11.06.2024, 22:00 ✶
To nie tak, że Charlie zapomniał o rodzinie... pamiętał o niej doskonale! Miał przecież wstążkę dla ojca, przyszedł tu z nimi i musiał w końcu do nich wrócić. Na razie jednak dobrze rozmawiało mu się z Olivią i nie chciał stracić rodzącej się znajomości tylko dlatego, że będzie musiał wracać między staruszków. Przez to wszystko, nie zwracał nawet uwagi na scenę. Przed sobą miał ciekawsze widoki.
- Nie zatrzymuję cię? - Dopytał Olivię, bo skoro przyszła "na chwilę", mogła już mieć dość maskarady na scenie. - Pozwolisz, że dotrzymam ci towarzystwa przynajmniej do końca tego piwa, jeśli nie będziesz mieć ochoty na następne? Przy barze zapytam o tajemnicze piwo Olivii Quirke. Twój sekret jest ze mną bezpieczny!
Charles bawił się zaskakująco dobrze w towarzystwie nieznajomej, z pewnością o wiele lepiej, niż gdyby miał towarzyszyć wujostwu i ojcu. Być może był zdeterminowany, by zawiązywać nowe znajomości, a może naprawdę nadawali z Olivią na jednych falach? Wolał tak myśleć! Roześmiał się razem z dziewczyną.
- Ratujesz mój wieczór! Gdybym wiedział, że będę siedział z rodziną, nie przyszedłbym tu wcale. Ale za wpadnięcie do rzeki może podziękuję, niedawno sam skąpałem się w Tamizie. - Jego uśmiech zbladł tylko odrobinę. Nie chciał tego wspominać, nie było to ani bezpieczne, ani przyjemne. Charles nie lubił wody.
Poprowadził Olivię do pustego stolika, jeśli zgodziła się mu towarzyszyć, a nawet grzecznie odsunął jej krzesełko.
- Zapraszam. ...och, Merlinie, moja kuzynka wygrała tę całą randkę w ciemni?- Zdziwił się, dostrzegając Sophie na scenie ze swoim nowym wybrankiem. - I znalazła się moja rodzina. Aż dziw bierze, że wuj jest z tego zadowolony? - Wskazał dyskretnie na starszego Mulcibera, który gratulował swojej córce. - Z jakiegoś powodu miałem wrażenie, że była przyrzeczona komuś z jakiegoś starożytnego rodu od samego dziecięctwa.
- Nie zatrzymuję cię? - Dopytał Olivię, bo skoro przyszła "na chwilę", mogła już mieć dość maskarady na scenie. - Pozwolisz, że dotrzymam ci towarzystwa przynajmniej do końca tego piwa, jeśli nie będziesz mieć ochoty na następne? Przy barze zapytam o tajemnicze piwo Olivii Quirke. Twój sekret jest ze mną bezpieczny!
Charles bawił się zaskakująco dobrze w towarzystwie nieznajomej, z pewnością o wiele lepiej, niż gdyby miał towarzyszyć wujostwu i ojcu. Być może był zdeterminowany, by zawiązywać nowe znajomości, a może naprawdę nadawali z Olivią na jednych falach? Wolał tak myśleć! Roześmiał się razem z dziewczyną.
- Ratujesz mój wieczór! Gdybym wiedział, że będę siedział z rodziną, nie przyszedłbym tu wcale. Ale za wpadnięcie do rzeki może podziękuję, niedawno sam skąpałem się w Tamizie. - Jego uśmiech zbladł tylko odrobinę. Nie chciał tego wspominać, nie było to ani bezpieczne, ani przyjemne. Charles nie lubił wody.
Poprowadził Olivię do pustego stolika, jeśli zgodziła się mu towarzyszyć, a nawet grzecznie odsunął jej krzesełko.
- Zapraszam. ...och, Merlinie, moja kuzynka wygrała tę całą randkę w ciemni?- Zdziwił się, dostrzegając Sophie na scenie ze swoim nowym wybrankiem. - I znalazła się moja rodzina. Aż dziw bierze, że wuj jest z tego zadowolony? - Wskazał dyskretnie na starszego Mulcibera, który gratulował swojej córce. - Z jakiegoś powodu miałem wrażenie, że była przyrzeczona komuś z jakiegoś starożytnego rodu od samego dziecięctwa.