11.06.2024, 00:02 ✶
Praca z mediami nie była łatwa. Czasem wystarczała szczerość, ale niektórzy nie lubili otwierać serca przed obcymi osobami z obawy, że zanadto się odsłonią i przez to wystawią na potencjalny atak. Kłamstwa były łatwe, jeśli nie składały się na nie pojedyncze nici, a cała siatka, która uniemożliwiła co sprytniejszym reporterom dokopanie się do rzeczywistej wersji zdarzeń. Oczywiście, była też kwestia wizerunku, jaki chciało się tworzyć, a jaki był kreowany przez media.
Redakcja Proroka Codziennego czy Czarownicy zapewne piałaby z radości, gdyby celebryci robiliby wszystko pod najnowszy numer, zwiększając tym samym sprzedaż. Tylko, czy wtedy człowiek nie stawał się po prostu marionetką? Chociaż Longbottom już nie raz gościł na zdjęciach w prasie i udzielił wielu wywiadów, tak jego popularność zazwyczaj wiązała się z innymi czynnikami: pracą, rodziną, znajomościami. Teraz jednak powoli dochodził do punktu, kiedy to jego osoba była marką. Pytanie, jak długo będzie mu dane pozostać w tym miejscu.
— Cóż mogę rzec: uważam, że w obecnych czasach mamy wręcz obowiązek kwestionować otaczający nas świat. Czy to w sprawach rządowych, naukowych czy społecznych. — Wzruszył sztywno ramionami. — Bezrefleksyjne akceptowanie tego, co się dzieje tylko dlatego, że tak ''wypada'' albo ''zawsze tak było'' tylko ogranicza perspektywę człowieka. A jeśli faktycznie nam zależy na jakiejś idei czy dobrobycie instytucji, to poniekąd... Trzeba być gotowym zdradzić takie koncepcje, jeśli zobaczymy, że zaczynają się psuć. Odrzucić, aby naprostować rzeczywistość.
Czyż nie były to fundamenty, na jakich powstała idea wyborów i zmian w rządzie? Stanowisko Ministra Magii nie było dziedziczone, bo to społeczność wybierała komu można było w danym momencie powierzyć odpowiedzialność, jaka ciążyła na tej funkcji. Jednakże, jak już udowodniła historia, jeśli taki wybraniec wypadał z łask, bardzo szybko go usuwano. Zdradzano go, zamieniając na kogoś innego, zanim narobił zbyt dużych szkód. Czy zawsze kończyło się to tym, że na fotelu Ministra lądował lepszy kandydat? Leach pewnie by się nie zgodził, pomyślał przelotnie Erik, kręcąc powoli głową.
— 28 czerwca, jakoś niedługo po zachodzie słońca? — rzucił pierwszą datą jaka przyszła mu do głowy. Uśmiechnął się krzywo, w pełni zdając sobie sprawę, że tak dokładne określenie czasu ich następnego spotkania mogłoby wydać się nieco dziwne. Zupełnie jakby był zajętym człowiekiem i miał kalendarz wypełniony po brzegi... — Chyba że w międzyczasie okaże się, że nie możesz, to po prostu dasz znać. Jakoś się zgadamy.
Bądź co bądź, nie potrzebowali na takie spotkanie całego dnia. Longbottom poświęcał na treningi całkiem sporo czasu i wiedział, że większość sparingów trwała od kilku minut do maksymalnie godziny. A i wtedy zazwyczaj wynikało to z tego, że spotkanie nie należało do zbyt oficjalnych i osoby trenujące pozwalały sobie na prowadzenie podczas pojedynku niezobowiązującej rozmowy. Zdecydowanie nie musiał zajmować Saurielowi całego dnia tylko po to, aby sprawdzić, który z nich wyląduje na deskach Klubu Pojedynku jako pierwszy.
— Aha. No... Nadążam? — Pochylił niepewnie czoło, wbijając spojrzenie w posadzkę korytarza, jakby w ten sposób łatwiej było mu się skupić na słowach drugiego czarodzieja. — A więc podlewasz grządki z ogórkami butelkami whiskey? Dobrze rozumiem?
Przekrzywił głowę. Nie znał się ani trochę na ogrodnictwie, więc nawet gdyby Rookwood robił sobie z niego żarty, to i tak trudno byłoby mu to wyłapać. W końcu woda była płynem i alkohol też był płynem. Jakiś tam punkt wspólny był. Może powinien dopytać Menodorę o to, czy drogie alkohole miały jeszcze jakieś zastosowanie w pracach w ogrodzie? Bądź co bądź, alkohol stanowił bazę niektórych eliksirów, więc może przy niektórych uprawach magicznych było podobnie?
— I co, chcesz powiedzieć, że one potem nabierają smaku drogiej whiskey? — Uniósł brew. Jeśli tak było, to otwierało to całkiem szerokie pole do eksperymentów. Pierwsze słyszał o alkoholowych ogórkach, jednak łatwo wyobraził sobie, jak dużą furorę takie przekąski mogły zrobić na nakrapianych imprezach. — Próbowałeś ich już? One są... bezpieczne?
Redakcja Proroka Codziennego czy Czarownicy zapewne piałaby z radości, gdyby celebryci robiliby wszystko pod najnowszy numer, zwiększając tym samym sprzedaż. Tylko, czy wtedy człowiek nie stawał się po prostu marionetką? Chociaż Longbottom już nie raz gościł na zdjęciach w prasie i udzielił wielu wywiadów, tak jego popularność zazwyczaj wiązała się z innymi czynnikami: pracą, rodziną, znajomościami. Teraz jednak powoli dochodził do punktu, kiedy to jego osoba była marką. Pytanie, jak długo będzie mu dane pozostać w tym miejscu.
— Cóż mogę rzec: uważam, że w obecnych czasach mamy wręcz obowiązek kwestionować otaczający nas świat. Czy to w sprawach rządowych, naukowych czy społecznych. — Wzruszył sztywno ramionami. — Bezrefleksyjne akceptowanie tego, co się dzieje tylko dlatego, że tak ''wypada'' albo ''zawsze tak było'' tylko ogranicza perspektywę człowieka. A jeśli faktycznie nam zależy na jakiejś idei czy dobrobycie instytucji, to poniekąd... Trzeba być gotowym zdradzić takie koncepcje, jeśli zobaczymy, że zaczynają się psuć. Odrzucić, aby naprostować rzeczywistość.
Czyż nie były to fundamenty, na jakich powstała idea wyborów i zmian w rządzie? Stanowisko Ministra Magii nie było dziedziczone, bo to społeczność wybierała komu można było w danym momencie powierzyć odpowiedzialność, jaka ciążyła na tej funkcji. Jednakże, jak już udowodniła historia, jeśli taki wybraniec wypadał z łask, bardzo szybko go usuwano. Zdradzano go, zamieniając na kogoś innego, zanim narobił zbyt dużych szkód. Czy zawsze kończyło się to tym, że na fotelu Ministra lądował lepszy kandydat? Leach pewnie by się nie zgodził, pomyślał przelotnie Erik, kręcąc powoli głową.
— 28 czerwca, jakoś niedługo po zachodzie słońca? — rzucił pierwszą datą jaka przyszła mu do głowy. Uśmiechnął się krzywo, w pełni zdając sobie sprawę, że tak dokładne określenie czasu ich następnego spotkania mogłoby wydać się nieco dziwne. Zupełnie jakby był zajętym człowiekiem i miał kalendarz wypełniony po brzegi... — Chyba że w międzyczasie okaże się, że nie możesz, to po prostu dasz znać. Jakoś się zgadamy.
Bądź co bądź, nie potrzebowali na takie spotkanie całego dnia. Longbottom poświęcał na treningi całkiem sporo czasu i wiedział, że większość sparingów trwała od kilku minut do maksymalnie godziny. A i wtedy zazwyczaj wynikało to z tego, że spotkanie nie należało do zbyt oficjalnych i osoby trenujące pozwalały sobie na prowadzenie podczas pojedynku niezobowiązującej rozmowy. Zdecydowanie nie musiał zajmować Saurielowi całego dnia tylko po to, aby sprawdzić, który z nich wyląduje na deskach Klubu Pojedynku jako pierwszy.
— Aha. No... Nadążam? — Pochylił niepewnie czoło, wbijając spojrzenie w posadzkę korytarza, jakby w ten sposób łatwiej było mu się skupić na słowach drugiego czarodzieja. — A więc podlewasz grządki z ogórkami butelkami whiskey? Dobrze rozumiem?
Przekrzywił głowę. Nie znał się ani trochę na ogrodnictwie, więc nawet gdyby Rookwood robił sobie z niego żarty, to i tak trudno byłoby mu to wyłapać. W końcu woda była płynem i alkohol też był płynem. Jakiś tam punkt wspólny był. Może powinien dopytać Menodorę o to, czy drogie alkohole miały jeszcze jakieś zastosowanie w pracach w ogrodzie? Bądź co bądź, alkohol stanowił bazę niektórych eliksirów, więc może przy niektórych uprawach magicznych było podobnie?
— I co, chcesz powiedzieć, że one potem nabierają smaku drogiej whiskey? — Uniósł brew. Jeśli tak było, to otwierało to całkiem szerokie pole do eksperymentów. Pierwsze słyszał o alkoholowych ogórkach, jednak łatwo wyobraził sobie, jak dużą furorę takie przekąski mogły zrobić na nakrapianych imprezach. — Próbowałeś ich już? One są... bezpieczne?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞