Nora miała dość. Nie podobało jej się zupełnie to, co działo się w jej kuchni. Irytacja rosła. Najwyraźniej nie miała żadnego wpływu na tych dwóch kogucików, którzy zamierzali się pobić. Prawie udało jej się uspokoić Sama, Leo musiał jednak wszystko spierdolić. Zaczęła drżeć jej powieka, nie miała pojęcia, co powinna zrobić, jak ich uspokoić.
Miarka się przebrała, w chwili w której Leo postanowił uderzyć w nią garnkiem. Na szczęście mu się nie udało, ale gdyby to zrobił... zostałaby pewnie odcięta od tej sytuacji na dłuższą chwilę.
- Leo, wyjdź stąd, to moja kuchnia, wróć jak ochłoniesz i będziesz w stanie normalnie rozmawiać. - Oczywiście wkurzył ją na tyle, że nie chciała stać bierna. Zamierzała mu dać nauczkę. Machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie, chciała wyczarować strumień wody, który miałby ostudzić jego myśli.
Sukces!
Akcja nieudana
Widziała, że z Samuelem jest coraz gorzej, nie ma się co dziwić. Nie dość, że był w Londynie, to wydarzyło się to wszystko. Podbiegła więc do mężczyzny, żeby wtulić się w niego, z nadzieją, że jej bliskość ukoi jego nerwy. Miała świadomość, że w jego przypadku zdenerwowanie mogło się naprawdę różnie skończyć.