08.06.2024, 00:18 ✶
Ten pocałunek nie zadziałał. Flynn zamknął oczy, przysunął się bliżej, odwzajemnił go, ale wszystko wydało mu się takie... pełne strachu i niepewności. Prawdopodobnie pierwszy raz w życiu poczuł, że od pocałunku można było nabrać do siebie dystansu. Czuł się coraz gorzej. Byli tak blisko, wręcz przylegali do siebie ciałami, a jednak...
- Al, masz mnie przecież całego. - Oczywiście ten drugi też miał go całego. Nic nie brzmiało dobrze. Nic nie dawało mu tyle ciepła, żeby tliły się w nim nawet minimalne iskry nadziei. To jest pożegnalny wieczór? Stracił go? Czy to było ostateczne? Nie chciał gdybać, kiedy rozmowa wciąż się toczyła, ale nie potrafił inaczej. Roztrząsał znów każdą głoskę, wpadając w panikę, słysząc nieodpowiedni ton.
- Ta... - przyznał, odsuwając się minimalnie i zakrywając usta dłonią - ale nie wie, kim jesteś. Nie lubi o tym rozmawiać. - W ignorowaniu prawdy i pomijaniu niewygodnych informacji byli oboje całkiem nieźli. Aż dziwiło go to, że to on stawał na głowie, żeby cokolwiek mówić, skoro mówić nie lubił. I tak, to było przykre, ale z Cainem rozmawiało mu się prościej, więc i wiedział o nim dużo więcej niż facet, z którym dzielił łóżko. Mimo tego bez zawahania się powiedział, że Alexander miał go całego.
- Al, masz mnie całego, ale coraz mocniej czuję, że... - zapowietrzył się znów - t-ty się wtedy o-ooszukiwa-ałeś, ja-ak mówiłeś, że p-pokochasz mnie każdego. - Szarpnął go jeszcze raz, delikatnie znak, żeby mu nie przerywał, bo chce powiedzieć coś jeszcze. - G-gdzie leży g-granica? - Przecież on nie tylko go zdradzał, on... Rozważał porwanie dziecka. On w przeszłości nie tylko bił w samoobronie, on znajdował ludzi, śledził ich i zabijał. On zastraszał, brał udział w bójkach, kradł, chociaż nie musiał, angażował się w sprawy związane z tak grubymi przekrętami, że czasami sam nie dowierzał, jak bardzo dało się wzbogacić na przemycie i jak wielki to był rynek. I trwał w tym przecież. Nie przegonił go stamtąd okrutny styl życia, tylko brak ciepła - wszystko inne... na to dało się przecież przymknąć oko, tak jak przymykał oko, brojąc coś w Fantasmagorii i szykując się na to, że pewnego dnia Alexander wkurwi się i przyłoży mu znowu.
- Al, masz mnie przecież całego. - Oczywiście ten drugi też miał go całego. Nic nie brzmiało dobrze. Nic nie dawało mu tyle ciepła, żeby tliły się w nim nawet minimalne iskry nadziei. To jest pożegnalny wieczór? Stracił go? Czy to było ostateczne? Nie chciał gdybać, kiedy rozmowa wciąż się toczyła, ale nie potrafił inaczej. Roztrząsał znów każdą głoskę, wpadając w panikę, słysząc nieodpowiedni ton.
- Ta... - przyznał, odsuwając się minimalnie i zakrywając usta dłonią - ale nie wie, kim jesteś. Nie lubi o tym rozmawiać. - W ignorowaniu prawdy i pomijaniu niewygodnych informacji byli oboje całkiem nieźli. Aż dziwiło go to, że to on stawał na głowie, żeby cokolwiek mówić, skoro mówić nie lubił. I tak, to było przykre, ale z Cainem rozmawiało mu się prościej, więc i wiedział o nim dużo więcej niż facet, z którym dzielił łóżko. Mimo tego bez zawahania się powiedział, że Alexander miał go całego.
- Al, masz mnie całego, ale coraz mocniej czuję, że... - zapowietrzył się znów - t-ty się wtedy o-ooszukiwa-ałeś, ja-ak mówiłeś, że p-pokochasz mnie każdego. - Szarpnął go jeszcze raz, delikatnie znak, żeby mu nie przerywał, bo chce powiedzieć coś jeszcze. - G-gdzie leży g-granica? - Przecież on nie tylko go zdradzał, on... Rozważał porwanie dziecka. On w przeszłości nie tylko bił w samoobronie, on znajdował ludzi, śledził ich i zabijał. On zastraszał, brał udział w bójkach, kradł, chociaż nie musiał, angażował się w sprawy związane z tak grubymi przekrętami, że czasami sam nie dowierzał, jak bardzo dało się wzbogacić na przemycie i jak wielki to był rynek. I trwał w tym przecież. Nie przegonił go stamtąd okrutny styl życia, tylko brak ciepła - wszystko inne... na to dało się przecież przymknąć oko, tak jak przymykał oko, brojąc coś w Fantasmagorii i szykując się na to, że pewnego dnia Alexander wkurwi się i przyłoży mu znowu.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.