01.01.2023, 23:05 ✶
- Nie? – zdziwiła się Florence, na moment spoglądając na Oriona. Jakby zdawała się naprawdę zdumiona tym, że ich najmłodszy brat nie zrobił niczego złego czy niewłaściwego. Ba, był wręcz wzorowy! – Mówimy o tym samym Atreusie? Może miał gorszy dzień? Powinnam sprawdzić mu temperaturę, kiedy wróci?
Gdyby Orion powiedział na głos, że ma zdolną siostrę… cóż, pewnie podsumowałaby, że oczywiście, że tak. Pycha, może nie okazywana przesadnie, ale jednak obecna, zawsze była największym grzechem Florence. Może poza umiłowaniem porządku, którego ofiarą młodsi bracia w dzieciństwie padali często, ilekroć układała ich zabawki według rozmiarów albo kolorów.
- Oczywiście, że dobrze. Ten obraz doprowadzał mnie do szału – oświadczyła stanowczo. Zdecydowanie nie zgadzała się z maksymą „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Jeżeli mieli tajemny schowek w domu, to chciała wiedzieć, co w nim jest.
Sądząc po jej minie na słowa „pal licho bałagan”, jej zdaniem był to poważniejszy problem niż ewentualne zabezpieczenia, nic jednak nie powiedziała. Obserwowała poczynania Oriona, zostawiając sprawdzenie schowka jemu: jako auror znał się na tym zdecydowanie lepiej niż ona. Jako uzdrowicielka raczej rzadko miała do czynienia z tego typu sprawami. Wprawdzie znała jakieś tam podstawy zabezpieczeń, jak większość rodziny umiała nawet jedno z nich założyć, ale nie wiedziała niczego o wykrywaniu pułapek.
- Widział przecież, że z tym walczę. Nie twierdzę, że nie mógłby czerpać sadystycznej przyjemności z patrzenia, jak próbuję znaleźć sposób na usunięcie obrazu, gdy on go świetnie znał… - stwierdziła, z pewnym zastanowieniem, jakby rozważała, na ile to byłoby podobne do Atreusa i… cóż, nie, nie wykluczała tego. Tyle że… - …ale przecież mnie zna i musiał wiedzieć, że w końcu mi się uda, prawda? Nie trzymałby więc tam nic specjalnie cennego.
Mogłaby przecież w swoich próbach usunięcia ze ściany tego paskudztwa niechcący usunąć też zapasy tej gotówki.
Gdy Orion wspomniał o komisyjnym spalaniu obrazu, kąciki ust Florence również zadrgały, w uśmiechu całkiem podobnym do tego, który pojawił się na twarzy brata.
- To absolutnie wspaniały pomysł. W kominku, po pocięciu na kawałki, czy może wybierzemy się za miasto i odprawimy jakąś uroczystą ceremonię?
Kostki, co Orion znajdzie za ścianą:
1. Huston, mamy problem. Za ścianą są ludzkie kości.
2. Za ścianą jest… coś. Jakieś przedmioty. Dziwny schowek krewnych czy dziwny schowek Atreusa na podejrzane graty, które wygrywał w karty?
3. Wygląda to na regał. Zastawiony jakimiś papierami i książkami.
4. Ktoś chyba kiedyś traktował to miejsce jako schowek na cenne rzeczy. Większość na pewno zabrano, ale wygląda na to, że coś zostało.
5. Dywan. Ktoś trzymał za ścianą… zwinięty dywan.
Gdyby Orion powiedział na głos, że ma zdolną siostrę… cóż, pewnie podsumowałaby, że oczywiście, że tak. Pycha, może nie okazywana przesadnie, ale jednak obecna, zawsze była największym grzechem Florence. Może poza umiłowaniem porządku, którego ofiarą młodsi bracia w dzieciństwie padali często, ilekroć układała ich zabawki według rozmiarów albo kolorów.
- Oczywiście, że dobrze. Ten obraz doprowadzał mnie do szału – oświadczyła stanowczo. Zdecydowanie nie zgadzała się z maksymą „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Jeżeli mieli tajemny schowek w domu, to chciała wiedzieć, co w nim jest.
Sądząc po jej minie na słowa „pal licho bałagan”, jej zdaniem był to poważniejszy problem niż ewentualne zabezpieczenia, nic jednak nie powiedziała. Obserwowała poczynania Oriona, zostawiając sprawdzenie schowka jemu: jako auror znał się na tym zdecydowanie lepiej niż ona. Jako uzdrowicielka raczej rzadko miała do czynienia z tego typu sprawami. Wprawdzie znała jakieś tam podstawy zabezpieczeń, jak większość rodziny umiała nawet jedno z nich założyć, ale nie wiedziała niczego o wykrywaniu pułapek.
- Widział przecież, że z tym walczę. Nie twierdzę, że nie mógłby czerpać sadystycznej przyjemności z patrzenia, jak próbuję znaleźć sposób na usunięcie obrazu, gdy on go świetnie znał… - stwierdziła, z pewnym zastanowieniem, jakby rozważała, na ile to byłoby podobne do Atreusa i… cóż, nie, nie wykluczała tego. Tyle że… - …ale przecież mnie zna i musiał wiedzieć, że w końcu mi się uda, prawda? Nie trzymałby więc tam nic specjalnie cennego.
Mogłaby przecież w swoich próbach usunięcia ze ściany tego paskudztwa niechcący usunąć też zapasy tej gotówki.
Gdy Orion wspomniał o komisyjnym spalaniu obrazu, kąciki ust Florence również zadrgały, w uśmiechu całkiem podobnym do tego, który pojawił się na twarzy brata.
- To absolutnie wspaniały pomysł. W kominku, po pocięciu na kawałki, czy może wybierzemy się za miasto i odprawimy jakąś uroczystą ceremonię?
Kostki, co Orion znajdzie za ścianą:
1. Huston, mamy problem. Za ścianą są ludzkie kości.
2. Za ścianą jest… coś. Jakieś przedmioty. Dziwny schowek krewnych czy dziwny schowek Atreusa na podejrzane graty, które wygrywał w karty?
3. Wygląda to na regał. Zastawiony jakimiś papierami i książkami.
4. Ktoś chyba kiedyś traktował to miejsce jako schowek na cenne rzeczy. Większość na pewno zabrano, ale wygląda na to, że coś zostało.
5. Dywan. Ktoś trzymał za ścianą… zwinięty dywan.