11.06.2024, 21:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.06.2024, 00:33 przez Laurence Lestrange.)
Z Camille blisko wyjścia do ogrodów
Delacour zgodziła się na spacer po ogrodzie. Skierowali się w kierunku opuszczenia głównej sali, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Trzymając kieliszek wina w swojej wolnej dłoni, upił łyk, kiedy usłyszał po chwili pytanie Camille.
- Tak. To córka Chestera Rookwooda.Potwierdził jej pytanie. Choć sam na chwilę obecną nie dostrzegał obecności ojca panny młodej. Może nie mógł uczestniczyć w pełni na tym przyjęciu? Nie miał pojęcia jakie były relacje międzyrodzinne w Rookwoodach. Nie zagłębiał się zbytnio w życie innych członków rodów. Skupiając się bardziej na swojej, która liczebnie była już naprawdę duża. Nie tyle co sam miał dość liczne rodzeństwo, ale też dochodziło przecież kuzynostwo.
Idąc, przechodzili obok wspominających sobie ciotek o parze młodej. Laurence usłyszawszy o porównaniu jednorożca a buchorożca, nie ukrywał zdziwienia. Z kulturą jednak nie zamierzał spoglądać w stronę kobiet, aby nie okazywać zainteresowania ich plotkami. Miał udać się ze swoją towarzyszką do ogrodów.
- Dobrze, że Loius tego nie słyszał. Tłumaczenie dzieciom różnic czasami bywa trudnym wyzwaniem.Szepnął z lekkim uśmiechem przy Camille, wspominając swojego syna, którego na całe szczęście nie zabrał na to wesele. Dzieci w jego wieku posiadają bujną wyobraźnię. To była prawda i nie jedną dziwną historię słyszał, choćby od najmłodszego, dorastającego w swym czasie rodzeństwa. Jak najpewniej wspomniana Vespera przez jedną z ciotek.
Skoro już przy kobietach się przemieszczali, najpewniej mogliby usłyszeć coś jeszcze.
!ciotkaCelestyna