• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy

1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy
Stary Zabójca
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Trevor Yaxley
#6
04.01.2023, 03:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2023, 03:56 przez Trevor Yaxley.)  
Na co dzień Trevor nie miał najmniejszego problemu z tym, że często napotykał młodszych ludzi od siebie. Ani nawet z tym, że młodość rządziła się swoimi prawami. Sam lata temu był młody. Patrząc wstecz na samego siebie w latach młodości powiedziałby, że został inaczej ukształtowany. Surowe wychowanie i wymagający trening, któremu go poddano uczyniły go tym, kim jest dzisiaj. Oczywiście, też miewał takie momenty, że bywał lekkomyślny... ale nie było to nic poważnego czy niebezpiecznego. Młodość musi się wyszumieć. Przez te wszystkie lata dojrzał. To o wiele lepiej brzmi, niż to, że się zestarzał. Zaledwie przekroczył pięćdziesiąt lat. Spłodził i wychował jak najlepiej potrafił wspaniałe dzieci, z których mógł być naprawdę dumny. Najgorsze były te momenty, w których uświadamiał sobie jak bardzo za nimi tęskni. Zwłaszcza na trzeźwo. Wychował je zgodnie ze swoimi wartościami, nauczył je zaradności i wszystkiego, co sam umie aby mogły przetrwać w tym świecie. Musiały podążyć własną drogą, zamiast jego własną. W jego oczach było to zerwanie z tradycją, jaką było chociażby przekazywanie profesji z ojca na syna.
Świat się zmieniał i to z dnia na dzień. Chciał za nim nadążyć. Znaleźć w nim swoje miejsce. A to wymagało dostosowania się do wielu jego aspektów. Niektórzy czarodzieje mieli z tym poważny problem. Marsz Praw Charłaków i brutalna odpowiedź ze strony konserwatywnych środowisk magicznych, urządzenie takiej rzezi podczas zupełnie pokojowej demonstracji świadczy o tych zmianach na lepsze i tym, że niektórzy ludzie nie są gotowi na wszystkie konieczne zmiany po to, aby wszyscy mogli żyć względnym spokoju i przy odrobinie wzajemnego szacunku. Nawet, jeśli sam nie stronił od stosowania przemocy, to miał świadomość, że ona nie zawsze była konieczna. Aby komuś obił mordę, ten ktoś musiał mu czymś podpaść albo mieć coś, co było dla niego istotne pod jakimś względem. Na przykład informacje. Pozyskanie ich nierzadko przekraczało jego możliwości finansowe, ale przemoc często rozwiązywała język bytujących na Nokturnie sukinkotów. Podczas obecnie trwających zamieszek zapewne część tego tałatajstwa wylazła ze swoich cuchnących nor.
Skoro już nadstawiał dla niej karku to oczekiwał współpracy. W końcu raczej zależało jej na własnym życiu. Wobec tego sama powinna być w stanie się obronić przed zagrożeniem, pomagając mu tym samym w zapewnieniu bezpieczeństwa im obu.
— Jak już mówiłem, nie obchodzi mnie to, kim jesteś z zawodu. Najważniejsze, że jesteś czarownicą — Burknął z nieukrywaną obojętnością. Już bardziej dobitnie nie dało się tego przekazać tej dziewczynie. Jak dla niego mogłaby być samym Ministrem Magii, ale nawet to nie zagwarantowałoby jej bezpieczeństwa. Tylko magia obronna i defensywna może je zapewnić. A najbardziej zdrowy rozsądek, nakazujący trzymanie się z dala od takich miejsc.
Można powiedzieć, że się dogadali. Nie wyglądał na kogoś, kto rzucał słowa na wiatr. Ona raczej nie chciała pożegnać się z tym aparatem. Albo nie chciała zostać tutaj pozostawiona sama sobie. Wyciągnie ją stąd, ale na tym nie poprzestanie. Był w stanie pomóc jeszcze kilku osobom. Choćby tym, które mijał po drodze. Dostrzegając mknące ku nim wiązki zaklęć wyczarował niewerbalnie tarczę, odnotowując w pamięci aby w względnie bezpiecznym miejscu skomentować brak pożądanej przez niego reakcji ze strony dziewczyny. Przecież po coś kazał wyciągnąć jej tę różdżkę, która w jej dłoniach była równie bezużyteczna co podniesiona z ziemi gałązka. Tamtymi czarownicami się nie przejął. Sam miał bogaty słownik inwektyw. A gdyby ich zaatakowały, odpowiedziałby ogniem na atak z ich strony. Gdy dotarli do względnie bezpiecznego miejsca, odetchnął głęboko. Jeszcze daleko było mu do zaznania ulgi. Postanowił wysłuchać, co ta dziewczyna ma do powiedzenia. Podziękowanie było nad wyraz miłe. A wydawało mu się szczere.
— Twoja różdżka była równie użyteczna co, znaleziony w lesie patyk. Kazałem ci ją wyciągnąć, abyś była w stanie sięe obronić. Nie zawsze trafisz na kogoś gotowego nadstawić za ciebie karku — Zdecydował się upomnieć tę dziewczynę. Była dla niego obcym człowiekiem, jedną z tych kilku osób, które być może uda mu się uratować. Zawsze mówił to, co myślał.  Może ona zapamięta jego słowa i wspomni je w podobnej sytuacji... z tą różnicą, że będzie zdana na siebie i będzie musiała polegać wyłącznie na swoich umiejętnościach.
— Tutaj cię zostawię. To jeden z wielu bydlaków, których trzeba powstrzymać — Odparł jedynie. Nie każdy na jego miejscu postąpiłby w ten sposób. Podziękowania były miłe, ale zawsze wzbudzały w nim skrzętnie ukrywane zakłopotanie.
— To będę wiedzieć, gdzie cię znaleźć. Jeśli nie będzie mi po drodze na Ulicę Pokątną to wówczas wyślę sowę — Przez chwilę rozważał przedstawienie się jej samym imieniem, ostatecznie porzucając ten zamiar celem zachowania istotnej dla niego anonimowości. Dług wdzięczności ze strony dziennikarki Proroka Codziennego mógłby okazać się bardzo przydatny na etapie odzyskiwania swojego dobrego imienia i reputacji. Musiał jednak rozważyć wszystkie "za" i "przeciw" takiego rozwiązania. Przebywając w magicznym Londynie ryzykował wpadnięcie w łapy Brygadzistów. Brał też pod uwagę, że Gwydion jako dostarczyciel listów bardzo rzucał się w oczy.
— Choć nie ukrywam, że wolałbym bardziej... namacalną wdzięczność — Zasugerował dziennikarce. Każdy bohater musiał zaspokoić wszystkie przyziemne potrzeby. Szlachetne idee i wielkie czyny nie napełnią mu sakiewki, nie zapewnią obiadu i piwa albo miejsca na nocleg. Nawet, jak tego nie zrobił dla garści galeonów.

Słowa: 827
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daisy Lockhart (2403), Trevor Yaxley (2238)




Wiadomości w tym wątku
1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 10.12.2022, 01:23
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 13.12.2022, 21:46
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 14.12.2022, 02:31
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 28.12.2022, 04:03
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 01.01.2023, 19:02
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 04.01.2023, 03:55
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 06.01.2023, 00:54
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 06.01.2023, 04:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa