Czy to woda pachnie rybami, czy ryby wodą? Czy jeśli człowiek nie widzi powietrza, to czy ryby widzą wodę? Były to pytania, które mogły spędzić sen z oczu, ale czy ktokolwiek byłyby w stanie udzielić prawidłowej odpowiedzi, która ukołysałaby do snu uradowany umysł i nie pozostawiałaby wątpliwości co do prawidłowości tej odpowiedzi?
Jego palce coraz szybciej przesuwały się po gryfie i naciskały struny. Melodia, wydobywana z instrumentu dłuższymi i krótszymi pociągnięciami i pchnięciami smyczka była coraz szybsza, bardziej gwałtowna. Szum wody wciąż jednak docierał do jego uszu, chociaż może był to dźwięk, który jego umysł znał i potęgował, by zatrzymać zmysły w rzeczywistości i nie pozwolić im ulecieć w świat marzeń, gdzie widział to, co zawsze chciał widzieć, a to, na co nie chciały patrzeć jego oczy, po prostu nie istniało.
Gdyby przebiegło obok niego dziecko, z pewnością by je zignorował. Gdyby ktoś go zawołał, nawet by tego nie usłyszał. W tym momencie istniał tylko on, ta niemal gniewna melodia i szum morza, coraz śmielej rozlewając się na plaży, mocząc ciepły piach i gołe stopy. Czy gdyby ktoś go usłyszał... Gdyby ktoś go zobaczył... Uznałby go za widmo? Ach, nie. Był zbyt żywy, by być Widmem. Był zbyt wyraźny, chociaż jego myśli zaczynały uciekać, a jego stopy pozostawiały na piasku ślady, rozmywane przez wodę.
Ten ułamek sekundy był, jak zderzenie ze ścianą, gdy siedziało się zamkniętym w szklanej kuli. Pojawiały się rysy i ściana upadała z trzaskiem, wyściełając drogę ku rzeczywistości ścieżką z ostrych krawędzi. Dla Nikolaia ten moment właśnie był tym zderzeniem ze ścianą.
Ponieważ wystarczył jeden obrót, jedno mrugnięcie i chłopak zastygł w miejscu, melodia urwała się gwałtownie w połowie nuty, gdy oczy młodego grajka zatrzymały się na postaci, której wcześniej tam nie było.
Kobieta, a może dziewczyna? Drobna, czarnowłosa istota. Jakby zjawa, jakby topielica, ale jej złote oczy nie pasowały do upiora.
I tak Nikolai stał, ze skrzypcami pomiędzy ramieniem a policzkiem, a lekko rozchylonymi ustami, wpatrując się w dziewczę. Prawdziwa? Nieprawdziwa? Człowiek to, czy upiór?
Jego wzrok na chwilę podążył niżej, policzki pokrył lekki róż. Czy to człowiek, czy nie, ciało miał kobiece, za osłonę mające jedynie trzymany ręcznik. Nikolai niewiniątkiem może nie był, ale jakiś szacunek do kobiet wpojony miał, toteż odwrócił głowę.
-Przepraszam! Nie wiedziałem, że... - ktoś tu jest. -Nic nie widziałem!
Czy nie byłoby komiczniej, gdyby w tym momencie pękła mu struna?