07.06.2024, 11:59 ✶
Natura sama się zmieniała, choć zajmowało jej to trochę czasu, ale umiała to robić. Lubie jedynie czasem próbują przyspieszyć ten proces. Tak czy inaczej wierzył w co wierzył i może kiedyś przyjdzie po prostu do niego jedno wielkie rozczarowanie.
A różdżki to towar, jaki sprzedają w każdym kraju, do tego ludzie na całym świecie się nieco wymieszali, odkryli nowe materiały, uznali, że nie ma co się ograniczać do tych typowych dla ich krajów. Może to tylko jego teoria i osobiste doświadczenie, a nie ogólna statystyka, bo w końcu nie przeprowadzał żadnych badań na te temat.
Obserwował hipogryfa, jak wrócił do siebie, jak się ułożył i schował. Widocznie dzisiaj było to dla niego za dużo. Może jest z niego wstydzioch, może głowa go boli, może brzuch, może się nie wyspał. Zwierzęta, jak ludzie, cierpią na drobne dolegliwości, jakie psują im humor na cały dzień. Na szczęście zaakceptował czyszczenie i teraz zasługiwał na chwilę odpoczynku. Nie ma co przeginać i naciskać, bo nic się tym nie ugra.
Zatrzymał go, nie chcąc siedzieć bezczynnie i z zaangażowaniem słuchał. Uważać na pyszczek, oczywiście, u koni też się uważa. Skóra przy oczach jest cienka, samo oko się zakrywa dłonią, żeby pyłki nie wpadły. Uśmiechnął się w głowie, że Nikolai lepiej dba o komfort kąpieli swoich hipogryfów lepiej niż nie jeden rodzic o komfort kąpieli swoich dzieci.
Poszedł za do skrzyni, poszedł za nim do hipogryfa, kiwał głową i patrzył, zadowolony z tego jak bardzo go to wszystko wciągnęło. Brakowało mu takiego skupienia, ciągle go coś rozpraszało, jakieś niepowodzenia, myśli o kimś, o problemach, a tutaj... Hipogryf, kopystka. Przykucnął, kawałek od Kalio wiedząc, że kucanie tak blisko byłoby głupie, szczególnie, jak nie zna tych zwierząt. Zaśmiał się na słowa o kopnięciu.
-Nieraz kopytem oberwałem. Kiedyś mnie koń cioci tak kopnął, że się chyba ze trzy razy dookoła siebie obróciłem.- wspomniał z uśmiechem. -Gorsze od tego i tak jest moim zdaniem, jak koń staje na nogę. Jeszcze nasze niektóre były podkuwane.- zagadał się, patrząc na kopytko i czy naprawdę jego kształt od spodu wygląda jak końskie kopyto.
Obrócił się szukając wzrokiem wiadra i ze skinięciem głowy podniósł się, zerkając po tym gdzie są inne hipogryfy, żeby żadnemu nie wejść w drogę. Poszedł po wiadro z wodą, już czując, jak drut uchwytu będzie mu się wbijać w ręce, ale to nic, złapie obiema dłońmi, do tego ma bandaże. Sam się zaoferował i dla takiej pomocy może boleć, właśnie, czy to już masochizm? Patrząc na jego niektóre decyzje życiowe, to kto wie. Liczył też w duchu, że żaden hipogryf się na niego nie rzuci, bo uzna, że chce mu kraść zabawki. Z psami tak bywa.
A różdżki to towar, jaki sprzedają w każdym kraju, do tego ludzie na całym świecie się nieco wymieszali, odkryli nowe materiały, uznali, że nie ma co się ograniczać do tych typowych dla ich krajów. Może to tylko jego teoria i osobiste doświadczenie, a nie ogólna statystyka, bo w końcu nie przeprowadzał żadnych badań na te temat.
Obserwował hipogryfa, jak wrócił do siebie, jak się ułożył i schował. Widocznie dzisiaj było to dla niego za dużo. Może jest z niego wstydzioch, może głowa go boli, może brzuch, może się nie wyspał. Zwierzęta, jak ludzie, cierpią na drobne dolegliwości, jakie psują im humor na cały dzień. Na szczęście zaakceptował czyszczenie i teraz zasługiwał na chwilę odpoczynku. Nie ma co przeginać i naciskać, bo nic się tym nie ugra.
Zatrzymał go, nie chcąc siedzieć bezczynnie i z zaangażowaniem słuchał. Uważać na pyszczek, oczywiście, u koni też się uważa. Skóra przy oczach jest cienka, samo oko się zakrywa dłonią, żeby pyłki nie wpadły. Uśmiechnął się w głowie, że Nikolai lepiej dba o komfort kąpieli swoich hipogryfów lepiej niż nie jeden rodzic o komfort kąpieli swoich dzieci.
Poszedł za do skrzyni, poszedł za nim do hipogryfa, kiwał głową i patrzył, zadowolony z tego jak bardzo go to wszystko wciągnęło. Brakowało mu takiego skupienia, ciągle go coś rozpraszało, jakieś niepowodzenia, myśli o kimś, o problemach, a tutaj... Hipogryf, kopystka. Przykucnął, kawałek od Kalio wiedząc, że kucanie tak blisko byłoby głupie, szczególnie, jak nie zna tych zwierząt. Zaśmiał się na słowa o kopnięciu.
-Nieraz kopytem oberwałem. Kiedyś mnie koń cioci tak kopnął, że się chyba ze trzy razy dookoła siebie obróciłem.- wspomniał z uśmiechem. -Gorsze od tego i tak jest moim zdaniem, jak koń staje na nogę. Jeszcze nasze niektóre były podkuwane.- zagadał się, patrząc na kopytko i czy naprawdę jego kształt od spodu wygląda jak końskie kopyto.
Obrócił się szukając wzrokiem wiadra i ze skinięciem głowy podniósł się, zerkając po tym gdzie są inne hipogryfy, żeby żadnemu nie wejść w drogę. Poszedł po wiadro z wodą, już czując, jak drut uchwytu będzie mu się wbijać w ręce, ale to nic, złapie obiema dłońmi, do tego ma bandaże. Sam się zaoferował i dla takiej pomocy może boleć, właśnie, czy to już masochizm? Patrząc na jego niektóre decyzje życiowe, to kto wie. Liczył też w duchu, że żaden hipogryf się na niego nie rzuci, bo uzna, że chce mu kraść zabawki. Z psami tak bywa.