Z pewnością kiedyś zostanie kopnięty. Nieważne, jak długo będzie się nimi opiekował, jak bardzo by mu te zwierzęta nie ufały, z całą pewnością w którymś momencie popełni błąd, przez który kopyto któregoś z nich zostawi na nim swój ślad. Albo Vlad sprowadzi nowy okaz i obaj oberwą, zanim nowe młode się przyzwyczai, uspokoi, przekona się do nich i zacznie ich do siebie dopuszczać. Tak mogła wyglądać może nawet niedaleka przyszłość i Nikolai wcale nie czekał na ten dzień.
-Twoja mama szyła ci kurtki? - trochę głupie pytanie, ale przecież nie każdy musiał wymieniać ubrania tak często, jak on, i to koniecznie musiały być ubrania z butiku.
Przez swojego nadętego ojca prawie nie znał życia. Ech...
Ostatni raz przepłukał kopyta Kalio, upewniając się, że na pewno wszystko było czyste, i odsunął od siebie nogi hipogryfa, delikatnie klepiąc go jeszcze po pierzastym udzie. Kalio potrząsnął głową i machnął ogonem tak, że chlasnął Nikolaia w ramię.
-Tak, sprzedajemy. Jako składniki eliksirów albo jako obiekty kolekcjonerskie. Niektórzy potrafią naprawdę dużo zapłacić za takie pióra. Poza tym Vlad współpracuje z innymi hodowcami i Magizoologami, obserwuje hipogryfy i dzieli się informacjami. I tak, można się z tego utrzymać - pomijając fakt, że mieli również do dyspozycji pieniądze, które Vitalii wysyłał Kolowi.
Ale faktycznie kiedyś będzie musiał pomyśleć o jakiejś pracy, która zwiększyłaby ich domowy budżet. W sumie praca ze zwierzętami sprawiała mu radość i robił to już w Rosji, więc może praca w rezerwacie nie była złym pomysłem? Albo coś innego? Nie miał na to żadnego pomysłu.
Och, współpraca? Neil proponował partnerstwo? W sumie czemu nie? Jeśli udałoby mu się zostać znanym zielarzem, to właściwie, dlaczego by nie pomóc sobie nawzajem?
-Pewnie. Będę na to czekał - powiedział z szerokim uśmiechem.