Czy tamtą sytuację określiłby, jako "średnio bezpieczną"? Może trochę bardziej, niż "średnio", bo w końcu miał wtedy do czynienia z trzema dorosłymi czarodziejami, typami spod ciemnej gwiazdy, którzy z pewnością znali więcej zaklęć, niż on. Może nawet nie mieliby skrupułów użyć Zaklęć Niewybaczalnych przeciw drugiemu czarodziejowi. Nie byli to jacyś wielcy czarnoksiężnicy, jak ci, którzy wstrząsnęli historią, ale z pewnością tamta sytuacja była trochę bardziej niebezpieczna, niż "średnio".
Na szczęście dla niego ten nieszczęśliwy wypadek skończył się jedynie lekko obitym nosem. Czy żałował, że zdecydował się jednak nie składać oskarżenia wobec tego gościa, który pierwszy rzucił zaklęcie? Może trochę, ale z drugiej strony czy chciał jeszcze się męczyć z oskarżeniami w jego stronę, gdyby tamten facet zdecydował się go oskarżyć za ten (zasłużony!) cios w nos? Mógł nie obrażać jego matki...
-Jakiś strach? Chociaż chyba też powinienem rzadziej ograniczać kominków - przynajmniej dopóki jakimś cudem nie pozbędzie się tego akcentu, bo wolałby kolejny raz nie wylądować na Nokturnie, albo w jeszcze gorszym miejscu.
Zaśmiał się cicho, bo kiedy Neil tak się sadowił, kiedy tak mruczał i przymykał oczy, zaczynał przypominać trochę kota. Jeszcze z tymi paznokciami...
-Wcale mi go nie zabrałeś, ale mogę cię odprowadzić, jeśli chcesz - nie chciał wyganiać Neila, ani w żaden sposób sprawiać wrażenie, jakby tylko czekał, aż drugi chłopak wreszcie sobie pójdzie, ale nie chciał go również trzymać na siłę.
W końcu każdy miał swoje plany na cały dzień, których często nie mógł przesunąć, bądź z nich zrezygnować. Neil miał jeszcze jechać do rodziny. Nikolai... Jeszcze nie wiedział, co będzie robił przez resztę dnia.
Torba Neila leżała na stole w kuchni. Nikolai podniósł się z kanapy.