07.06.2024, 00:03 ✶
Natura naturą, ale wychowanie i oswojenie wychowaniem i oswojeniem. Od zawsze toczy się walka co jest ważniejsze i co ma większy wpływ. Tak samo, jak od zawsze ludzie się kłócą o to czy ludzie są z natury dobrzy czy źli. Jedno podają argument mówiący o tym, że dzieci są bezlitosne, czyli od początku jesteśmy źli, później się uczymy dobra, a inni mówią, że empatia przecież sama się w człowieku wytwarza, otoczenie jedynie lekko stymuluje jej rozwój. tak czy inaczej staruszek może mówił prawdę, może nie. Ciężko w tej chwili określić nie mając ani jego ani jego hipogryfów obok.
-Ja myślę, że czasem jednak może.-zerknął na niego.- Za dużo jest gatunków, aby zasady żadnego z nich nie dały się nagiąć.- nawet hipogryfy. Może to myślenie życzeniowe, ale co tam.
-Dobre pytanie.- odpowiedział tylko, wzruszając ramionami.- Byłem w złym miejscu o złej porze.- nawet nie wiedział po co im była jego różdżka. Pewnie ją odsprzedadzą, ale czy zarobią na tym chociaż coś sensownego? Z resztą złodzieje najpierw kradną, później myślą czy się opłacało coś brać.
-Swoją kupowałem tutaj, więc na pewno znajdzie się taka. Tylko wtedy długo jej szukaliśmy, bo żadna mnie nie chciała. Na pewno chwilę to zajmie.- najgorsze było w tym to, że musiał wyjść z domu i rozmawiać z ludźmi.- Na razie żyję bez różdżki i niespecjalnie to odczuwam.- zaśmiał się pod nosem.
-Oh... Zły dzień. To normalne, lato się kończy, szykują się mocne zmiany pogody, to wpływa na wszystkich.- pokiwał mądrze głową. Na pewno nie był zły na stwora za jego zachowanie, bo i tak zachowywał się pięknie. Stał, dawał się czyścić, nie kombinował nic.
Kiwnął głową. Ciekaw był z czego była zrobione. Mahoń. Hmm, ciekawe. Szponu hipogryfa się spodziewał, chociaż mówił również interesujące rzeczy o samym Petrovie, który błyskawicznie zmienił temat.
-Czekaj.- rzucił, łapiąc go za nadgarstek i patrząc na niego, tym razem zignorował pieczenie dłoni i to, jak bardzo nieprzyjemny dla ran był mokry materiał. -Skoro są i tak brudne, to może pomogę jeszcze w czymś i dopiero później zmienimy. Mogę jeszcze coś wyczyścić, albo coś przenieść, nakarmić? Wiesz, jak zmienimy bandaże, to głupia będzie je jeszcze raz ubrudzić i trzeba będzie siedzieć grzecznie w domu.- albo będzie musiał patrzeć, jak Niko pracuje, albo będzie musiał wyjść z jego domu i zostawić go w końcu w spokoju, aby mógł wrócić do swoich obowiązków. Nie chciał być dla niego ciężarem, ale nie chciał też iść.
-Ja myślę, że czasem jednak może.-zerknął na niego.- Za dużo jest gatunków, aby zasady żadnego z nich nie dały się nagiąć.- nawet hipogryfy. Może to myślenie życzeniowe, ale co tam.
-Dobre pytanie.- odpowiedział tylko, wzruszając ramionami.- Byłem w złym miejscu o złej porze.- nawet nie wiedział po co im była jego różdżka. Pewnie ją odsprzedadzą, ale czy zarobią na tym chociaż coś sensownego? Z resztą złodzieje najpierw kradną, później myślą czy się opłacało coś brać.
-Swoją kupowałem tutaj, więc na pewno znajdzie się taka. Tylko wtedy długo jej szukaliśmy, bo żadna mnie nie chciała. Na pewno chwilę to zajmie.- najgorsze było w tym to, że musiał wyjść z domu i rozmawiać z ludźmi.- Na razie żyję bez różdżki i niespecjalnie to odczuwam.- zaśmiał się pod nosem.
-Oh... Zły dzień. To normalne, lato się kończy, szykują się mocne zmiany pogody, to wpływa na wszystkich.- pokiwał mądrze głową. Na pewno nie był zły na stwora za jego zachowanie, bo i tak zachowywał się pięknie. Stał, dawał się czyścić, nie kombinował nic.
Kiwnął głową. Ciekaw był z czego była zrobione. Mahoń. Hmm, ciekawe. Szponu hipogryfa się spodziewał, chociaż mówił również interesujące rzeczy o samym Petrovie, który błyskawicznie zmienił temat.
-Czekaj.- rzucił, łapiąc go za nadgarstek i patrząc na niego, tym razem zignorował pieczenie dłoni i to, jak bardzo nieprzyjemny dla ran był mokry materiał. -Skoro są i tak brudne, to może pomogę jeszcze w czymś i dopiero później zmienimy. Mogę jeszcze coś wyczyścić, albo coś przenieść, nakarmić? Wiesz, jak zmienimy bandaże, to głupia będzie je jeszcze raz ubrudzić i trzeba będzie siedzieć grzecznie w domu.- albo będzie musiał patrzeć, jak Niko pracuje, albo będzie musiał wyjść z jego domu i zostawić go w końcu w spokoju, aby mógł wrócić do swoich obowiązków. Nie chciał być dla niego ciężarem, ale nie chciał też iść.