11.06.2024, 23:53 ✶
Wpatrywał się jeszcze chwilę w siostrę nim z zadowoleniem pokiwał głową, wyglądało na to, że eliksir zadziałał idealnie.
Całe szczęście Thomas nie nadużywał uprzejmości swojej siostry, o ile nie nazwać tego mieszkaniem z nią, ale hej przecież pomagał jej z Mabel i prowadzić klubokawiarnię, to nie jest tak, że był niczym pasożyt, który żerował na niej. By całkiem użytecznym bratem, przez większość czasu...
Pokiwał intensywnie głową. - Tak, a jeśli oka się zwykłe to będą to najdroższe słoneczniki w moim życiu - wolał teraz nie myśleć o tym, że faktycznie był zbyt podekscytowany, aby upewnić się, że są to faktycznie zaczarowane kwiaty. Między Merlinem a prawdą to upewnił się jedynie, że na nich ciąży jakiś czar, ale czy faktycznie taki jak mówił sprzedawca? Jedynym pocieszeniem był fakt, że nie kupi tego od ulicznika, który jutro już zniknie, tylko w jednym ze sklepów.
- To prawda, ale to i dobrze, że tylko ty masz taki dryg do roślin. Inaczej bylibyśmy w dżungli - zaśmiał się i poderwał się z miejsca w trymiga. Nie zamierzał zwlekać, skoro byłą skora do pomocy i jak widać już było jej lepiej. Niosąc skrzynkę z sadzonkami zatrzymał się obok siostry i popatrzył na nią przez chwilę marszcząc brwi.
- Tylko nie każ mi znowu prać skarpetek - jęknął żartobliwie nim umknął do ogrodu.
Całe szczęście Thomas nie nadużywał uprzejmości swojej siostry, o ile nie nazwać tego mieszkaniem z nią, ale hej przecież pomagał jej z Mabel i prowadzić klubokawiarnię, to nie jest tak, że był niczym pasożyt, który żerował na niej. By całkiem użytecznym bratem, przez większość czasu...
Pokiwał intensywnie głową. - Tak, a jeśli oka się zwykłe to będą to najdroższe słoneczniki w moim życiu - wolał teraz nie myśleć o tym, że faktycznie był zbyt podekscytowany, aby upewnić się, że są to faktycznie zaczarowane kwiaty. Między Merlinem a prawdą to upewnił się jedynie, że na nich ciąży jakiś czar, ale czy faktycznie taki jak mówił sprzedawca? Jedynym pocieszeniem był fakt, że nie kupi tego od ulicznika, który jutro już zniknie, tylko w jednym ze sklepów.
- To prawda, ale to i dobrze, że tylko ty masz taki dryg do roślin. Inaczej bylibyśmy w dżungli - zaśmiał się i poderwał się z miejsca w trymiga. Nie zamierzał zwlekać, skoro byłą skora do pomocy i jak widać już było jej lepiej. Niosąc skrzynkę z sadzonkami zatrzymał się obok siostry i popatrzył na nią przez chwilę marszcząc brwi.
- Tylko nie każ mi znowu prać skarpetek - jęknął żartobliwie nim umknął do ogrodu.