Struna nie pękła, smyczek nie złamał się, jak cienki patyk. Policzki go lekko piekły, bo chociaż nie pierwszy raz widział kobietę bez odzienia, to jednak nie spodziewał się, że dostąpi tego zaszczytu w zupełnie nieplanowanych okolicznościach, bez żadnego kontekstu. Wdech, wydech, uspokój się. Dziewczyna najwidoczniej nie miała zamiaru wstydzić się swojego negliżu — czy była więc potrzeba, by czynić to niespodziewane spotkanie niezręcznym?
Dziewczę okryło się ręcznikiem, poprawiło włosy i teraz Nikolai mógł zerkać na nią częściej, bez obawy, że okrzyknięty zostanie bezwstydnikiem. A dziewczyna ładna była, nawet ze swoim bladym licem, kościstymi ramionami i ciemnymi włosami, upodabniającymi ją do zjawy. A może faktycznie była zjawą, której ostały się człowiecze odruchy? Gdyby wyciągnął rękę i dotknął jej włosów, byłaby materialna?
-Nieczęsto - odezwał się w końcu, już spokojniej. -Szukałem cichego miejsca i znalazłem je tu.
Kącik jego ust uniósł się odrobinę na wzmiankę o tej "prywatności".
-Temu zaprzeczyć nie mogę. A co ty tu robisz? Sama, osłonięta jedynie ręcznikiem? A co, gdybyś zamiast mnie, spotkała tu szaleńca?
O szaleńców w Anglii z pewnością nie trudno, a czego można spodziewać się po szaleńcu?
Cofnął się krok, potem drugi, znów przysuwając smyczek do strun i pociągając nim, by wraz z naciskającymi struny palcami wydobyć sekwencję szybkich dźwięków, melodię podniosłą, przebijającą się przez szum wody.
Jeżeli chciała usłyszeć więcej, to mógł grać dalej dla nieznajomej, dopóki struna faktycznie nie pęknie, uderzeniem rozcinając jego policzek i przelewając pierwszą krew.
-Dlaczego jesteś tu sama? - czy była w stanie usłyszeć go, pomimo muzyki?