03.01.2023, 11:35 ✶
- Całe szczęście – westchnął Darcy. – To znaczy, nie całe szczęście, że przyszłaś dużo wcześniej, całe szczęście, że ja się nie spóźniłem – uzupełnił szybko, odsuwając sobie krzesło i siadając. Lockhart mógłby spóźnić się celowo na spotkanie z kimś, kogo nie lubił albo jeżeli uważałby się za lepszego od takiej osoby – cóż, nie dostałby nagrody za najlepszą osobowość (to znaczy, nie dostałby jej, gdyby tej osobowości zwykle nie ukrywał). Eunice jednak nie potraktowałby w taki sposób. Raz, była koleżanką ze szkoły.
Dwa, była Malfoyówną.
Przynależność do Slytherinu szybko uczyła jednego: nie powinieneś podpadać blondynom, bo twoje życie w tym Domu stanie się nieznośne. Niby byli już dorośli, ale mury Hogwartu Darcy zostawił za sobą na tyle niedawno, że wciąż się stosował do tych zasad.
Słowa o wojnach w księgarniach sprawiły, że na jego twarz wypełzł bardzo szeroki, mimowolny uśmiech, a wszystkie wątpliwości od razu pierzchły. Oczywiście, że się jej podobało! Oczywiście, że to była doskonała książka! Jak mogłoby być inaczej!
- O, wiesz, dopiero się ukazała i to dopiero moja druga książka – odpowiedział z fałszywą skromnością. – Chociaż nie udaję, sprzedaje się przyzwoicie. Znacznie lepiej niż pierwsza. Bardzo się cieszę, że ci się podobała. Daisy ją zachwalała, ale sama wiesz, siostra nie może być obiektywna…
Zachowanie Eunice go nie dziwiło. Nie znał jej po prostu jako pani Black, a jako nastolatkę z pokoju wspólnego Ślizgonów, która niby zwykle pilnowała, by zachowywać jakieś tam dobre maniery, ale jednak obracała się w towarzystwie innych nastolatków. Oparł się więc o stolik, nachylając nieco w jej stronę, dla wygody konwersacji, i całkiem radośnie odpowiedział:
- Właściwie to głównie książka, wiesz, staram się teraz promować, poza tym pracuję już nad kolejnym tekstem. Zbieram źródła na temat wili, bo postanowiłem, że jedna bohaterka będzie ich potomkinią. No i czasem pomagam ojcu w księgarni, oczywiście. – Za nic by się nie przyznał, że musiał w ten sposób dorabiać, jeżeli chciał być bogaty. A chciał. Na książce na razie nie zarobił za wiele, jego źródłem utrzymania były więc artykuły w Czarownicy i praca w księgarni właśnie. Ale oficjalnie robił to z troski o rodzinę! – A ty? Co u ciebie słychać? Widziałem twoje zdjęcia w relacji Daisy z balu, tam to się dopiero działo! Przepraszam! Czy pani do nas wreszcie podejdzie? – zawołał do kelnerki, która minęła ich po raz drugi, nie zatrzymując się. Gdy się obróciła, poprosił o herbatę, w duchu zżymając się na tutejszą obsługę. (Nie to, że gdyby to jego ktoś zaczepiał tak w księgarni, nie zżymałby się na jego bezczelność…)
Dwa, była Malfoyówną.
Przynależność do Slytherinu szybko uczyła jednego: nie powinieneś podpadać blondynom, bo twoje życie w tym Domu stanie się nieznośne. Niby byli już dorośli, ale mury Hogwartu Darcy zostawił za sobą na tyle niedawno, że wciąż się stosował do tych zasad.
Słowa o wojnach w księgarniach sprawiły, że na jego twarz wypełzł bardzo szeroki, mimowolny uśmiech, a wszystkie wątpliwości od razu pierzchły. Oczywiście, że się jej podobało! Oczywiście, że to była doskonała książka! Jak mogłoby być inaczej!
- O, wiesz, dopiero się ukazała i to dopiero moja druga książka – odpowiedział z fałszywą skromnością. – Chociaż nie udaję, sprzedaje się przyzwoicie. Znacznie lepiej niż pierwsza. Bardzo się cieszę, że ci się podobała. Daisy ją zachwalała, ale sama wiesz, siostra nie może być obiektywna…
Zachowanie Eunice go nie dziwiło. Nie znał jej po prostu jako pani Black, a jako nastolatkę z pokoju wspólnego Ślizgonów, która niby zwykle pilnowała, by zachowywać jakieś tam dobre maniery, ale jednak obracała się w towarzystwie innych nastolatków. Oparł się więc o stolik, nachylając nieco w jej stronę, dla wygody konwersacji, i całkiem radośnie odpowiedział:
- Właściwie to głównie książka, wiesz, staram się teraz promować, poza tym pracuję już nad kolejnym tekstem. Zbieram źródła na temat wili, bo postanowiłem, że jedna bohaterka będzie ich potomkinią. No i czasem pomagam ojcu w księgarni, oczywiście. – Za nic by się nie przyznał, że musiał w ten sposób dorabiać, jeżeli chciał być bogaty. A chciał. Na książce na razie nie zarobił za wiele, jego źródłem utrzymania były więc artykuły w Czarownicy i praca w księgarni właśnie. Ale oficjalnie robił to z troski o rodzinę! – A ty? Co u ciebie słychać? Widziałem twoje zdjęcia w relacji Daisy z balu, tam to się dopiero działo! Przepraszam! Czy pani do nas wreszcie podejdzie? – zawołał do kelnerki, która minęła ich po raz drugi, nie zatrzymując się. Gdy się obróciła, poprosił o herbatę, w duchu zżymając się na tutejszą obsługę. (Nie to, że gdyby to jego ktoś zaczepiał tak w księgarni, nie zżymałby się na jego bezczelność…)