09.06.2024, 19:37 ✶
Brenna już, już otwierała usta, by wspomnieć o tym, że to genialne w swojej prostocie, ale chyba wtedy klienci przychodziliby domagając się ciepłych bułeczek, a z kolei klątwołamacze nie wiedzieliby, gdzie przyjść i przez to klątwy mogłyby dalej wykonywać zawód, ale ostatecznie zamiast tego po prostu zapchała się tą czekoladową żabą. Odruch kontynuowania absurdalnych konwersacji był w niej bardzo silny, ale to byłoby trochę znęcanie się nad Basiliusem, który nie odpowiadał za swoje słowa i czyny, a poza tym Była W Pracy i musiała rozwiązać zagadkę Tatcherów.
A potem, omal nie krztusząc się tą żabą, zaczęła notować jak szalona, i cholera jasna, zmroziło ją trochę, bo wyglądało na to, że ten cały proszek mógł mu usunąć część wspomnień na trwałe – oby tylko te ostatnie. Pamiętał ją i pamiętał piątki trzynastego, może więc dochodził powoli do siebie?
Kochanka – „niebieski facet”. Kim jest kochanka? – zanotowała Brenna.
Pani domu zaatakowała pierwsza, znalazło się pod spodem.
Kto chciał wyczyścić pamięć uzdrowicielowi?
Gdzie znikła kochanka?
– To skandaliczne, że tego myślenia się od nas wymaga, prawda? – spytała, zmuszając się do uśmiechu i cierpliwości. Przede wszystkim cierpliwości. Musiała sama siebie upomnieć, że to nie wina Prewetta, że nie ma dla niej odpowiedzi: że on jest tutaj ofiarą, i że ewidentnie i tak się starał, by udzielić odpowiedzi, chociaż jego umysł próbował to odepchnąć, czy z powodu traumy, czy środka. Sięgnęła więc po talię jego kart z wymarłymi gatunkami i zaczęła ją tasować: na pewno nawet nie w połowie tak sprawnie, jak Basilius.
Skoro tak bardzo chciał grać w wisielca i o nazwę choroby w pokera, być może należało wykorzystać tę prewettowską żyłkę do hazardu.
– Co powiesz na to? Zagramy w karty, jeśli ja wygram, dalej będziemy rozmawiać o historii Tatcherów, i spróbujesz nad nią myśleć, a jeśli ty wygrasz, opowiem ci jakąś zabawną historię, przy której myśleć nie musisz wcale – zaproponowała. Takie granie z Prewettami było niebezpieczne, znając Vincenta wiedziała o tym doskonale, ale po pierwsze, on był naćpany, a ona nie, po drugie, gdyby nie wpłynęło to na jego zdolności do gry, to mogła oszukiwać, bo sam dał jej kartę „kakadu”, więc w razie potrzeby ta dodatkowa karta mogła odwrócić losy gry, po trzecie, może sama rozgrywka pozwoli mu się uspokoić i uruchomi myślenie.
Bo teraz bardzo, bardzo potrzebowała paru odpowiedzi.
I to szybko.
A potem, omal nie krztusząc się tą żabą, zaczęła notować jak szalona, i cholera jasna, zmroziło ją trochę, bo wyglądało na to, że ten cały proszek mógł mu usunąć część wspomnień na trwałe – oby tylko te ostatnie. Pamiętał ją i pamiętał piątki trzynastego, może więc dochodził powoli do siebie?
Kochanka – „niebieski facet”. Kim jest kochanka? – zanotowała Brenna.
Pani domu zaatakowała pierwsza, znalazło się pod spodem.
Kto chciał wyczyścić pamięć uzdrowicielowi?
Gdzie znikła kochanka?
– To skandaliczne, że tego myślenia się od nas wymaga, prawda? – spytała, zmuszając się do uśmiechu i cierpliwości. Przede wszystkim cierpliwości. Musiała sama siebie upomnieć, że to nie wina Prewetta, że nie ma dla niej odpowiedzi: że on jest tutaj ofiarą, i że ewidentnie i tak się starał, by udzielić odpowiedzi, chociaż jego umysł próbował to odepchnąć, czy z powodu traumy, czy środka. Sięgnęła więc po talię jego kart z wymarłymi gatunkami i zaczęła ją tasować: na pewno nawet nie w połowie tak sprawnie, jak Basilius.
Skoro tak bardzo chciał grać w wisielca i o nazwę choroby w pokera, być może należało wykorzystać tę prewettowską żyłkę do hazardu.
– Co powiesz na to? Zagramy w karty, jeśli ja wygram, dalej będziemy rozmawiać o historii Tatcherów, i spróbujesz nad nią myśleć, a jeśli ty wygrasz, opowiem ci jakąś zabawną historię, przy której myśleć nie musisz wcale – zaproponowała. Takie granie z Prewettami było niebezpieczne, znając Vincenta wiedziała o tym doskonale, ale po pierwsze, on był naćpany, a ona nie, po drugie, gdyby nie wpłynęło to na jego zdolności do gry, to mogła oszukiwać, bo sam dał jej kartę „kakadu”, więc w razie potrzeby ta dodatkowa karta mogła odwrócić losy gry, po trzecie, może sama rozgrywka pozwoli mu się uspokoić i uruchomi myślenie.
Bo teraz bardzo, bardzo potrzebowała paru odpowiedzi.
I to szybko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.