Super, że w końcu zdecydowali się na małe-kocie dzieci. Saurielowi pozostał już tylko jeden krok - wziąć ślub, ponieważ ogórki już zdążył posadzić, a każdy wiedział, że to właśnie były trzy męskie konieczności. Zapewne Stanley mógł się też jakoś pomylić z tą wyliczanką, która szła inaczej albo miała inne podpunkty do spełniania... ale czy to kogoś obchodziło? Borgina nie, wszak dążył tylko do tego, aby przekazać najpiękniejszy ogórczy bukiet na dłonie panny młodej. Pan młody na pewno doceniłby ten wspaniały gest.
Czyli to rzeczywiście była prawda. Thoran powrócił, a co gorsza - męczył wszystkich wokół. Tylko czy Victoria mogła, aż tak marudzić? Nie zmienił jej zębów. Nie zrobił niczego złego, a po prostu grał muzyczkę i to za darmo! Gdzie tutaj było coś złego?
Znaczy fakt - muzyka afrykańska była trochę niespotykana w tej części świata. Czy Thoran nie mógł grać czegoś bardziej przebojowego? Jakichś piosenek, które tętniły życiem na Londyńskich salonach? A może on po prostu był specjalnej troski i przez te wszystkie lata, nikt tego nie dostrzegał? Trochę jakby nagle objawił swoje "prawdziwe" ja, a za cel ustanowił jedno - pobić rekord w denerwowaniu jak największej ilości osób w jak najkrótszym czasie.
Słysząc oskarżenia, które padły w kierunku jego serdecznego przyjaciela, uniósł brew. Nie zamierzał jednak nic więcej powiedzieć, ponieważ istniało ryzyko przejrzenia notatek przez Victorię... i już pół biedy z tym, że nie było żadnego zeszytu, który mógłby jej pokazać - zespół stresu pourazowego robił swoje.
Chwila, moment. A co jeżeli Lestrange machnęła ręką, aby pokazać co spotka Rookwooda kiedy go ponownie spotka? Czy powinien ostrzec Sauriela przed ewentualną karą, która miała go spotkać?
- Tak. To akurat tak - zgodził się - Jako, że idzie mi to całkiem nieźle, spróbowałem tego jako pierwsze... zawiodło - dodał, przyglądając się Victorii przez kilka sekund. Co to znaczyło "mieszankę"? Powinien się obawiać? Nie powinna była go ostrzec przed jakimiś skutkami ubocznymi? Może Stanley był akurat uczulony na to takie zielone... i tamto zielone? Czy nie powinna najpierw zrobić jakiegoś wywiadu środowiskowego z pacjentem? Znaczy Borgin nie miał zielonego - hehe - pojęcia na ten temat. Nie mniej jednak, jego matka pracowała jako eliksirolożka i zielarka w świętym Mungu, a on tym samym słyszał od niej wiele historii czy anegdotek z tamtego środowiska.
Kiedy kot wydał z siebie to jakże przemiłe "miiił", Stanley zaczął zastanawiać się nad jednym. Skoro koty piły mleko, a przysłowiowy stary chodził po mleko, to czy jeżeli Sauriel poszedłby po mleko, musiałby wrócić? Całkiem ciekawa zagwozdka, której nie mógł jednak poddać dalszym rozważaniom, wszak ruszył za Victorią do piwnicy. Chyba chce mi pokazać więcej małych kotków tam
Nie minęło jakoś dużo czasu, a znaleźli się w królestwie Ogórkowej damy. Borgin mógłby przysiąść, że Anne byłaby zakochana w tak skrupulatnie przyrządzanej pracowni. On sam był jednak przekonany o dwóch rzeczach. Po pierwsze - nie miał absolutnie pojęcia co tu się działo. To na pewno nadal była jakaś pracownia alchemiczna, a nie pomieszczenie kata? Po drugie - czuł się odrobinę nieswojo w otoczeniu tak wielu rzeczy, które wzbudzały z nim stany lękowe. Dodać do tego fakt, że była tutaj Victoria, która pytała go o te notatki, a cały wystrój to były te ustrojstwa zielarskie - cisnęło miał nad wymiar wysokie i żadna kawa nie była potrzebna.
No masz rację. Podziałało już. Mam stan przedzawałowy odpowiedział w myślach na jej stwierdzenie. Nie mniej jednak wyruszył na poszukiwania jakichś znajomych rzeczy. Przyglądał się jakimś ampułkom czy innym fiolkom, a pewnie i może fiołkom - nie miał o tym pojęcia.
- Dobrze - odparł szybko, jakby nie miał pojęcia o czym mówiła albo jakby nie było o czym mówić, bo serio było dobrze - Dużo pracy to i czasu nie ma. Wiesz, trzeba być tu i tam. Jakoś tak leci, nie? - dodał jeszcze, spoglądając na jakiś pojemnik, który miał podpis w bardzo dziwnym języku. P... p-p-pokrz... krz-rzywa? Pokrzywa? Po jakiemu to? Zdziwił się, ale nie zapytał ekspertki o pochodzenie tego słowa.
- To... - odwrócił się w jej kierunku, machając dłonią, aby objąć całe pomieszczenie - Wszystko potrzebne, aby zrobić jakąś śmieszną mieszankę na czarne zęby? - zapytał, zostawiając tą całą pokrzywę w spokoju - I czy to w ogóle ma prawo działać, skoro magia nie pomogła?
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972