Gdzie człowiek mógł zawędrować myślami? Gdzie się ukryć, a gdzie się gubisz? Coś było nie tak, a on czuł, że musi ją potrzymać, żeby struna się nie przeciągnęła. Jeden wciśnięty klawisz brzmiał zbyt długo w tej ciszy, której ona nie wypełniała teraz swoim głosem, ruchem, gestem. Za mało życia w życiu. Za dużo zimna w Zimnej. Rozpływała się? Nie, ciągle tutaj jest. Udało mu się ułożyć przedramiona na jej barkach, spleść palce przed nią samą, udało mu się poczuć jej zapach i jej chłód, który teraz nie był aż taki wybijający się - jego ciało zdążyło ostygnąć w powiewach tego wiatru. Jest tutaj. Obecna i żywa, chociaż jeszcze przed momentem prawie została wciągnięta w nicość. Przyszła po nią, a może... sama ją do siebie wzywała?
- Wszystko w porządku? - Objął ją i nachylił nad jej ramieniem, żeby oprzeć podbródek o władne przedramię i zerknąć tak na nią kątem oka. Na jej twarz, wokół której pałętały się falujące ciemne kosmyki. - O wiele przyjemniejsze, to chciałaś powiedzieć? - Nieco się uśmiechnął. Dla niego były przyjemniejsze - bardziej ciepłe, nawet ludzie tutaj byli inni. Nie tacy ponurzy jak Anglicy, wiecznie dokąd pędzący. Włosi na wszystko mieli czas, byli wiecznie uśmiechnięci, zapraszali cię na szklankę wody, kiedy szedłeś ulicą znużony w ogóle nie myśląc o tym, że możesz być przecież... każdym. Nieść niekoniecznie dobre intencje. Zupełnie inny świat, który Laurentowi naprawdę się podobał. Nie dało się nie pochłonąć chociaż części tej pozytywnej energii, którą biło to miejsce. - Czy to grzeczne pytanie o to, czy nikt nie rozbudził moich amorów? - Nawet jeśli teraz nie widziała powiększonego uśmiechu, to słychać go było wręcz w głowie. Odsunął się od niej tylko po to, żeby usiąść obok i odetchnąć, spoglądając na migające morze przed nimi w pojedynczych blaskach rozpalonych świateł knajpy. Nie lubił tak głębokiej czerni. Była przerażająca. Ci ludzie tam dawali życie, to co przed nimi je odbierało. Morze jednak dalej szumiało i uspokajało. Widmo deszczu nijak nie psuło przeprawy przez słodką ulgę, gdyby wejść pod taflę. Tam zasnąć. Tam być. - Chciałem spędzić ten czas z tobą. - Odpowiedział po chwili ciszy na jej pytanie i oderwał wzrok od morza, by spojrzeć na nią. - Podoba ci się to, co widzisz?