06.06.2024, 21:56 ✶
Im więcej Lorraine wyrzucała z siebie żali, tym bardziej nie mógł jej słuchać. Drażniło go to, tym bardziej że jej słowa ocierały się o prawdę, ale w ten niechlujny, nieuważny sposób. Nie wybrzmiewały w pełni, a najważniejsze elementy umykały gdzieś, przez co nie dało się z nich stworzyć pełnego obrazu. W głowie ze znużeniem wręcz pytał cały czas sam siebie gdzie popełnił błąd. Który moment w ich życiu sprawił, że aż tak zaczęła zachłystywać się wszystkim, co chciała uroić sobie w głowie. Bo przecież nie był w stanie uwierzyć, że zrobiła to przypadkowo; dla niego wręcz z rozmysłem musiała karmić siebie kłamstwami, póki nie wydały się jej prawdą. Pewnie gdyby była w stanie wypunktować go w odpowiedni sposób, wreszcie oddałby się całkowicie złości, ale zamiast tego był tylko rozczarowany.
I z tym rozczarowaniem patrzył teraz na nią.
Jedyne czego teraz tak naprawdę potrzebował to chociaż trochę cierpliwości. Ale kiedy tylko postawił jej granicę, a potem od niej odsunął kiedy zrobiła kolejny krok do przodu, słusznie wzburzony, ona uderzyła w pretensjonalne tony. Przyszedł tutaj z całkiem szczerymi intencjami, z pół uchylonymi drzwiami do prawdy która kryła się za nimi, ale ona nie była w stanie czekać. Uderzyła w nie niczym fala, zamiast otworzyć je szerzej to zamykając gwałtownie. A podobno tak zależało jej zawsze na tym żeby być delikatną.
Dla niej najwyższą formą poświęcenia najwyraźniej było oddanie za kogoś życia, ale on szafował swoim co chwila. Ryzykował je w pracy i był gotowy oddać je jeśli tylko zmusiłaby go do tego sytuacja. Życie było tanie.
- Kiedy niby tego od ciebie zacząłem wymagać? To twoje życie i robisz z nim co chcesz, nie oczekuję od ciebie że będziesz nim dla mnie ryzykować. Nie potrzebuję tego. Nigdy nie potrzebowałem przychodzić do ciebie tylko dlatego, żebyś wpełzła mi do głowy i wzięła co chcesz. Nigdy nie przychodziłem tutaj tylko dlatego, żebyś w zamian powiedziała mi co tam ostatnio słychać w tych zaszczanych zaułkach. Tak to widziałaś od samego początku? Tym to dla ciebie było? A teraz próbujesz mi wmówić, że to moja wina? - zapytał, kręcąc głową w niedowierzaniu.
- Mężczyzna którego pokochałaś? Kiedy on użyłby jakichkolwiek słów żeby powiedzieć co czuje? Czy ty faktycznie kiedykolwiek ze mną byłaś, skoro mówisz takie rzeczy? - Czy może zbyt zajęta byłaś włażeniem do łóżka Otto, że zaczęło ci się mylić kto jest kim? - Czy może żyłaś tylko w swojej głowie, tak samo jak żyjesz teraz w głowach innych?
- Nie masz pojęcia jak to było znaleźć się w Limbo i z niego wyjść. Jak to było się obudzić ze świadomością, że powinienem nie żyć. Mówisz, jakby cię to obchodziło, ale czy tak rzeczywiście było? Jeśli próba poukładania sobie tego wszystkie w głowie zanim zrzuciłem to na kogokolwiek innego to dla ciebie bycie okrutnym - dobrze, niech będzie że jestem okrutny - machnął lekko ręką, sygnalizując że nie ma nic więcej do powiedzenia w tym temacie. Wyminął ją bez dalszych słów i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
I z tym rozczarowaniem patrzył teraz na nią.
Jedyne czego teraz tak naprawdę potrzebował to chociaż trochę cierpliwości. Ale kiedy tylko postawił jej granicę, a potem od niej odsunął kiedy zrobiła kolejny krok do przodu, słusznie wzburzony, ona uderzyła w pretensjonalne tony. Przyszedł tutaj z całkiem szczerymi intencjami, z pół uchylonymi drzwiami do prawdy która kryła się za nimi, ale ona nie była w stanie czekać. Uderzyła w nie niczym fala, zamiast otworzyć je szerzej to zamykając gwałtownie. A podobno tak zależało jej zawsze na tym żeby być delikatną.
Dla niej najwyższą formą poświęcenia najwyraźniej było oddanie za kogoś życia, ale on szafował swoim co chwila. Ryzykował je w pracy i był gotowy oddać je jeśli tylko zmusiłaby go do tego sytuacja. Życie było tanie.
- Kiedy niby tego od ciebie zacząłem wymagać? To twoje życie i robisz z nim co chcesz, nie oczekuję od ciebie że będziesz nim dla mnie ryzykować. Nie potrzebuję tego. Nigdy nie potrzebowałem przychodzić do ciebie tylko dlatego, żebyś wpełzła mi do głowy i wzięła co chcesz. Nigdy nie przychodziłem tutaj tylko dlatego, żebyś w zamian powiedziała mi co tam ostatnio słychać w tych zaszczanych zaułkach. Tak to widziałaś od samego początku? Tym to dla ciebie było? A teraz próbujesz mi wmówić, że to moja wina? - zapytał, kręcąc głową w niedowierzaniu.
- Mężczyzna którego pokochałaś? Kiedy on użyłby jakichkolwiek słów żeby powiedzieć co czuje? Czy ty faktycznie kiedykolwiek ze mną byłaś, skoro mówisz takie rzeczy? - Czy może zbyt zajęta byłaś włażeniem do łóżka Otto, że zaczęło ci się mylić kto jest kim? - Czy może żyłaś tylko w swojej głowie, tak samo jak żyjesz teraz w głowach innych?
- Nie masz pojęcia jak to było znaleźć się w Limbo i z niego wyjść. Jak to było się obudzić ze świadomością, że powinienem nie żyć. Mówisz, jakby cię to obchodziło, ale czy tak rzeczywiście było? Jeśli próba poukładania sobie tego wszystkie w głowie zanim zrzuciłem to na kogokolwiek innego to dla ciebie bycie okrutnym - dobrze, niech będzie że jestem okrutny - machnął lekko ręką, sygnalizując że nie ma nic więcej do powiedzenia w tym temacie. Wyminął ją bez dalszych słów i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.