12.06.2024, 13:26 ✶
Pokręciła głową na potwierdzenie tego, że nie, nie zatrzymywał jej. Co miałaby tu zresztą robić sama? Pewnie skończyłoby się tak, że siedziałaby jak ten palec przy stoliku i sączyła jedno piwo za drugim, a potem by po prostu wyszła. Olivia była towarzyskim zwierzęciem, więc nic dziwnego że z młodym Mulciberem dobrze jej się rozmawiało. To była ulga, bo przecież oblała go piwem na samym wstępie rozmowy - nie każdy zareagowałby tak spokojnie na ten fakt. Być może i nie wiązała z tą znajomością jakichś większych nadziei, bo przecież nie zwykła przywiązywać się do nowopoznanych ludzi w barze, ale czuła wewnętrzną ulgę, że tak dobrze to się potoczyło i miała do kogo teraz otworzyć usta.
- Czyli jestem kimś na kształt bohaterki? - odpowiedziała, wskazując Charlesowi miejsce przy jednym ze stolików, który właśnie opustoszał. Znajdował się na tyle blisko sceny, że powinni wszystko widzieć, ale na tyle daleko, żeby mówiąca Yvonne nie zagłuszała ich rozmowy. Oczywiście że zaraz ruszyła w tamtym kierunku, a gdy odsunął jej krzesło, to się rozpromieniła - zawsze miło było, gdy mężczyzna robił takie gesty. Znaczyło, że jest dobrze wychowany. - Jeśli chodzi o ratunek przed rodziną, to zawsze służę pomocą. Czasem rodzice potrafią zachowywać się... przytłaczająco?
Olivia odwróciła głowę w kierunku Roberta, który nagle wstał i zaczął klaskać, krzycząc że to jego córka. Uniosła brwi.
- Twój wuj zawsze jest taki wylewny? I cóż... Może tamten kandydat nie spełniał jednak jego oczekiwań? Albo jej, w końcu też powinna mieć prawo głosu? - Olivia wychowała się w rodzinie, której daleko było do aranżowanych małżeństw. Nigdy nie rozumiała tej idei i nie do końca się z nią zgadzała. Jej wzrok powędrował z powrotem na scenę. - Chyba wygląda na przytłoczoną tym wszystkim.
Zrobiło jej się żal Sophie. Biedna - wyglądała na młodziutką, a ojciec narobił jej wstydu przed takim tłumem. Ale nie tylko. Quirke przypomniała sobie fragmenty listu, który czytała Yvonne.
- Chyba ktoś powinien powiedzieć twojemu wujowi, że tym Hipusiem i klaskaniem zrobił jej wstyd. Twoja kuzynka to już nie dziecko, ale wygląda na zażenowaną - zauważyła, upijając łyk piwa. Jej serce ścisnął żal - naprawdę jej współczuła. Ona sama by się chyba pod ziemię zapadła.