12.06.2024, 23:23 ✶
Z rozmyślań wyrwał go znajomy głos. Podniósł jedną powiekę, a potem następną, przez moment wątpiąc, ale zaraz potem podrywając się z ławy i w kilku przysadzistych krokach podchodząc do płota.
– Neil! No jak Knieję kocham, uczucie jest absolutnie odwzajemnione. – przeskoczył zwinnie płotek, który zaskrzypiał ostrzegawczo przed tym bardzo śmiałym ruchem. Nim Neil zdążył cokolwiek powiedzieć, Samuel zagarnął go w objęcia i poklepał serdecznie po ramionach.
– Co tam u Ciebie? Ja... zaprosiłbym Cię, ale kurza mordka no jak widzisz... trwa budowa. Ale wejdź, usiądź ze mną na moment, mam świeże bułeczki! – uśmiechał się szeroko i szerokim gestem wskazał mu zbitą z deski i dwóch pieńków ławeczkę. – Zobacz do czego to doszło, buduję się jednak w Dolinie. Z pewnością łatwiej mi będzie czekać wiesz, jak rozwiążą sprawę z widmami, ale się okazało, że ludziom podobają się moje meble i chcą ich więcej no i muszę... wiesz muszę mieć je gdzie pokazywać czy coś i tu będzie mój warsztat dasz wiarę? W sumie to nawet jak znów zamieszkam w Kniei to będę mógł się tu łatwo teleportować, czy coś, a co w ogóle u Ciebie? – wetknął mu bułeczkę w dłoń. Czy Neil dobrze rozpoznał, czy była to bułka pieczona dłońmi Norry Figg? Cięcia na niej były dość charakterystyczne, podobnie jak kształt i poziom wypieczenia.
– Jutro przywiozą belki na dach, wszystko tak szybko idzie... Całymi dniami jestem uwalony cementem! – skarżył się, ale to brzmiało i tak jak śpiew wielkiego szczęścia. Promieniował czymś, czego zdecydowanie brakło mu te kilka dni temu gdy spotkali się na wrzosowisku. Wolą życia.
– Neil! No jak Knieję kocham, uczucie jest absolutnie odwzajemnione. – przeskoczył zwinnie płotek, który zaskrzypiał ostrzegawczo przed tym bardzo śmiałym ruchem. Nim Neil zdążył cokolwiek powiedzieć, Samuel zagarnął go w objęcia i poklepał serdecznie po ramionach.
– Co tam u Ciebie? Ja... zaprosiłbym Cię, ale kurza mordka no jak widzisz... trwa budowa. Ale wejdź, usiądź ze mną na moment, mam świeże bułeczki! – uśmiechał się szeroko i szerokim gestem wskazał mu zbitą z deski i dwóch pieńków ławeczkę. – Zobacz do czego to doszło, buduję się jednak w Dolinie. Z pewnością łatwiej mi będzie czekać wiesz, jak rozwiążą sprawę z widmami, ale się okazało, że ludziom podobają się moje meble i chcą ich więcej no i muszę... wiesz muszę mieć je gdzie pokazywać czy coś i tu będzie mój warsztat dasz wiarę? W sumie to nawet jak znów zamieszkam w Kniei to będę mógł się tu łatwo teleportować, czy coś, a co w ogóle u Ciebie? – wetknął mu bułeczkę w dłoń. Czy Neil dobrze rozpoznał, czy była to bułka pieczona dłońmi Norry Figg? Cięcia na niej były dość charakterystyczne, podobnie jak kształt i poziom wypieczenia.
– Jutro przywiozą belki na dach, wszystko tak szybko idzie... Całymi dniami jestem uwalony cementem! – skarżył się, ale to brzmiało i tak jak śpiew wielkiego szczęścia. Promieniował czymś, czego zdecydowanie brakło mu te kilka dni temu gdy spotkali się na wrzosowisku. Wolą życia.