07.06.2024, 11:36 ✶
Oczywiście, że zauważyła że był spięty. Ale w zasadzie to miała to głęboko w nosie. Podejrzewała, że mogło być mu wstyd za to, jak ją potraktował, albo po prostu... Nie chciał jej widzieć? Tak się zachowywał, chociaż fakt, że próbował zaczesać kosmyk włosów za jej ucho trochę temu przeczył. Ale znała Isaaca i wiedziała doskonale, że był pełen sprzeczności, więc nie zwróciła na to większej uwagi.
- Wiesz, teraz jest ciężko jeśli chodzi o roślinność - powiedziała, marszcząc brwi. - W tym sensie, że odkąd Knieja została zamknięta, to dzieją się... rzeczy. Dziwne rzeczy.
Dodała trochę ciszej, jakby w zamyśleniu. Zaciągnęła się kilka razy papierosem, pozwalając by dym uspokoił jej myśli i płuca. Również zgasiła peta, chociaż ona kucnęła i po prostu wtarła żar w ziemię, a niedopałek schowała. Jego niedopałka nie ruszała, chociaż po minie rudej widać było, co sądzi o takim bezczelnym śmieceniu na łonie natury.
- Byś go chociaż wyrzucił jak kulturalny człowiek, wiesz? - mruknęła, podnosząc się z kucków. - Aha. Chamem jesteś, wiesz? Po takim czasie tak mnie traktujesz?
Olivia otrzepała ręce i przewróciła oczami. Widać było, że zrobiło jej się cholernie, cholernie przykro.
- Zaczynam żałować, że kiedykolwiek się do ciebie odezwałam - dodała jeszcze, dużo ciszej, nie będąc pewną czy chce, żeby Isaac to usłyszał. A potem ruszyła przed siebie, do sadu koleżanki. Miała nadzieję, że będzie tam na nią czekać, a jak nie to nazrywa trochę czereśni. Wyczaruje koszyk i po prostu weźmie co trzeba, a potem pójdzie do jej domu. Była zbyt dumna, by płaszczyć się przed mężczyzną, który tak ją traktował.
- Wiesz, teraz jest ciężko jeśli chodzi o roślinność - powiedziała, marszcząc brwi. - W tym sensie, że odkąd Knieja została zamknięta, to dzieją się... rzeczy. Dziwne rzeczy.
Dodała trochę ciszej, jakby w zamyśleniu. Zaciągnęła się kilka razy papierosem, pozwalając by dym uspokoił jej myśli i płuca. Również zgasiła peta, chociaż ona kucnęła i po prostu wtarła żar w ziemię, a niedopałek schowała. Jego niedopałka nie ruszała, chociaż po minie rudej widać było, co sądzi o takim bezczelnym śmieceniu na łonie natury.
- Byś go chociaż wyrzucił jak kulturalny człowiek, wiesz? - mruknęła, podnosząc się z kucków. - Aha. Chamem jesteś, wiesz? Po takim czasie tak mnie traktujesz?
Olivia otrzepała ręce i przewróciła oczami. Widać było, że zrobiło jej się cholernie, cholernie przykro.
- Zaczynam żałować, że kiedykolwiek się do ciebie odezwałam - dodała jeszcze, dużo ciszej, nie będąc pewną czy chce, żeby Isaac to usłyszał. A potem ruszyła przed siebie, do sadu koleżanki. Miała nadzieję, że będzie tam na nią czekać, a jak nie to nazrywa trochę czereśni. Wyczaruje koszyk i po prostu weźmie co trzeba, a potem pójdzie do jej domu. Była zbyt dumna, by płaszczyć się przed mężczyzną, który tak ją traktował.