07.06.2024, 00:58 ✶
Zerknął zdziwiony na siostrę, przecież nie raz już zdarzało im się wychylić trunek z rodzeństwem Longbottomów, chyba nawet tego bimbru o którym wspomniała nawet próbowali... Cóż, dużo rzeczy się robiło, a po alkoholu nie zawsze wszystko pamiętało, dlatego nie zamierzał teraz dochodzić do prawdy. Byłoby im zbędne teraz siedzieć i dywagować nad tym czy faktycznie wcześniej miało to miejsce czy może nie. Na pewno dla Nory to miało tyle znaczenia co śnieg z zeszłego roku, który spadł gdzieś w Normandii.
Wyszczerzył się i pokiwał głową.
- Zgadłaś, zobaczyłem je idąc tu pokątną - to dopiero rzadkość, Thomas chodzący spacerem zamiast używający teleportacji. - I nie mogłem się powstrzymać, no popatrz, idealnie się nadadzą do upiększenia grządek z malinami. Ponoć czar, który na nich ciąży utrzyma je przez trzy pełne lata w tak pięknej formie i nie zwiędną na zimę - paplał jak najęty, ale cóż mógł tu powiedzieć, jeżeli chodzi o słoneczniki to je po prostu uwielbiał. Owszem inne kwiaty też były ładne, jednak w sercu Thomasa to właśnie słoneczniki miały szczególne miejsce.
Popatrzył na siostrę jakby jej wyrosły czułki na czole. - Dobrze wiesz, że z nas dwojga to ja mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o rośliny - odezwał się w końcu i stwierdził tylko oczywistość, nijak nie umywał się do tego w jaki sposób ona zajmowała się roślinami czy to magicznymi czy zwykłymi.
Dla pewności po prostu wyjął różdżkę i przylewitował miskę na blat obok Nory, ot tak dla pewności, żeby w razie czego miała pod ręką. Ale z zadowoleniem zauważył, że chyba obeszło się bez skutków ubocznych i będzie żyła zaraz po zażyciu eliksiru.
- Od razu wyglądasz lepiej, tak jakbyś wypiła płynne chęci i radość z życia - rzucił żartem i usiadł naprzeciwko niej. Oparł łokcie o blat, a dłonie o policzki i wpatrywał się w nią bez odrywania wzroku. - To pomożesz mi z tymi sadzonkami? Łaaadnie proszę, odwdzięczę się! Jakoś...
Wyszczerzył się i pokiwał głową.
- Zgadłaś, zobaczyłem je idąc tu pokątną - to dopiero rzadkość, Thomas chodzący spacerem zamiast używający teleportacji. - I nie mogłem się powstrzymać, no popatrz, idealnie się nadadzą do upiększenia grządek z malinami. Ponoć czar, który na nich ciąży utrzyma je przez trzy pełne lata w tak pięknej formie i nie zwiędną na zimę - paplał jak najęty, ale cóż mógł tu powiedzieć, jeżeli chodzi o słoneczniki to je po prostu uwielbiał. Owszem inne kwiaty też były ładne, jednak w sercu Thomasa to właśnie słoneczniki miały szczególne miejsce.
Popatrzył na siostrę jakby jej wyrosły czułki na czole. - Dobrze wiesz, że z nas dwojga to ja mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o rośliny - odezwał się w końcu i stwierdził tylko oczywistość, nijak nie umywał się do tego w jaki sposób ona zajmowała się roślinami czy to magicznymi czy zwykłymi.
Dla pewności po prostu wyjął różdżkę i przylewitował miskę na blat obok Nory, ot tak dla pewności, żeby w razie czego miała pod ręką. Ale z zadowoleniem zauważył, że chyba obeszło się bez skutków ubocznych i będzie żyła zaraz po zażyciu eliksiru.
- Od razu wyglądasz lepiej, tak jakbyś wypiła płynne chęci i radość z życia - rzucił żartem i usiadł naprzeciwko niej. Oparł łokcie o blat, a dłonie o policzki i wpatrywał się w nią bez odrywania wzroku. - To pomożesz mi z tymi sadzonkami? Łaaadnie proszę, odwdzięczę się! Jakoś...