12.06.2024, 00:17 ✶
Atreus pewnie byłby gotowy zapewniać swoją siostrę o tym, że absolutnie nic tutaj się nie działo, to było tylko dla zabawy, nic groźnego nie mogło z tego wyniknąć i w ogóle, ale w tym momencie nawet mu przez głowę nie przeszło, ze w sumie ten ich plan to był dziurawy jak ser szwajcarski. Potrafił martwić się i to bardzo o to, jak prezentowało się jego nazwisko, ale jakoś ta kwestia umknęła mu, kiedy planował z Chang ten oto wypad na wesele.
Atreus pociągnął nosem jak na komendę, kiedy Florence nie pozwoliła mu udusić Perseusa. To było absolutnie niesprawiedliwe, bo Black ewidentnie na jakąś karę zasłużył, ale... zaraz twarz aurora pojaśniała nieco, bo siostra zadeklarowała wymierzenie sprawiedliwości we własnym zakresie. Wspaniale - w jej wykonaniu było to nawet straszniejsze, jak w jego.
- Przynajmniej tam trwało to krócej - zajęczał, ale czuł że ogólny nastrój wywołany drinkiem mu mija i wraca do normy. Czyli do mocnego zirytowania całą zaistniałą sytuacją. Atreus puścił siostrę, wyciągając chusteczkę z butonierki by przetrzeć nią wilgotne policzki i oczy. - Nie wierzę... - głos mu już nie drżał, ale był jeszcze odrobinę rozmiękły od tych wylanych łez. - Najpierw ten przerośnięty szczur - kapibara. - Potem Moody gwiazda mego żywota - w tonie pobrzękiwała mu szydera. - A teraz to - wystawił dłoń z chusteczką przed siebie, jakby zebrana z twarzy wilgoć miała być dowodem w sprawie, którą właśnie budował przeciwko Blackowi. - Co jeszcze? - zgrzytnął zębami, kiedy to jego droga kuzynka Amelka wyzerowała trzymanego w dłoni drinka.
W pierwszej chwili znieruchomiał, ale zaraz potem machnął ręką lekceważąco, bo przecież z Maeve znał się nie od dzisiaj i nie jedną butelkę alkoholu z nią wypił. No dobrze, nie z nią, a raczej przy niej, ale dzięki temu zdobył odpowiednie doświadczenie.
- Nie przejmuj się tym, alkohol na nią nie... działa? - rzucił, całkiem energicznie z początku, bo był gotowy sobie dać rękę uciąć, ale potem Changówna zaczęła gadać i już nie był taki pewien. - Amelka, ale przecież ty go nawet nie znasz?
Atreus pociągnął nosem jak na komendę, kiedy Florence nie pozwoliła mu udusić Perseusa. To było absolutnie niesprawiedliwe, bo Black ewidentnie na jakąś karę zasłużył, ale... zaraz twarz aurora pojaśniała nieco, bo siostra zadeklarowała wymierzenie sprawiedliwości we własnym zakresie. Wspaniale - w jej wykonaniu było to nawet straszniejsze, jak w jego.
- Przynajmniej tam trwało to krócej - zajęczał, ale czuł że ogólny nastrój wywołany drinkiem mu mija i wraca do normy. Czyli do mocnego zirytowania całą zaistniałą sytuacją. Atreus puścił siostrę, wyciągając chusteczkę z butonierki by przetrzeć nią wilgotne policzki i oczy. - Nie wierzę... - głos mu już nie drżał, ale był jeszcze odrobinę rozmiękły od tych wylanych łez. - Najpierw ten przerośnięty szczur - kapibara. - Potem Moody gwiazda mego żywota - w tonie pobrzękiwała mu szydera. - A teraz to - wystawił dłoń z chusteczką przed siebie, jakby zebrana z twarzy wilgoć miała być dowodem w sprawie, którą właśnie budował przeciwko Blackowi. - Co jeszcze? - zgrzytnął zębami, kiedy to jego droga kuzynka Amelka wyzerowała trzymanego w dłoni drinka.
W pierwszej chwili znieruchomiał, ale zaraz potem machnął ręką lekceważąco, bo przecież z Maeve znał się nie od dzisiaj i nie jedną butelkę alkoholu z nią wypił. No dobrze, nie z nią, a raczej przy niej, ale dzięki temu zdobył odpowiednie doświadczenie.
- Nie przejmuj się tym, alkohol na nią nie... działa? - rzucił, całkiem energicznie z początku, bo był gotowy sobie dać rękę uciąć, ale potem Changówna zaczęła gadać i już nie był taki pewien. - Amelka, ale przecież ty go nawet nie znasz?