windermere właśnie turyści a potem zasiana, rozpleniła się sama? – zasugerował. Teraz czerń oddziaływała nawet na tych, którzy wcale nie poszli do ruin, ale może na początku było inaczej? Zagnieżdżała się niepostrzeżenie aż stała się tak silna, że naprawdę zaczęła podejmować walkę z magią, która była tu dawniej?
Patrick uśmiechnął się gorzko pod nosem. Rzeczywiście, to miejsce aż się prosiło o żywe trupy. Bagshot zgłaszał żywe trupy. Tylko czemu ich brakowało? Nie przyszły, bo nie uznały ich za zagrożenie? Na jakiej zasadzie to działało? Czy chodziło o to, że we dwóch byli już owinięci czernią, więc panującym tutaj siłom wydawali się raczej sojusznikami niż przeciwnikami? Dziwnie było być sprzymierzeńcem, nawet fałszywym, jakiejś formy czarnej magii.
Patrick posłał zdziwione spojrzenie Atreusowi, gdy ten się roześmiał. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że przypadkiem powielili tę samą historię.
- Naprawdę? – zdziwił się jak bardzo go ucieszyło, że Florence nie wywaliła pierścionka do kosza (gdzie właściwie było jego miejsce). – Ale na jej palcu nie pojawił się przypadkiem jakiś wielki złoty pierścień z jeszcze większym diamentem, rubinem albo perłą? – dopytał, siląc się na dużo bardziej żartobliwy ton, niż by naprawdę miała go bawić myśl o zaręczynach uzdrowicielki. – Na weselu Blacka też trafiłeś amortencję? Zaraz, czy on się nie ożenił z tą podwójną wdową od Rookwoodów? Córką naszego biurowego śmieszka Chestera Rookwooda? – Steward wciąż miał w pamięci histerię, którą urządził stary Rookwood podczas Lithy.
Mimo pozornie lekkiej rozmowy, kontrast między tym, jak wcześniej wyglądał las i jak wyglądał teraz był porażający. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu metrów zamienił się z miejsca tętniącego leśnym życiem w coś jałowego i umierającego. Im bliżej znajdowali się ruin, tym bardziej tu cuchnęło czarną magią.
Było za cicho. Mijane drzewa wyglądały na chore i marniejące. Krzaki usychały. Po jagodach nie było już nawet śladu. Ściółka leśna zamieniła się w nagą, czarną ziemię z wystającymi z niej pokręconymi korzeniami i starymi kamieniami. Im bliżej ruin kościoła się znajdowali, tym wszystkie te zmiany wydawały się bardziej namacalne. W dodatku pojawiła się nad ziemią mgła.
Ruiny były w dużo gorszym stanie niż można było przypuszczać (po atrakcji turystycznej). Kiedyś musiały być niewielkim kościółkiem, teraz brakowało im nawet dachu. Kamienne ściany były spękane. Wcześniej porastał je bluszcz, teraz pozostały po nim nagie, suche gałęzie. Dzwonnica została kompletnie zawalona, dzwon tkwił wkopany do połowy w ziemię, a jedno skrzydło z dwuskrzydłowych drzwi zostało połamane (drugiego wcale nie było). Brakowało nawet podłogi, fundamenty zostały naruszone przez okoliczne korzenie drzew.
Patrick przystanął przed wejściem. Posłał Atreusowi zamyślone spojrzenie.
- To teraz trzeba znaleźć źródło czerni. – I przy okazji nie dać się zabić.
Problem w tym, że to miejsce tonęło w niej.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (3533), Patrick Steward (4356)




Wiadomości w tym wątku
[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 26.05.2024, 22:41
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 27.05.2024, 17:43
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 27.05.2024, 21:38
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 27.05.2024, 22:13
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 29.05.2024, 01:52
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 29.05.2024, 03:00
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 03.06.2024, 02:40
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 03.06.2024, 23:18
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 04.06.2024, 00:58
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 04.06.2024, 01:49
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 06.06.2024, 21:31
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Atreus Bulstrode - 07.06.2024, 01:39
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Nie było nas, był las - Atreus/Patrick - przez Patrick Steward - 12.06.2024, 00:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa