• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony

[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#4
11.06.2024, 23:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2024, 09:11 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna nigdy nie wierzyła w przeznaczenie.
Nawet żyjąc pod jednym dachem z Morpheusem, który tak był oddany przepowiedniom, zawsze uważała, że kluczowy jest wybór. Niektórym po prostu było nieco łatwiej je podejmować, bo mieli szczęście mieć pieniądze, rodzinę albo przyjaciół, dzięki którym stawało się to prostsze. Brenna nie była na tyle oderwana od rzeczywistości, by nie zdawać sobie sprawy z własnego uprzywilejowania. Byli jednak ludzie, którzy umieli dokonać wyboru i bez niego. Jak Susanne Borgin. Jak Charles Rookwood.
Krew i nazwisko nie przesądzały o wszystkim. Liczyły się wybory.
Wiedziała to: widziała to. Widziała to nawet teraz, gdy z rysów Anthonyego wyzierało na nią pewne ulotne podobieństwo do Crawleyów. Łączyła ich jedna krew. W żyłach Dory płynęła krew jej dziadka - mordercy. Charles Rookwood był synem swojego ojca, który wybrał Voldemorta i bratem Fineasa, który przyjął znak, bo nie umiał przeciwstawić się krewnym. Ale Anthony Borgin wybrał swoją rodzinę, bo przecież od lat zdawał się robić wszystko, by ich zadowolić – i o ile kiedyś mogłaby przysiąc, że mu to doskwiera, to jeżeli było tak teraz, maskował to po mistrzowsku.
Wybierając ich, wybrał swoją stronę w tej wojnie.
Ona też wybrała. A może to nawet nie był wybór? To było równie naturalne jak oddychanie, jak bicie serca, coś nad czym nie musiała się zastanawiać, po prostu wykonanie kolejnego kroku, w obranym wieki wcześniej kierunku.
– Powiedziałabym, że w szkole nim byłeś. Ale to było dawno temu – stwierdziła więc jedynie, bardzo starając się mówić normalnym tonem, nie pokazać po sobie zmęczenia, bliźniaczego do tego, jakie odczuwał on. Brenna nauczyła się maskować i nawet manipulować już dość dawno, ale choć mogła ukrywać niechęć, nigdy nie markowała koleżeństwa. W szkole i po szkole lubiła Anthony’ego Borgina. Nie rozmawiałaby z nim, gdyby było inaczej, nie posyłała durnych liścików, nie dawała czekoladowych żab, gdy zdawał się przygnębiony i nie uprzedzała, że ktoś doniósł o planowanym pojedynku. I w pewnym sensie na zawsze miał pozostać jej „co jeśli”, bo gdyby nie Crawleyowie, nie zaczęłaby się wycofywać, gdyby odważył się przeciwstawić rodzinie, pomogłaby mu przecież, gdyby żyli w innym świecie…
Ale to był ten świat, tu i teraz.
Milczała podczas ciągu dalszego jego monologu, w pierwszej chwili zupełnie nie rozumiejąc, o co mu chodzi. Od dawna zdawało się jasne, że będzie dziedzicem Borginów, brała to za postanowione od lat, i niezbyt rozumiała, dlaczego u licha postanowił jej o tym opowiedzieć, bo jak już ustalili, cóż, nie była jego przyjaciółką – tak od trzech lat mniej więcej, kiedy opowiedziano jej wszystko, a nawet od listopada 1970 nie dało się jej nazwać koleżanką.
A potem zrobiło się tylko gorzej.
I pomyśleć, że cholerne dwa tygodnie temu, gdy jej rany goiły się w Mungu, śmiała się na same sugestie, że ją i Anthony’ego Borgina mogłoby coś łączyć. Nie była teraz pewna, czy sobie żartował, czy mówił poważnie. Ani czy powinna się wściekać, że w ogóle przyszło mu do głowy ściągnąć ją tutaj i robić takie wyznania, bo naprawdę, czy wyglądała na kogoś, kto umówiłby się ze śmierciożercą, współczuć sobie i jemu, czy może pozwolić wygrać narastającej goryczy, że żyli w świecie, w jakim żyli. Chwilowo czuła po prostu otępienie i przyszło jej do głowy, że może to jakiś zwariowany sen, bo jej życie nie mogło przecież stać się aż tak dziwne.
Omal nie spytała go: o czym ty kurwa w ogóle mówisz. To były jedyne słowa, które zagościły w jej głowie, gdy umysł dokonywał jakiegoś resetu, i milczała cholernie długą chwilę, zanim zdołała jakimś cudem znów go uruchomić. Bo co ona miała tu do cholery zrobić? Wyjść trzaskając drzwiami? Przeprosić za to, że żyli w świecie w jakim żyli? Wyjaśnić, że nigdy nie chodziło o niego, a o Borginów i Voldemorta? Nawrzeszczeć na niego? Zachować się naprawdę bezlitośnie i zapewnić, że jasne, ma szanse, niech tylko przyniesie dowody na zamieszanie dziadka i jego brata w morderstwo Crawleyówny?
Oddać tę ostatnią przysługę dawnemu przyjacielowi, i odepchnąć go jak najokrutniej, aby wreszcie uznał ją za kompletną sukę, i mógł spokojnie ułożyć sobie życie bez myśli na jej temat innych niż niechętne?
– Już ci mówiłam, że nie umawiam się z twoim przyjacielem, ale to czy z kimkolwiek bym się spotykała niczego nie zmienia – powiedziała w końcu, a głos jakimś cudem jej nie zadrżał, chociaż miała wielką ochotę pochylić się i po prostu zwymiotować mu pod biurko.
Nie mogła powiedzieć, że niczego między nią a tymże przyjacielem nie ma, ale te cholerne plotki nie były prawdziwe, bo przecież nie chodzili na randki, a ona nie miała równie cholernego pojęcia, co ją właściwie z Atreusem łączy. Nie wiedziała nawet, czy lubiła go, jego poczucie humoru, pewną głupią brawurę i pogardę do zasad, całkiem pokrewne tym, jakie sama przejawiała, bo to były jej własne uczucia, czy bo po prostu lubiła ludzi i jedynie więź zabarwiała to wszystko nowym tonem. Czy faktycznie to mijało już, a po wizji na statku znów ciężej było go sobie wybić z głowy przez to, co tam się stało, czy rytuał działał jakoś skokowo?
Ale to naprawdę nie miało znaczenia, bo niezależnie od tego, co łączyło ją albo nie łączyło z Bulstrodem, i że naprawdę nigdy nie pozwoliłaby, aby nagle zaczął krztusić się kwiatami, bo rzuciła się w ramiona jego przyjaciela, odpowiedź dla Anthony’ego mogła być tylko jedna. Może nie powinna udzielać jej tak jawnie – na pewno nie powinna udzielać jej tak jawnie, całe lata w końcu uprzejmie uśmiechała się do Stanleya, by nie ujawnić, że nie jest aż tak durna, by niczego nie widzieć – ale ten jeden raz postanowiła nie zachowywać się rozsądnie.
Tylko dlatego, że wciąż jeszcze nie nauczyła się Anthony’ego nienawidzić. Dla niego przecież najlepiej będzie, jeżeli on tej nienawiści wobec niej się nauczy.
– Nie jestem tak ślepa, żebym nie widziała, co wybrała twoja rodzina i że ty wybrałeś ich. Ja zginę w tej cholernej wojnie, walcząc dokładnie po przeciwnej stronie niż ty i w związku z tym prędzej własnoręcznie wyrwałabym sobie serce niż oddała je tobie, bo tak jakby twoja strona chce wymordować prawie wszystkich, których kocham.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (3300), Brenna Longbottom (2495)




Wiadomości w tym wątku
[25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 09.06.2024, 22:52
RE: [25 Czerwca 1972] | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 09.06.2024, 23:45
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.06.2024, 22:25
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 11.06.2024, 23:07
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 23.06.2024, 21:13
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 23.06.2024, 22:20
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 07.07.2024, 16:36
RE: [25 Czerwca 1972] Life is full of "what-ifs" | Brenna x Anthony - przez Brenna Longbottom - 07.07.2024, 17:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa