09.06.2024, 00:39 ✶
Przyszłość jest tajemnicą, którą dopiero odkryjemy, ale mamy na nią całkiem spory wpływ. Nie całkowity i właśnie te niespodzianki ekscytują, albo dają poczuci bezradności i stresu, zależy od osoby.
-Mhm.- pokiwał głową. -I inne ubrania często też. Zawsze pieniędzy brakowało, no i do miasta było zbyt daleko, żeby jeździć na zakupy, bo mi bluzki brakowało czy spodnie się podarły.- nie wstydził się tego, że czasem było biednie w ich domu. Dzięki temu teraz potrafił się unieść dumą, bo wiedział jak coś zrobić, wiedział, jak zaszyć dziurę, wiedział, że nie chce pomocy pieniężnej od innych, bo kiedyś każdy dług trzeba będzie spłacić, nawet jeśli jest on dawany od bliskiej osoby.
Uśmiechnął się pod nosem na uderzenie ogonem. I dobrze, niech macha, śmiało, taki drobny przytyk raz na jakiś czas nie zaszkodzi.
Zarabianie na sprzedaży i hipogryfów i ich piór, do tego badania. Kto takich badań nie chce? Można jeszcze jak się człowiek doszkoli, uczyć w magicznej szkole o bestiach i stworzeniach magicznych. To jednak co innego niż mienie do czynienia codziennie ze zwierzęciem. Przytaknął, zadowolony, że utrzymanie się z tego nie jest jakieś trudne. Owszem, wiedzę trzeba mieć, czasu też dużo się poświęca.
Zaproponował coś z głupia franc, a Nikolai się zgodził. Na początku widać było, że śmieszkowanie zmieniło się w zaskoczenie, a później w szeroki uśmiech zmieszany z zawstydzeniem. Naprawdę będzie czekać? Co jeśli go zawiedzie? Czy chciał, żeby się tak stało? Nie, chciał wiedzieć więcej, ale po swojemu, w swoim tempie, szukając samemu sobie mentorów, czytając książki. Nie chciał polegać na innych, sam sobie poradzi, sam znajdzie sposób, żeby nikt mu później nie mówił, że jest tym kim jest i osiągnął to co osiągnął, bo dostał od kogoś pomoc.
Odchrząknął cicho i zmieszany, wstał powoli, otrzepując spodnie.
-Chodźmy do domu. Herbata nadal czeka.- rzucił, a uśmiech nadal nie schodził mu z ust. -No i też bandaże chcę zdjąć, bo już czuję, jak mi skóra pod nimi wodą mi nasiąka.- nie było to przyjemne uczucie. Nawet nie chodziło o nowe opatrunki, tylko o zdjęcie obecnych, bo zaczynały mu dokuczać.
-Mhm.- pokiwał głową. -I inne ubrania często też. Zawsze pieniędzy brakowało, no i do miasta było zbyt daleko, żeby jeździć na zakupy, bo mi bluzki brakowało czy spodnie się podarły.- nie wstydził się tego, że czasem było biednie w ich domu. Dzięki temu teraz potrafił się unieść dumą, bo wiedział jak coś zrobić, wiedział, jak zaszyć dziurę, wiedział, że nie chce pomocy pieniężnej od innych, bo kiedyś każdy dług trzeba będzie spłacić, nawet jeśli jest on dawany od bliskiej osoby.
Uśmiechnął się pod nosem na uderzenie ogonem. I dobrze, niech macha, śmiało, taki drobny przytyk raz na jakiś czas nie zaszkodzi.
Zarabianie na sprzedaży i hipogryfów i ich piór, do tego badania. Kto takich badań nie chce? Można jeszcze jak się człowiek doszkoli, uczyć w magicznej szkole o bestiach i stworzeniach magicznych. To jednak co innego niż mienie do czynienia codziennie ze zwierzęciem. Przytaknął, zadowolony, że utrzymanie się z tego nie jest jakieś trudne. Owszem, wiedzę trzeba mieć, czasu też dużo się poświęca.
Zaproponował coś z głupia franc, a Nikolai się zgodził. Na początku widać było, że śmieszkowanie zmieniło się w zaskoczenie, a później w szeroki uśmiech zmieszany z zawstydzeniem. Naprawdę będzie czekać? Co jeśli go zawiedzie? Czy chciał, żeby się tak stało? Nie, chciał wiedzieć więcej, ale po swojemu, w swoim tempie, szukając samemu sobie mentorów, czytając książki. Nie chciał polegać na innych, sam sobie poradzi, sam znajdzie sposób, żeby nikt mu później nie mówił, że jest tym kim jest i osiągnął to co osiągnął, bo dostał od kogoś pomoc.
Odchrząknął cicho i zmieszany, wstał powoli, otrzepując spodnie.
-Chodźmy do domu. Herbata nadal czeka.- rzucił, a uśmiech nadal nie schodził mu z ust. -No i też bandaże chcę zdjąć, bo już czuję, jak mi skóra pod nimi wodą mi nasiąka.- nie było to przyjemne uczucie. Nawet nie chodziło o nowe opatrunki, tylko o zdjęcie obecnych, bo zaczynały mu dokuczać.