07.06.2024, 11:04 ✶
- Nie, przyszłam sama. W zasadzie tylko na chwilę, żeby zobaczyć, jak to wygląda - odpowiedziała, kręcąc głową. Rude włosy rozsypały się na jej ramiona. W połączeniu z piegami naprawdę przypominała Weasleyównę. Może Quirkowie to była jakaś dalsza ich rodzina? Pewnie dałoby się rozwiązać tę zagadkę patrząc na ojca albo matkę Olivii, ale z tego co mówiła dziewczyna: ona przyszła tu sama. Z ciekawości. A może i wścibstwa? Wyglądała na taką, która lubiła pchać nos w nie swoje sprawy. Gdy zapytał o piwo, uśmiechnęła się tajemniczo. - To moja tajemnica.
Powiedziała mądrym tonem, robiąc na chwilę poważną minę. Zaraz jednak kiwnęła głową w kierunku beczki, która stała po ich prawej stronie. Nachyliwszy się do Charlesa, ściszyła nieco głos.
- Najlepiej jest prosić o to konkretne, a jak nie mają, to kłamią, bo zawsze mają na zapleczu jakieś butelki w razie gdyby zabrakło - zdradziła jeden z największych "sekretów" Kotła. Mówiła tak, jakby od tej informacji zależało całe życie magicznego społeczeństwa. Jakby wyjawienie tego sekretu niepowołanym uszom mogło sprawić, że cały magiczny świat upadnie i się nie podniesie.
Gdy powiedział o jej wieku, zapewne celowo go zaniżając, roześmiała się. Śmiech brzmiał szczerze, nie tak jak na wielkich balach rodzin czystokrwistych, gdy młode kobiety chichotały, zakrywając usta, by przypadkiem nikt nie zobaczył, że robią im się zmarszczki wokół warg. Olivii to nie obchodziło - co prawda zmarszczki pojawiały się gdy się śmiała, ale ona sama uważała, że to tylko dodaje jej uroku, bo życie bez śmiechu było okropnie nudne. Pewnie za trzydzieści lat będzie na to narzekać, ale od czego są eliksiry, maści i od biedy Potterowie?
- Już cię lubię, Charles. Jeśli chcesz, możemy gdzieś usiąść, ale przypadkiem nie jesteś tu z rodziną...? - obejrzała się, by wzrokiem odszukać mężczyznę, który wcześniej ich zaczepił. - Nie chciałabym psuć wam wieczoru. Ale tak, jeżeli chodzi o robienie z siebie głupka i zaczynanie w ten sposób rozmowy, to jestem w tym mistrzem. Mogę ci zdradzić kilka trików, jak wpaść komuś pod nogi albo potknąć się tak, żeby wlecieć razem do rzeki. Gwarantuję, że nic tak dobrze nie rozpoczyna rozmowy, jak przemoczone ciuchy i wspólna walka o życie.