Nokturn nie był miejscem za którym jakoś specjalnie przepadała. Nie wzbudzał w niej przyjemnych myśli, kojarzył się raczej ze smrodem i szumowinami, chociaż w pewien sposób również z bezpieczeństwem. Ostatnio spędzała tu dużo czasu, szukała informacji, wydawało jej się, że może czuć się tutaj dosyć anonimowa, chociaż czy na pewno? Nawet na Nokturnie się wyróżniała, z racji na swój wygląd trudno jej było udawać kogoś innego, tyle, że tutaj nie spoglądali na nią spode łba, nie wypytywali, może przez to czuła się więc nieco pewniej. Nikt nie czekał na to, aż powinie się jej noga, mogło to być złudne, ale niezbyt się tym przejmowała.
Pojawiała się tu i znikała, szukała czegoś, chociaż sama nie wiedziała czego tak do końca, między ludźmi których nikt nie chciał znać, a oni nie chcieli poznać jej.
Znalazła się w miejscu, o którym wspomniał Umbriel dosyć szybko. Teleportowała się tuż za rogiem, niedaleko Szczekającego Psa. Kojarzyła to miejsce, chociaż nie było nigdy jej pierwszym wyborem, upodobała sobie Wiwernę, bo znała tam barmanów, to tam ukrywała się przed światem, kiedy miała gorsze dni.
Nie zjawiła się tutaj jednak po to, żeby zniknąć, by uciec od codzienności. Miała do załatwienia interesy, nieco szemrane, ale nie uderzało to w jej dumę. Tacy jak ona sami decydowali, co jest dla nich moralne, wiedziała, że przysługi w czasach jak te są ogromną wartością, szczególnie u kogoś takiego jak Lestrange. Kto wie, kiedy będzie potrzebowała jego pomocy. Pozostawało jej wierzyć, że jest słowny i może kiedyś i ona będzie mogła o coś go poprosić.
Nie, żeby miała na to szczególnie dużo czasu, w końcu życie panny Yaxley zaczęło się sypać, ale wolała udawać, że jest normalnie, że może sobie pozwolić na takie zlecenia. Potrzebowała chociaż odrobinę normalności.
Weszła do tej obskurnej knajpy jako pierwsza. Zamówiła sobie do picia jakiś bimber i choć zazwyczaj nie gardziła żadnym alkoholem, to ujebana szklanka skutecznie odwiodła ją od dotknięcia jej ustami. Nawet ona miała swoje standardy. Usiadła przy jednym ze stolików i czekała. Miała obserwować, sprawdzić, czy handlarz nie będzie chciał oszukać Umbriela.
Wybrała jeden z niewielkich stolików, wsadziła sobie fajkę w usta, aby czymś się zając oczekując na mężczyznę, nie musiała siedzieć długo, dostrzegła go po chwili w drzwiach. Nie spoglądała w jego stronę nachalnie, aby nikt nie połączył ich obecności tutaj. Przyglądała się mężczyznom dyskretnie, próbowała zobaczyć, co się dzieje, czy kupiec miał już przygotowany towar. Była gotowa do asystowania mu w kupnie przedmiotu na odległość, jeśli coś pójdzie nie tak, to zareaguje.
Slaby sukces...
Sukces!
percepcja, czy coś widzę po handlarzu, że ściemnia